GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt

14.04.2018, Dzień powszedni, J 6, 16-21

Admin Rozważania na dziś 14 kwiecień 2018

 

Ewangelia J 6, 16-21

Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się». Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

 

Po rozmnożeniu chleba, gdy tłum usiłował obwołać Jezusa swoim królem, On odsunął się od ludzi. Uczniowie wtedy oddalili się od Niego i odpłynęli. Zostali sami na wzburzonym jeziorze i przestraszyli się na widok nadchodzącego Jezusa. Uspokoił ich słowami „Ja jestem” wskazującymi na imię Boga. Kroczenie przez Niego po wodzie również potwierdzało Jego Boskość, bo jedynie Bóg potrafi kroczyć po morskich głębinach (Hi 9,8) i tylko Jego ścieżka wiedzie przez wody rozległe tak, że nie znać Jego śladów (Ps 77, 20).

 

Wzburzone morze jest symbolem niepewności i braku gruntu pod nogami. W codziennym życiu czasami można poczuć się tak, jakby grunt usuwał się spod nóg. Ciemności i burze zawsze towarzyszą oddaleniu od Boga. A przecież On jest zawsze tuż obok, nigdy mnie nie zostawił. Czy w chwilach największego niepokoju pamiętam o tym, że nigdy nie jestem sama? On jest. 

Jezu, ufam Tobie.

13.04.2018, Dzień powszedni, J 6, 1-15

Admin Rozważania na dziś 13 kwiecień 2018

Ewangelia J 6, 1-15

Jezus udał się na drugi brzeg Jeziora Galilejskiego, czyli Tyberiadzkiego. Szedł za Nim wielki tłum, bo oglądano znaki, jakie czynił dla tych, którzy chorowali.Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. A zbliżało się święto żydowskie, Pascha.

Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą się do Niego, rzekł do Filipa: «Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?» A mówił to, wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co ma czynić. Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać».

Jeden z Jego uczniów, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» Jezus zaś rzekł: «Każcie ludziom usiąść». A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy.

Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił i z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». Zebrali więc i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, pozostałymi po spożywających, napełnili dwanaście koszów.

A kiedy ludzie spostrzegli, jaki znak uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który ma przyjść na świat». Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę.

 

Jezus dostrzegając potrzebę nakarmienia rzesz, które się do Niego garnęły, sprowokował swoich uczniów do uczestniczenia w cudzie rozmnożenia chleba.  Pytając Filipa o możliwość kupienia chleba sugerował w podtekście, że za żadne pieniądze nie da się kupić prawdziwego chleba.

Zebranych było około pięciu tysięcy mężczyzn, a ta liczba oraz informacja, że nawet 200 denarów (jeden denar stanowił dzienną zapłatę dla robotnika rolnego) nie wystarczyłoby na ich nakarmienie, uwydatniają wielkość cudu.

Jezus przystępując do rozdzielania posiłku zachował się tak, jak ojciec w tradycyjnej rodzinie izraelskiej: wziął chleb, połączył się z Bogiem i przystąpił do rozdzielania. 

Przedstawiony obraz stanowi symbol wspólnego posiłku. Kwestia codziennego pożywienia obejmuje dwa aspekty: indywidualny i wspólnotowy. Aby żyć, trzeba jeść. Człowiek, zgodnie z poleceniem Stwórcy (Rdz 1, 28; 9, 3), ma szukać pożywienia w świecie dla niego stworzonym. Otrzymał do dyspozycji ziemię, ale powinien przyjąć ją jako dar. Każde pożywienie, które przyjmuje powinno wywoływać chęć dziękczynienia za nie. Z kolei wspólny posiłek jest wyrazem jedności pochodzenia człowieka. Prorok Izajasz zapowiedział ucztę na Syjonie dla wszystkich narodów (Iz 25, 6).   

 

W dzisiejszych czasach większość z nas nie ma problemu ze zdobyciem pożywienia. Pokolenie czasów pokoju rzadko odczuwa głód. Niektóre posiłki tak spowszedniały, że konieczne jest ich uatrakcyjnianie, poprzez stosowanie coraz to bardziej wymyślnych przepisów. Paradoksalnie otaczają nas w życiu codziennym liczne programy kulinarne, a półki w sklepach kuszą kolorowo opakowanymi przysmakami. Czy w tych warunkach pamiętam jeszcze o szacunku dla chleba? Czy nauczę dzieci robić znak krzyża na niekrojonym chlebie? Czy pamiętam o błogosławieństwie przed posiłkiem, nawet wtedy, gdy zasiadam do stołu w miejscu publicznym? Czy dbam o to, aby moja rodzina w swoim codziennym zabieganiu spotykała się choć przy jednym wspólnym posiłku? 

Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj...

12.04.2018, Dzień powszedni, J 3, 31-36

Admin Rozważania na dziś 12 kwiecień 2018

 Ewangelia J 3, 31-36

Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkim, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba przychodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny.

Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a bez miary udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz gniew Boży nad nim wisi.

 

W odpowiedzi na pytanie uczniów Jan Chrzciciel potwierdził, że jest posłany przed Mesjaszem, którym jest Jezus. Opisując Jezusa Jan wskazał, że On pochodzi z wysoka, z nieba. O sobie Jan powiedział, że pochodzi z ziemi i dlatego przemawia po ziemsku, po ludzku. 

Można jednak sformułowanie o pochodzących z ziemi odnieść do tych wszystkich, którzy nie są zdolni wznieść się ponad sprawy przyziemne i dlatego nie mogą przyjąć objawienia z wysoka, które przynosi Jezus. 

Jan wskazał również na świadectwo Jezusa, a użyte pojęcie przyjęcie świadectwa, nawiązuje do przymierza. W tym kontekście przyjęcie świadectwa Jezusa oznaczać będzie przypieczętowanie przymierza z Bogiem. Jezus przedstawiony został przez Jana jako Ten, który widział i słyszał Ojca.

 

Wierzący w Jezusa dostał obietnicę życia wiecznego. Można by rzec, że niewiele trzeba. Tylko wierzyć. Czy jest we mnie bezwarunkowa wiara w Jezusa, Syna Bożego jednorodzonego? 

11.04.2018, Dzień powszedni, J 3, 16-21

Admin Rozważania na dziś 11 kwiecień 2018

Ewangelia J 3, 16-21

Jezus powiedział do Nikodema:

«Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego.

A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto źle czyni, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki zostały dokonane w Bogu».

 

Sąd, o którym pouczał Jezus polega na ukazaniu w świetle, czyli ujawnieniu, złych  uczynków. Przyjście światła pokazuje, jak wielu ludzi wybiera w swoim życiu ciemność. A kiedy człowiek wybierze ciemność zostanie osądzony. Jezus wyjaśnił Nikodemowi (który przyszedł do Niego w nocy), że ten, kto żle czyni nie przychodzi do światłości, żeby jego uczynki nie były wyświetlone. Jednak ani Stary, ani Nowy Testament nie podkreślały uczynków, jako niezbędnych dla zbawienia. Jezus mówiąc Nikodemowi o nich, również nie twierdził, że to uczynki są podstawą zbawienia. Do tego niezbędna jest wiara w Syna Bożego, uczynki są prostą konsekwencją wiary lub jej braku.

 

Ten, kto przyzwyczaił się do ciemności złych uczynków, nie będzie podchodził do światła. Ale tych, którzy przyjmują prawdę objawioną w Chrystusie i zgodnie z nią postępują, ciągnie do światła. Gdzie ja jestem? Chowam się w ciemnościach, czy otwieram serce na Bożą światłość?  

 

10.04.2018, Dzień powszedni, J 3, 7-15

Admin Rozważania na dziś 10 kwiecień 2018

Ewangelia J 3, 7-15 

Jezus powiedział do Nikodema:

«Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha».

Na to rzekł do Niego Nikodem: «Jakżeż to się może stać?»

Odpowiadając na to, rzekł mu Jezus: «Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, co widzieliśmy, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego.

A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne».

 

W nocnej rozmowie z Nikodemem Jezus przeciwstawił cielesnemu narodzeniu narodzenie duchowe. Wskazał, że nieprzewidywalne wianie wiatru poznaje się po skutkach. Podobnie nieprzewidywalne dla człowieka jest działanie Ducha - On wymyka się spod kontroli i przewidywań człowieka, można dostrzec tylko skutki Jego działania. Działanie Ducha daje człowiekowi narodzonemu z ducha wolność. Jezus wskazał też na brak wolności u Nikodema, który nie zrozumiał Jego słów. Gdyby Nikodem był wolny, to wszedłby na poziom duchowy i uzyskałby zdolność wnikania w duchowy sens nauczania Jezusa.

Jezus pokazał, że posiadanie życia wiecznego jest uzależnione od wiary w Syna Człowieczego. Aby widzieć królestwo i dojść do zbawienia, trzeba się na nowo narodzić, a powtórne narodzenie dokona się przez wiarę w Syna. Wcielenie i wywyższenie na krzyżu stanowią drogę do życia dla tego, kto wierzy w Syna. Wierzyć w Niego oznacza dotrzeć do zbawienia, wejść do królestwa i otrzymać życie wieczne.

 

Wiara w Syna Bożego jest odpowiedzią daną Bogu, który się objawił człowiekowi i w efekcie przynosi zbawienie. Jaka jest moja wiara w Syna Człowieczego? Czy jestem wolna od mojego cielesnego narodzenia? Czy jestem otwarta na działanie Ducha?

  1. 9.04.2018, Uroczystość Zwiastowania Pańskiego, Łk 1, 26-38
  2. 8.04.2018, Druga Niedziela Wielkanocna czyli Miłosierdzia Bożego, J 20, 19-31
  3. 7.04.2018, Sobota w oktawie Wielkanocy, Mk 16, 9-15
  4. 6.04.2018, Piątek w oktawie Wielkanocy, J 21, 1-14

Strona 25 z 43

  • 20
  • 21
  • 22
  • 23
  • 24
  • 25
  • 26
  • 27
  • 28
  • 29
© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone.
GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt