GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt

Ewangelia Łk 14, 15-24

Admin Egzegeza środowa 02 czerwiec 2019

Ewangelia Łk 14, 15-24

15 Słysząc to, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy jest ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym».
16 Jezus mu odpowiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu.
17 Kiedy nadszedł czas uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: Przyjdźcie, bo już wszystko jest gotowe.
18 Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: "Kupiłem pole, muszę wyjść, aby je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!"
19 Drugi rzekł: "Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego!"
20 Jeszcze inny rzekł: "Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść".
21 Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał słudze: "Wyjdź co prędzej na ulice i zaułki miasta i wprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!"
22 Sługa oznajmił: "Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce".
23 Na to pan rzekł do sługi: "Wyjdź na drogi i między opłotki i zmuszaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony.
24 Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty"».

 

Egzegeza

15. W błogosławieństwie otwierającym tę perykopę - Szczęśliwy ten, kto będzie spożywał chleb w królestwie Bożym - nie chodzi o jakikolwiek posiłek, ale o symbol szczęścia, który w czasach ostatecznych stanie się udziałem sprawiedliwych. Niektórzy prorocy Starego Testamentu wyobrażali sobie królestwo Boże jako pałac, w którym trwa niekończące się święto oraz wieczna uczta, będąca obrazem wspólnoty i radości zbawionych.

16. Przypowieść opowiedziana przez Jezusa miała na celu wyjaśnienie za pomocą obrazu, kto naprawdę będzie ucztował w królestwie Bożym. Jezus oznajmił, że pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i na zaprosił nią wielu (liczba nieokreślona i nieograniczona), co oznaczać może nawet wszystkich ludzi. W takim gospodarzu można widzieć obraz Boga, który pragnie, by szczęście w Jego królestwie stało się udziałem wszystkich ludzi.

17. Zaproszenia na ucztę zostały rozesłane jeszcze przed jej przygotowaniem, ale zgodnie z obowiązującym wówczas zwyczajem należało zaproszonym przypomnieć o tym fakcie bezpośrednio przed jej rozpoczęciem. Zadanie to wykonał sługa będący pośrednikiem między gospodarzem a zaproszonymi. Jego zadaniem było z jednej strony przekazanie słów gospodarza zaproszonym, a z drugiej strony – powiadomienie gospodarza o reakcji zaproszonych na jego słowa.

18. Obyczaje wschodnie nakazywały, by na pierwsze zaproszenie odpowiedzieć delikatną odmową, mającą wyrażać skromność. Również z tego względu sługa musiał po raz drugi udać się do zaproszonych i dać im do zrozumienia, że gospodarz mimo wszystko wzywa ich na ucztę. Odrzucenie drugiego zaproszenia uważano już za wyraz złego wychowania i zapraszający mógł je zrozumieć jako obrazę. Ponieważ sługa w przypowieści miał oznajmić zaproszonym, że wszystko już jest przygotowane, oznaczało to, że przychodzi do nich z drugim przypomnieniem, którego nie wolno zignorować.
W tym właśnie momencie przypowieść ukazała sytuację niezwykłą, gdyż zaproszeni zaczęli się wymawiać. Ich postawę Jezus zobrazował trzema przykładami, które pokazują, że całe wydarzenie miało miejsce w środowisku wiejskim, czyli typowym dla galilejskich słuchaczy. Pierwszy spośród zaproszonych usprawiedliwiał się tym, że kupił pole i koniecznie musiał je obejrzeć. Była to słaba i mało przekonująca wymówka, ponieważ każdy roztropny człowiek powinien dobrze obejrzeć pole, zanim je kupi. Zaproszony najwyraźniej po prostu nie chciał przyjść na ucztę i usiłował znaleźć usprawiedliwienie tworząc pozór człowieka bardzo zajętego.

19. Drugi zaproszony był człowiekiem bogatym, o czym świadczyłoby kupienie pięciu par wołów. W Palestynie do wozu lub do pługa zaprzęgano woły, które wykonywały pracę parami, połączone jednym jarzmem, a końmi posługiwano się tylko jako zwierzętami wierzchowymi. Liczbą wołów mierzono bogactwo gospodarza. Pięć par mógł potrzebować ktoś, kto miał ponad 100 hektarów pola, co w środowisku galilejskim byłoby czymś niezwykłym. Ten, który usprawiedliwiał się ich zakupem, popełnił ten sam błąd logiczny, co pierwszy wymawiający się. Dobry i zdrowo myślący rolnik powinien był wypróbować woły przed dokonaniem zakupu, aby się upewnić, czy są one warte proponowanej ceny. Tłumaczenie, że właśnie kupił woły i idzie je wypróbować, oznacza więc, że albo jest głupcem, albo traktuje zaproszenie beztrosko i z jawnym lekceważeniem tego, kto urządził ucztę.

20. Ostatnia wymówka w środowisku palestyńskim jest jeszcze bardziej niewiarygodna. Poślubienie żony w żadnym przypadku nie jest aktem nagłym, którego nie da się przewidzieć i zaplanować tak, by nie kolidowało z udziałem w uczcie. Trzeci z zaproszonych zresztą nie mówił, że owa uczta pokrywała się z jego ucztą weselną. On już poślubił żonę, co oznacza, że ceremonie weselne już zostały zakończone i nie można się nimi posłużyć jako wymówką. On po prostu chciał pozostać w domu ze swą żoną. Człowiek ten zresztą nawet się nie usprawiedliwiał, tylko oznajmił: nie mogę przyjść, co biorąc pod uwagę słabość wymówki oznaczało: nie chcę przyjść. Jego sposób mówienia był więc najbardziej obraźliwy.

21. W życiu społecznym ludzi starożytnych uczta odgrywała bardzo dużą rolę, a odrzucenie zaproszenia na nią i nieobecność mogły usprawiedliwić jedynie naprawdę ważne okoliczności. Tymczasem we wszystkich trzech przykładach, przytoczonych przez Jezusa, zaproszeni okazali się osobami lekkomyślnymi, całkowicie pochłoniętymi swymi sprawami egzystencjalnymi. Ich czysto materialne i przyziemne zainteresowania nie były w stanie usprawiedliwić odrzucenia zaproszenia na ucztę, dlatego wywołały u zapraszającego gniew i rozczarowanie. Aby przygotowana uczta mogła odbyć się pomimo nieobecności gości, gospodarz wydał słudze niezwykłe polecenie: ma natychmiast wyjść na place i ulice miasta i sprowadzić na salę biesiadną ubogich, ułomnych, niewidomych i kulawych.
Co ciekawe wymówki zaproszonych wskazywały na to, że wydarzenie miało miejsce w środowisku wiejskim, a kolejne zaproszenie zostało skierowane do osób na placach i ulicach miasta. Mogło to być spowodowane tym, że miasto, o wiele bardziej niż wieś, było skupiskiem żebraków, ludzi zepchniętych na margines życia społecznego i religijnego, pozbawionych nadziei na lepszą przyszłość. Gospodarz domu postanowił zmienić ich los i wprowadzić na salę biesiadną.

22-23. Gdy okazało się, że place i ulice miast nie były w stanie dostarczyć tylu biednych, bezdomnych i ułomnych, by zapełnić nimi salę biesiadną. gospodarz skierował za pośrednictwem swego sługi trzecie zaproszenie. Jego adresatami byli ludzie znajdujący się na drogach i w zaułkach – a zatem ponownie osoby spoza miasta, wędrujący pośród pól. Jako ludzie z prowincji mogli oni stanowić symbol pogan, których Bóg także chce mieć na uczcie eschatologicznej.
W poleceniu gospodarza zdziwienie może budzić stwierdzenie: i zmuś do wejścia. Prawdopodobnie wskazuje ono na to, że Bogu bardzo zależy, by człowiek wszedł do królestwa Bożego, i ze swej strony czyni On wszystko, by Jego szczęście stało się udziałem wszystkich ludzi. Zdanie to jednak nie może być podstawą do tego, by siłą nawracać pogan i fizycznie zmuszać ich do przyjęcia Ewangelii.

24. Ostatnie zdanie, zaczynające się słowami: Albowiem powiadam wam, ma postać werdyktu sądowego, który wypowiedział nie gospodarz z przypowieści, lecz sam Jezus. To zdanie jest zrozumiałe tylko w kontekście uczty eschatologicznej. Ci, którzy zlekceważyli zaproszenie lub nawet nim wzgardzili, nie będą mieli kolejnej szansy. Zaproszeni sami podjęli decyzję dotyczącą ich przyszłego losu. Nie przyjmując zaproszenia do królestwa Bożego, raz na zawsze wykluczyli siebie z udziału w jego radości.

 

Aspekt kerygmatyczny

W osobie i działalności Jezusa Chrystusa cała historia zbawienia ludzkości doszła do punktu kulminacyjnego. Syn Boży przyszedł na świat, aby objawić prawdę, że Bóg przygotował dla człowieka wieczną ucztę w swoim królestwie, trwałe szczęście, które pragnie ofiarować wszystkim. W Jego domu jest miejsce dla każdego. Podobnie jak niegdyś przez proroków, tak w czasach ostatecznych poprzez swego Syna zaprosił najpierw swój naród wybrany. Ci jednak, którzy znali Pisma i na ich podstawie powinni właściwie odczytać Jego posłannictwo, odrzucili Jego naukę. Przyjęli ją natomiast ubodzy, ludzie prości i ci, którzy w Nim dostrzegli drogę wyzwolenia ze swych cierpień i słabości. Zaproszenie Boże jest nieograniczone, dociera aż na krańce ziemi, aby wszystkie narody mogły wejść do królestwa Bożego.

Przypowieść Jezusa odnosi się nie tylko do Jego czasów i Jego bezpośrednich słuchaczy. Bóg nieustannie wychodzi naprzeciw każdemu człowiekowi i zaprasza do swego królestwa. Jego wezwanie jest bardzo stanowcze, ale szanując daną człowiekowi wolność, to jemu pozostawia decyzję o przyjęciu zaproszenia. Nadal często się zdarza, że ludzie słyszą Ewangelię Chrystusa i znają ukazaną w niej drogę do królestwa Bożego, ale nie chce im się pójść w tym kierunku. Wolą pozostać przy swych własnych przyziemnych sprawach. Lekceważą propozycję Boga i wolą oddać się banalnym rozrywkom.

Jezus w swej Ewangelii wykazuje, że dopóki żyją, zaproszenie Ojca niebieskiego pozostaje aktualne i wciąż mogą na nie odpowiedzieć pozytywnie: zarówno wiarą, jak i czynem. Ale nadejdzie dzień, kiedy ich czas się skończy i będą musieli podjąć ostatnią decyzję, od której będzie zależała cała wieczność. Jezus swą przypowieścią ostrzega, że jeśli nawet wtedy wzgardzą Bożym zaproszeniem, już nigdy nie będą mogli skosztować przygotowanej przez Niego uczty.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 14, 1-6

Admin Egzegeza środowa 06 maj 2019

 Ewangelia Łk 14, 1-6

 

1 Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. 
2 A oto zjawił się przed Nim pewien człowiek chory na wodną puchlinę.
3 Wtedy Jezus zapytał uczonych w Prawie i faryzeuszów: «Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie?»
4 Lecz oni milczeli. On zaś dotknął go, uzdrowił i odprawił.
5 A do nich rzekł: «Któż z was, jeśli jego syn albo wół wpadnie do studni, nie wyciągnie go zaraz, nawet w dzień szabatu?»
6 I nie mogli mu na to odpowiedzieć.

 

Egzegeza

1. W omawianej perykopie Jezus przyszedł na zaproszenie pewnego przywódcy faryzeuszów, lidera ugrupowania w tym regionie, do jego domu na wspólny posiłek w dzień szabatu. Częstym zwyczajem faryzeuszów było, że na posiłek spożywany w południe, po powrocie z synagogi, zapraszani byli ważni dostojnicy lub nauczyciele, aby wspólnie prowadzić dysputę na temat przestrzegania Prawa. Pamiętać należy, że jakkolwiek Jezus wielokrotnie krytykował poglądy i obyczaje faryzeuszów, to nie odnosiło się to do wszystkich.

2. Nieoczekiwanie w domu faryzeusza, do którego według zwyczajów wschodnich, każdy mógł wejść, aby przyglądać się ucztującym, pojawił się chory na puchlinę wodną, która mogła być spowodowana marskością wątroby bądź przewlekłym lub ostrym zapaleniem nerek. Puchlina wodna objawia się opuchnięciem ciała, spowodowanym gromadzeniem się płynu obrzękowego w jamach ciała (opłucnej, otrzewnej lub osierdziu). W starożytności była chorobą nieuleczalną i śmiertelną.

3-4. Będąc w obecności znawców Prawa i faryzeuszów Jezus na widok chorego zadał fundamentalne pytanie: Czy wolno w szabat uzdrawiać, czy też nie? Pytanie skierował szczególnie do tych, którzy Go obserwowali po to, by Go przyłapać na czynach zabronionych przez Prawo Mojżeszowe. Cytując pytanie Jezusa ewangelista nie użył słowa odnoszącego się do leczenia przez lekarza, lecz wyrażenia, które ma sens szerszy i oznacza: uzdrawiać, pielęgnować, obsługiwać. Gdyby zatem znawcy Prawa uznali przywracanie człowiekowi zdrowia za pracę czysto świecką, wówczas powinni odpowiedzieć: „Nie wolno”, ale w całym Prawie takiego zakazu nie było. Gdyby natomiast uzdrawianie potraktowali jako obowiązek duchowy, wynikający z miłości bliźniego, wówczas powinni odpowiedzieć: „Wolno”. Ponieważ tak sformułowane pytanie było podchwytliwe, znawcy Prawa i faryzeusze milczeli, nie wykazali żadnej aktywności. Taka ich postawa mogła oznaczać, że Jezus miał prawo działać zgodnie ze swoją wolą, dlatego też natychmiast uzdrowił chorego i odprawił go do domu. Jezus uzdrowił chorego swym słowem i dotykiem, który sprawił, że zaczęła działać obecna w Nim moc Boża. Żadna z tych czynności  - wypowiadanie słowa lub dotknięcie drugiego człowieka - nie była zabroniona w szabat, dlatego nawet najbardziej rygorystyczni znawcy Prawa i faryzeusze nie mogli Mu zarzucić, że przywrócenie choremu zdrowia naruszyło szabatowy odpoczynek.

5-6. Esseńczycy - jedna z żydowskich wspólnot - trzymali się bardzo rygorystycznych reguł przestrzegania szabatu. Według nich, jeśli jakiś wół wpadł do cysterny lub do dołu, nie powinno się go było wyciągać w szabat, a jeśliby wpadł człowiek to przy jego ratowaniu nie wolno było posługiwać się żadnym narzędziem. Pisma rabinistyczne z czasów Jezusa świadczą o tym, że faryzeusze z Galilei nie podzielali tak surowych reguł. Uważali oni, że nawet w szabat należy uczynić wszystko, aby uratować swoje dziecko albo wołu, jeśliby któreś z nich wpadło do cysterny z wodą. Zgodnie przyznawali, że życie ma największą wartość – i to nie tylko życie człowieka, ale też zwierzęcia, które służy człowiekowi. Nawiązując do takiego stanowiska Jezus jasno wskazywał, że jeżeli w szabat można było udzielić pomocy dziecku lub zwierzęciu, które znajdowało się w niebezpieczeństwie śmierci, to tym bardziej należy uratować chorego, którego choroba może w niedługim czasie doprowadzić go do śmierci. Takiemu rozumowaniu Jezusa nikt z osób obecnych w domu faryzeusza nie był w stanie zaprzeczyć i choć nie chcieli głośno wyrażać swej aprobaty, ich milczenie potwierdzało, że dokonane uzdrowienie nie naruszyło szabatu.

 

Aspekt kerygmatyczny

Bóg dał człowiekowi dzień odpoczynku od całotygodniowej pracy, aby nabrał sił, a także, aby oddawał szczególną cześć Bogu i dziękował Mu za dar życia. To samo odnosi się do niedzieli, która jako pamiątka zmartwychwstania Jezusa we wspólnocie Jego uczniów zajęła miejsce żydowskiego szabatu. Dzień świąteczny ma służyć dobru człowieka i nie może być dla niego jakimkolwiek utrudnieniem. Tego dnia ludzie gromadzą się na wspólną modlitwę i rozważanie słowa Bożego, aby uczyć się coraz doskonalszego przestrzegania miłości Boga i bliźniego.  

Spotkanie z Bogiem na modlitwie powinno pokazywać, jak spotykać się z bliźnimi, mieć oczy i serce otwarte na ich radości i smutki, na to, czym żyją lub co przeszkadza im w pełnym świętowaniu dnia Pańskiego. W prawie danym przez Boga nie ma takich więzów, które by krępowały człowieka w spełnianiu dobra.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 13, 31-35

Admin Egzegeza środowa 08 kwiecień 2019

 Ewangelia Łk 13, 31-35


31 W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli Mu: «Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić». 
32 Lecz On im odpowiedział: «Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. 
33 Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jerozolimą. 
34 Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. 
35 Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie. Albowiem powiadam wam, nie ujrzycie Mnie, aż <nadejdzie czas, gdy> powiecie: Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie». 

 

Egzegeza

31. Mowę Jezusa dość nieoczekiwanie przerwało pojawienie się faryzeuszów, którzy poinformowali Go o złych zamiarach Heroda względem Niego. Ze względu na stałe antagonizmy istniejące między faryzeuszami a Jezusem, ich postawa wydaje się dziwna, stąd niektórzy egzegeci sądzą, że była to udawana troska i podstęp. Bardziej na ochronie Jezusa zależało im przypuszczalnie na usunięciu Jezusa ze swego terytorium jako niewygodnego przeciwnika i konkurencyjnego nauczyciela.

32a. W odpowiedzi na ostrzeżenie Jezus nazwał Heroda lisem. Być może określenie to miało na celu podkreślenie jego sprytu, gdyż lis postrzegany był za zwierzę chytre. Nazwanie Heroda lisem mogło mieć jednak swoje źródło w licznych wypowiedziach ówczesnych, w których postacie mało znaczące nazywano lisami, stojące w kontraście do tych, których określano lwami.
Odpowiedź Jezusa dawała do zrozumienia, że pogróżki tetrarchy nie budzą w Nim lęku i nie będą miały żadnego wpływu na Jego działalność. Jest to jednocześnie jedyne krytyczne zdanie Jezusa pod adresem swego ziemskiego władcy we wszystkich Ewangeliach.

32b-33. W kolejnych zdaniach Jezus oznajmił, że jeszcze przez jakiś czas będzie prowadził swą działalność w Galilei, ale nadejdzie dzień, kiedy wszystko się zmieni i nastąpi nowy okres w Jego życiu. Mówiąc o tym, czego będzie dokonywać dziś, jutro i trzeciego dnia Jezus miał raczej na myśli krótki okres, w którym dokonują się jakieś wydarzenia, niż dosłowny sens trzech kolejnych dni.

Samo wyrażenie trzeciego dnia występuje dość często w Starym Testamencie i ma zawsze znaczenie teologiczne (tak np. Rdz 22, 3-5; 42, 14-18; Wj 19, 11-19; 2 Krl 20, 1-11; Est 5, 1; Oz 6, 1-2). We wszystkich tych tekstach chodzi o ważne zdarzenie zbawcze, w którym sam Bóg wkracza w życie i historię człowieka i przynosi mu pomoc w ucisku, prześladowaniu lub chorobie. „Trzeci dzień” jest w nich zapowiedzią zbawczej ingerencji Boga, dzięki której nastaje czas zbawienia, życia i zwycięstwa.
Jezus podkreślił również, że Jego wędrówka od miasta do miasta wynika ze zbawczej woli Bożej, z którą On się utożsamia. Nie obawiał się gróźb Heroda, wiedział, że zginie nie w Galilei, lecz w Jeruzalem.

34. Ponieważ umieszczone na końcu w. 33 zdanie: prorok nie może zginąć poza Jeruzalem mogło wydawać się dziwne, Jezus rozwinął je w następnym zdaniu, ukazując gorzką prawdę o Jeruzalem. To właśnie miasto zostało wybrane przez Dawida, praojca Mesjasza, na stolicę narodu wybranego i zostało uświęcone obecnością Boga w świątyni. Jednocześnie to w tym mieście wielokrotnie dochodziło do zabijania proroków, posłanych do mieszkańców przez Boga. W tekstach Starego Testamentu takie zdarzenia zostały opisane w 2 Krl 21, 16; 2 Krn 24, 20-22; Jr 26, 20-23.
Jezus w swojej mowie utożsamia się z samym Bogiem, który poprzez wieki usiłował chronić swój naród wybrany i jego stolicę. Aby przedstawić to swoim słuchaczom użył obrazu ptaka – kwoki, która troszczy się o swe pisklęta i na widok drapieżnika zwołuje je do siebie, aby wraz z całym gniazdem ukryć je pod swymi skrzydłami. W taki sposób stara się zapewnić im bezpieczeństwo, choć sama siebie naraża na pierwszy atak przeciwnika.
W swojej lamentacji Jezus ukazał zarówno dramat Boga, którego miłość nie została przyjęta, jak i dramat narodu wybranego, który w obliczu zagrożenia nie uciekł się do swego Wybawcy i sam siebie naraził na zagładę.

35. O konsekwencjach bezmyślności narodu wybranego Jezus mówił w formie wyroczni prorockiej. Sens słów Oto dom wasz [tylko] dla was pozostanie tłumaczony jest: Oto wasz dom zostanie z waszej winy opuszczony. Dom może oznaczać zarówno budowlę, w której się mieszka, jak również rodzinę i dynastię. Może się też odnosić do Jerozolimy jako rodzinnego miasta oraz do świątyni, która jest domem Bożym.
Jezus w swej wyroczni oznajmił, że ponieważ naród wybrany okazał się nieposłuszny wobec swego Pana, Bóg postanowił opuścić swe mieszkanie, które Izraelici określają jako „nasz dom”. Pozostawi to miejsce bez żadnej obrony i pozwoli, by nieprzyjaciele obrócili je w ruinę.
Druga część wyroczni daje do zrozumienia, że końcowy i definitywny sąd nad Izraelem nastąpi w dniu ostatecznego przyjścia Syna Człowieczego jako sędziego. Sędzią tym będzie sam Jezus, który też został odrzucony przez swój naród i zabity przez mieszkańców Jeruzalem.
W dniach ostatecznych członkowie narodu wybranego będą mieli jeszcze jedną możliwość, by dokonać wyboru: odrzucić Go albo przyjąć, powtarzając wezwanie z Ps 118, 26: „Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie”. Oznacza to, że Bóg postanowił opuścić swój lud, aż do czasu przyjścia swego Pomazańca. Gdy Chrystus objawi się w całej swej chwale i Bożym majestacie ci, którzy przez cały czas Go odrzucali, będą mogli wreszcie Go uznać za swego Pana, za Tego, który w imię Boże dokonał dzieła zbawienia.

 

Aspekt kerygmatyczny

Publiczna działalność Jezusa stoi pod znakiem pielgrzymowania do Miasta Świętego i zbudowanego w nim domu Bożego. Jezus wcześniej zapowiadał tę drogę i  konsekwentnie nią kroczył. Pogłoski o nieprzychylnym nastawieniu do Niego tetrarchy Heroda, nie były w stanie zmienić Jego planu. Jezus wiedział, jaką misję miał do spełnienia i że Jego działalność skończy się gwałtowną śmiercią, która została przewidziana w planach Bożych, aby mogło dokonać się dzieło zbawienia.

Śmierć, o której Jezus wiedział, że nastąpi w Jeruzalem i która była skutkiem Jego odrzucenia przez naród, napełniała Go smutkiem i żalem. Jezus ubolewał też nad  tragiczną historią swych rodaków, którzy odwracając się od swego Pana, jednocześnie narazili się na utratę swych przywilejów oraz przemożnej opieki Tego, który ich powołał.

Kiedy Łukasz zapisywał słowa Jezusa: Oto wasz dom zostanie z waszej winy opuszczony, wiedział, że świątynia jerozolimska już od ponad dziesięciu lat leżała w gruzach. Wielu też w jego czasach uważało, że jej zburzenie w roku 70 przez Rzymian było karą za grzech odwrócenia się od Boga i Jego Syna. Jezus nie mówi o tym tak jednoznacznie, choć daje do zrozumienia, że nieposłuszeństwo Izraela musi być poddane sądowi. Nie przesądzając jednak z góry losu żadnego człowieka, Jezus daje do zrozumienia, że każdy do ostatniej chwili swego życia na ziemi ma możliwość nawrócenia się i uznania w Jezusie Chrystusa i jedynego Zbawiciela ludzkości.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 13, 22-30

Admin Egzegeza środowa 09 marzec 2019

Ewangelia Łk 13, 22-30


22 Tak nauczając, szedł przez miasta i wsie i odbywał swą podróż do Jerozolimy. 
23 Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?» On rzekł do nich: 
24 «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie będą mogli. 
25 Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: "Panie, otwórz nam!"; lecz On wam odpowie: "Nie wiem, skąd jesteście". 
26 Wtedy zaczniecie mówić: "Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś". 
27 Lecz On rzecze: "Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości!"
28 Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. 
29 Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. 
30 Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi». 

Egzegeza

22. Tym zdaniem Łukasz zdaje się przypominać czytelnikowi, że Jezus, powziąwszy decyzję udania się do Jeruzalem, konsekwentnie ją realizował. Nie podążał jednak wprost do Jeruzalem. Nie szedł najkrótszą drogą karawan, ale obchodził miasta i wioski, gdyż Jego podróż miała charakter misyjny.

23. Podobnie jak w innych miejscach Ewangelii, wypowiedź Jezusa była odpowiedzią na pytanie zadane przez kogoś z towarzyszącego Mu tłumu. W pytaniu tym można dostrzec tło dyskusji rabinistycznych, w których zastanawiano się, kto w dniu ostatecznego sądu Bożego nad światem zostanie zbawiony: czy tylko Żydzi i czy wszyscy Żydzi.

24. Odpowiadając na pytanie dotyczące czasów ostatecznych, Jezus wskazał na wartość czasu obecnego, który każdy powinien przeżyć tak, by wejść do królestwa Bożego. Przestrzega jednak, że droga do zbawienia prowadzi przez wąską bramę (ciasne drzwi). Brama jest wąska, ponieważ nie jest przeznaczona dla tłumu, ale tylko dla tych, którzy dobrze przeżyli swoje życie.

25. Okazało się, że wspomniana w poprzednim wersecie brama oznaczała drzwi prowadzące do sali, w której odbywa się uczta, bądź też bramę w murze otaczającym dom, w którym ma miejsce owa uczta. W uczcie będzie mógł uczestniczyć każdy przyjaciel lub znajomy gospodarza domu. Będzie też wyznaczony określony czas, kiedy będzie można wejść do środka. Po jego upływie gospodarz osobiście drzwi zamknie, a ci, którzy nie zdążą wejść, zostaną na zewnątrz.
Mówiąc o zamknięciu bramy w czasie przyszłym, Jezus dał do zrozumienia, że moment ten jeszcze nie nadszedł, ale w związku z tym trzeba się spieszyć, aby wykorzystać stosowny do tego czas, gdyż potem nie pomoże nawet uporczywe kołatanie do drzwi. Zwrócić należy uwagę, że na usilną prośbę stojących na zewnątrz gospodarz domu odmówił wpuszczenia ich do środka nie ze względu na zbyt późną porę, ale na fakt, że on nie zna kołaczących do bramy. Oni nie będą mogli uczestniczyć w uczcie, ponieważ nie są ani jego przyjaciółmi, ani nawet znajomymi.

26-27. Jezus opowiadał przypowieść tak, jakby głównymi jej postaciami byli Jego słuchacze. Oni byli tymi, którzy się znajdą na zewnątrz i będą próbowali powoływać się na znajomość zawartą z gospodarzem domu: Jedliśmy i piliśmy przed Tobą, a Ty nauczałeś na naszych ulicach. Powołanie się na nauczanie oznacza, że gospodarz domu symbolizował samego Jezusa.
Samo przebywanie w miejscu, gdzie On pił, jadł lub nauczał, nie wystarczy, by później móc powoływać się na znajomość z Nim. Dlatego gospodarz z przypowieści po raz drugi stwierdził: Nie wiem, skąd jesteście, dodając polecenie: Odejdźcie ode mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości.
Słowa te zabrzmiały jak werdykt sędziego, przez co przypowieść o uczcie stała się alegorią sądu, którego Jezus dokonał nad ludźmi swego pokolenia. Tych, którzy słuchali Jego nauki i wprowadzili w czyn głoszone przez Niego słowo, uzna za przyjaciół i godnych uczestniczenia w radości królestwa Bożego, ci zaś, którzy nie żyli zgodnie z Jego słowem i dopuszczali się niesprawiedliwości, nie będą mieć żadnego udziału w królestwie Jego Ojca.

28. Wyrzucenie na zewnątrz będzie karą, która spowoduje płacz i zgrzytanie zębów. Ten zwrot obrazuje rozpacz odrzuconych oraz bezgraniczną złość z powodu utraconego szczęścia. Jezus wspomniał w tym miejscu o karze eschatologicznej, ukazał bowiem Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym jako przykłady ludzi wiernych Bogu, którzy swym życiem zasłużyli na wejście na wieczną ucztę z Bogiem. Chociaż żyli w czasach odległych i nie było im dane na własne oczy zobaczyć Pomazańca Bożego, to jednak przez swą wierność Bożym słowom staną się uczestnikami królestwa Bożego, podczas gdy ci, którzy stali się naocznymi świadkami ziemskiej działalności Chrystusa, nie skorzystali właściwie ze swego przywileju i nie rozpoznali znaczenia swych czasów. Tekst ten mocno uwypukla kontrast między sprawiedliwymi Starego Testamentu a niegodziwymi słuchaczami Jezusa. Stanowi on też przestrogę przed zgubnymi skutkami lekceważenia nauki Zbawiciela.

29. Jezus zapowiedział przyjęcie Ewangelii przez narody ze wszystkich stron świata. Nie zacytował wyraźnie żadnego tekstu Starego Testamentu, jednak można w Jego wypowiedzi zauważyć aluzję do proroctw, zgodnie z którymi Bóg pragnie, by wszystkie ludy ziemi poznały Go i dostąpiły zbawienia. One wcielą w czyn naukę Jezusa, przez co zdołają na czas przejść przez ciasną bramę i wejdą na ucztę w królestwie Bożym.
Jezus w swym nauczaniu odciął się od tendencji nacjonalistycznych i nie mówił o doczesnym panowaniu Boga na Syjonie, lecz o duchowym królestwie, którego uczestnikami staną się wszystkie narody. W Jego wypowiedzi nie było też nastawienia antyżydowskiego: nie mówił o odrzuceniu Żydów i odebraniu im przywileju narodu wybranego, ale podkreślił, że wszystkie narody mają te same prawa oraz ponoszą te same konsekwencje za swe czyny. W słowach tych można dojrzeć zapowiedź przyszłej misji Kościoła wśród pogan.

30. Perykopę kończy wypowiedź Jezusa wielokrotnie spotykana na kartach Ewangelii. Bóg w swej ekonomii zbawczej nie postępuje zgodnie z czysto ludzkim i ograniczonym sposobem patrzenia na świat i człowieka, gdyż dostrzega także to, co niewidoczne dla ludzkiego oka. Jezus tym przysłowiem dał swym słuchaczom do zrozumienia, że poganie, którymi Żydzi gardzili i którym nawet niekiedy odmawiali możliwości zbawienia, mają możliwość wejścia do królestwa Bożego jako pierwsi, a tym, którzy od zarania dziejów się cieszyli przywilejem wybraństwa, grozi odrzucenie. Przysłowie to nie było definitywnym werdyktem sądowym i nie oznaczało ostatecznego odrzucenia, ale miało służyć jako ostrzeżenie, aby wszyscy słuchacze Ewangelii, dopóki jest jeszcze na to czas, usiłowali przejść przez ciasną bramę nauki Jezusa.

 
Aspekt kerygmatyczny

W ostatnich wiekach przed Chrystusem pisarze żydowscy żywo interesowali się problemem zbawienia, zwłaszcza tym, kto może być zbawiony i co w praktyce oznacza bycie zbawionym. Ich księgi takie jak Księga Henocha, 4 Księga Ezdrasza, 2 Księga Barucha nie weszły do kanonu biblijnego, były jednak powszechnie znane wśród ludzi, którzy chętnie je czytali ze względu na ich styl pełen tajemnicy i symboliki. Ich autorzy usiłowali przekonać swych czytelników, że nie każdy będzie zbawiony, ponieważ na tę łaskę nie mogą zasłużyć ludzie nieprawi, oraz że warto o nią zabiegać, ponieważ życie zbawionych przed obliczem Bożym będzie podobne do radosnej uczty, na której nigdy niczego nie zabraknie.

Jezus w swym nauczaniu po części nawiązał do tych ludowych przekonań, aby znaleźć wspólny język ze słuchaczami. Głoszone przez Niego królestwo Boże oznacza radość, pokój, szczęście, a zatem taki stan, jaki bywa na ucztach przy obficie zastawionych stołach. Prawdą też jest, że uczestniczyć w radości królestwa Bożego mogą tylko ci, którzy są tego godni. Każdy zatem musi najpierw spełnić określone warunki, jakie Jezus podaje w czasie całego swego nauczania. Głoszona przez Chrystusa Ewangelia, zgodnie z podstawowym znaczeniem tego słowa, oznacza radosną nowinę o zbawieniu, ale ta nowina zawiera też określone wymagania. Bóg chce zbawienia wszystkich ludzi, dlatego posłał na świat swego Syna, aby ukazał drogę wiodącą do Jego królestwa i otworzył do niego bramę swą męką, śmiercią i zmartwychwstaniem.

Jezus ze swej strony uczynił wszystko, aby zbawienie stało się dostępne dla wszystkich bez wyjątku. Nie oznacza to jednak, że człowiek zupełnie nie potrzebuje się wysilać, gdyż wszystko już zostało mu dane nawet bez pytania o jego zdanie. Tak właśnie nie jest. Również człowiek ma do spełnienia swoje zadanie, z którego nic nie może go zwolnić. Nie jest to zadanie przekraczające jego możliwości, ponieważ polega przede wszystkim na prowadzeniu życia prawego, zgodnego z podstawowymi przykazaniami miłości Boga i bliźniego. Choć zatem Jezus chce zbawić wszystkich, to jednak ostrzega, że odrzucenie jest możliwe. Los żadnego człowieka nie został odgórnie przesądzony. Zbawienie zależy od tego, czy człowiek zechce przyjąć udzielony mu dar i odpowiedzieć na tę łaskę życiem prawym. Musi też wiedzieć, że ma do dyspozycji określony czas, kiedy może podjąć decyzję i przejść przez ciasną bramę ewangelicznej nauki Chrystusa. Czas ten z pewnością dobiegnie końca w chwili śmierci, kiedy ostatecznie się okaże, czy jest on przyjacielem Zbawiciela, czy też nie, i czy może wejść na wieczną ucztę w królestwie Bożym, czy też na zawsze pozostanie na zewnątrz.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 13, 1-9

Admin Egzegeza środowa 06 styczeń 2019

Ewangelia Łk 13, 1-9

1 W tym czasie przyszli jacyś ludzie, którzy opowiedzieli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. 
2 On im odpowiedział: „Uważacie, że ci Galilejczycy ucierpieli to dlatego, że byli większymi grzesznikami od wszystkich innych Galilejczyków?
3 Otóż nie! Ale mówię wam: jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie.
4 Albo czy uważacie, że tamtych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż wszyscy mieszkańcy Jeruzalem?
5 Otóż nie! Lecz mówię: jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”.
6 I opowiedział im taką przypowieść: „Ktoś miał w swej winnicy zasadzone drzewo figowe. Gdy przyszedł szukać na nim owocu, nic nie znalazł.
7 Powiedział więc do ogrodnika: «Już od trzech lat przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, lecz nie znajduję. Wytnij je. Po co jeszcze ziemię wyjaławia?».
8 Lecz on mu mówi: «Panie, pozostaw je jeszcze na rok, abym je okopał i obłożył nawozem.
9 Może zaowocuje. A jeśli nie, wtedy je usuniesz»”.

 

Egzegeza

1. Pretekstem do kolejnej mowy Jezusa była informacja o masakrze, jaką w tym czasie urządził Galilejczykom Piłat. Typowo semicki zwrot: których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar pozwala się domyślać, że do tragedii mogło dojść wówczas, gdy Galilejczycy podążali ze swymi ofiarami na wzgórze świątynne, albo w dniu poprzedzającym Paschę (w dniu przygotowania, czyli w pierwszy dzień Przaśników), kiedy lud mógł brać bezpośredni udział w ceremonii składania ofiar w świątyni. Informację przynoszą prawdopodobnie pielgrzymi, którzy wrócili do Galilei po skończonych uroczystościach, byli świadkami tej tragedii i opowiadają o niej Jezusowi jako swemu rodakowi zapewne po to, by poznać Jego poglądy w sprawach politycznych. Jezus nie wszedł jednak w spory polityczne i ocenę panowania Rzymian na terenie Ziemi Świętej, lecz z incydentu wyciągnął ważne wnioski teologiczne.  

2-3. Dla całego Starego Testamentu charakterystyczna jest zasada odpłaty, zgodnie z którą Bóg sprawiedliwie nagradzał lub karał człowieka już w życiu doczesnym. Izraelici uważali, że za prawe życie Bóg wynagradza licznym potomstwem, bogactwem, szczęściem lub długowiecznością, zaś za niewierność i grzech karze bezpłodnością, nędzą, nieszczęściem, chorobą, bądź też śmiercią. Chociaż zasada ta odegrała ważną rolę w moralnym wychowaniu narodu wybranego, to jednak w nowej ekonomii zbawczej straciła rację bytu, co Jezus wielokrotnie wykazał uzdrowieniami potwierdzającymi, że związek między grzechem a chorobą i śmiercią nie istnieje i że nie można w chorobie, śmierci lub w jakimkolwiek nieszczęściu dopatrywać się kary Bożej. Wszyscy przed Bogiem są grzesznikami i potrzebują Jego przebaczenia, aby go jednak dostąpić, muszą się nawrócić i przyjąć zaproszenie do królestwa Bożego. Jezus nie oceniał czynu Piłata, ani też nie analizował grzechów osób zamordowanych, lecz oznajmił, że każdy powinien stanąć w prawdzie i uznać przed Bogiem własny grzech, aby nie doświadczyć jeszcze większego nieszczęścia w życiu duchowym.  

4-5. Po chwili Jezus sam przywołał na pamięć jeszcze inną tragedię, która pochłonęła osiemnaście osób. Być może miała ona miejsce w czasie prac przy akwedukcie w Jerozolimie albo była skutkiem zawalenia się wieży stanowiącej część murów w pobliżu sadzawki Siloam, która znajdowała się w południowo-wschodniej części Jerozolimy. Zapewne także wtedy ludzie zastanawiali się, dlaczego pod gruzami wieży zginęły te konkretne osoby i jedyną odpowiedź widzieli w ich grzechu.

6. Swe wezwania do nawrócenia Jezus zilustrował na koniec przypowieścią o drzewie figowym. Od czasów starożytnych owoce figi należały do głównych artykułów spożywczych, gdyż mają duże znaczenie odżywcze i lecznicze (m.in. trawienne i przeciwgorączkowe). Figowce, które sadzono często w winnicach, gdzie rozwijały się symbiotycznie z winną latoroślą oplatającą ich pnie, mogły rosnąć nawet na kamienistym gruncie. Były w stanie wydawać owoce dwa razy w roku: w czerwcu i w sierpniu, a z jednego drzewa można było zebrać do 100 kg owoców. To, że drzewo w przypowieści wbrew oczekiwaniom gospodarza nie wydawało owoców było bardzo zaskakujące. Zdarzało się bowiem, że w złych warunkach figowiec wydawał mniej owoców, ale raczej nigdy nie bywał całkowicie bezpłodny. Ten element wzbudził więc ciekawość słuchaczy i stał się fundamentem przesłania teologicznego.

7. Niespotykana bezpłodność figowca wywołała stanowczą decyzję gospodarza winnicy o wycięciu drzewa. Gospodarz w swej rozmowie z ogrodnikiem podkreślił, że już od trzech lat figowiec powinien owocować, a tymczasem nie było na nim nic oprócz liści. W takim przypadku stał się drzewem nieużytecznym, a nawet szkodliwym, gdyż wyjaławiał ziemię wokół siebie. 

8-9. Propozycja ogrodnika, aby pozostawić figowiec na jeszcze jeden rok, okopać go i obłożyć nawozem, też nie jest na owe czasy zwyczajna. Jezus najwyraźniej wprowadził do przypowieści nowy element, nawiązujący do dobroci i cierpliwości Boga miłosiernego. W zakończeniu swego opowiadania nie przedstawił nawet ostatecznego stanowiska gospodarza winnicy: czy zgodził się na pozostawienie drzewa, czy też nie. Ostatnie zdanie należało w przypowieści do ogrodnika, który pragnął ratować figowiec i dać mu jeszcze jedną szansę. Jednocześnie jednak nawet ogrodnik nie wykluczał wycięcia drzewa, gdyby mimo wszystko nie wydało owoców.

 

Aspekt kerygmatyczny

Czasem zdarza się, że człowiek, uświadamiając sobie nagle swą wielką grzeszność przed Bogiem, popada w rozpacz i z rezygnacją stwierdza, że dla niego już nie ma ratunku, że już jest zbyt późno na osiągnięcie zbawienia. Zdarza się też i tak, że słysząc nawoływanie do nawrócenia, ze swoistą zuchwałością oznajmia, że skoro Bóg jest cierpliwy, to będzie jeszcze wiele różnych okazji, by zmienić swe życie, ale jeszcze nie teraz.

Jezus swoim usilnym wezwaniem do nawrócenia uświadamiał słuchaczom, że chrześcijanin powinien na serio przyjąć słowa Ewangelii o królestwie Bożym. Bóg ogarnia swym panowaniem świat ludzi, aby im pokazać, jaki jest prawdziwy sens ich życia i która droga prowadzi do rzeczywistego szczęścia. W odpowiedzi na Boże działanie człowiek powinien pokazać nie słowami lub pustymi deklaracjami, ale konkretnymi czynami, czy chce należeć do Jego ludu, czy też nie.

Człowiek, który chce wejść do królestwa Bożego, musi odwrócić się od tego, co go oddziela od Boga, co niszczy w nim miłość i ludzką godność. Bóg jest cierpliwy i nie chce od razu wymierzać kary. Każdemu grzesznikowi daje szansę i nigdy nie przestaje obdarzać go swą łaską. Nie chce bowiem jego śmierci, lecz pragnie, by się nawrócił i miał życie wieczne, co jest wyrazem Bożego miłosierdzia.

Słowa Jezusa: jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie są ostrzeżeniem i mają na celu poruszyć sumienia tych, którym się wydaje, że nie potrzebują Boga i Jego przykazań.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

  1. Ewangelia Łk 13, 10-21
  2. Ewangelia Łk 12, 49-59
  3. Ewangelia Łk 12, 35-48
  4. Ewangelia Łk 12, 22-34

Strona 1 z 3

  • 1
  • 2
  • 3
© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone.
GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt