GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt

Sąd Boży

Admin Teologia biblijna 15 czerwiec 2019

„Wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwymi, i wyda słuszny wyrok” (Syr 35,18)

Świadectwa interwencji Boga, który zaprowadza porządek w burzliwej i zawiłej historii ludzkiej obecne są w całej Biblii, przekonanej, że jest On Królem, Sędzią i Panem całego stworzenia. Co ciekawe, hebrajski czasownik shafat oznacza zarówno „rządzić”, jak i „sądzić” i zawsze trzeba brać pod uwagę to podwójne znaczenie, by zrozumieć zdania typu: „nadchodzi, aby sądzić ziemię (rządzić ziemią). On będzie sądził świat (rządził światem) sprawiedliwie, zgodnie ze swą prawdą – narody” (Ps 96,13). Dobrze znana teoria odpłaty, w myśl której każdemu występkowi odpowiada kara, jest dość uproszczonym sposobem głoszenia nadziei na sąd Boży.

Jednak kontestacja zasady odpłaty przez Hioba, który cierpi nie zgrzeszywszy, i samego Jezusa (zob. J 9,1–3) przesuwa akcent na Sąd Ostateczny, który przypieczętuje ludzką historię; takie jest znaczenie typowych dla Starego Testamentu wyrażeń: „dzień Pański”, „w owym dniu”, „nadejdą dni”, „na końcu” „czasów”, „w owym czasie”, a także zwykłego „wówczas”. U kresu dziejów ludzkości „wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwymi, i wyda słuszny wyrok” (Syr 35,18). „W owym czasie” – czytamy w Księdze Daniela – „wielu, co śpi w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (12,2).

To wielka nadzieja dla cierpiących z powodu niesprawiedliwości i właśnie „dzień sądu” – sformułowanie drogie Nowemu Testamentowi – przywróci sens historii i ukaże oblicze prawdziwego Sędziego, który sądzić będzie w prawdzie i sprawiedliwości. Oczywiście Bóg już teraz daje nam odczuć, że nie jest obojętny na zło i właśnie rozpoczyna swoje panowanie sprawiedliwości: „Teraz odbywa się sąd nad tym światem. Teraz władca tego świata zostanie wyrzucony precz” (J 12,31). Wraz ze śmiercią i zmartwychwstaniem Chrystusa starcie dobra ze złem ukazuje już dziś, jaki będzie kres.
Pascha bowiem pozwala dojrzeć, iż „nadchodzi bowiem godzina, kiedy wszyscy, co są w grobach, usłyszą głos Jego: i ci, którzy pełnili dobre czyny,” „pójdą na zmartwychwstanie do życia; ci, którzy pełnili złe czyny – na zmartwychwstanie do potępienia” (J 5,28–29). W listach św. Pawła i w Apokalipsie zarysowuje się to ostateczne wydarzenie, które jednak już teraz ma swój początek w życiu osobistym i społecznym. Samo „usprawiedliwienie” przez wiarę jest doświadczeniem wyzwolenia od grzechu, doświadczeniem sądu Bożego.

Niemniej najbardziej wyraziste wyobrażenie Sądu Ostatecznego znajdziemy w słynnej scenie z Ewangelii św. Mateusza z Synem Człowieczym zasiadającym jako Król-Pasterz przed wszystkimi ludźmi, gotowym oddzielać owieczki od kozłów (25,31–46). Jedynym kryterium tego podziału będzie miłość, a dotyczyć ono będzie i wierzących, i niewierzących (także tych, którzy nie myśleli o Chrystusie, kiedy zajmowali się głodnym, spragnionym, przybyszem, nagim, chorym i więźniem). Konkluzja tego obrazu Sądu jest jasna: wszystko, czego nie uczyniliście (albo co uczyniliście) jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili (Mnieście to uczynili). „I pójdą ci na wieczną karę, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (por. Mt 25,40.45–46).”


Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Czuwanie

Admin Teologia biblijna 01 czerwiec 2019

„Czuwajcie więc […]. Co wam mówię, do wszystkich mówię: czuwajcie! (Mk 13,35.37)

„Stróżu, która to godzina nocy? Stróż odrzekł: Nadchodzi ranek i znowu noc” (Iz 21,11–12). W tym ważnym dialogu Izajasz czyni aluzję do nocnego napięcia doświadczanego przez stróżów dokonujących obchodu miasta i czekających na świt, który położy kres ich zmianie. Także Psalmista w słynnym psalmie De profundisprzyrównuje oczekiwaniena przebaczenie Bożedo pragnienia światła, które przenika strażników (hebr. shomrîm), czuwających: „Dusza moja oczekuje Pana bardziej niż strażnicy świtu” (Ps 130,6). Ten sam termin użyty jest także w odniesieniu do kapłanów pełniących służbę w Świątyni na Syjonie, którzy trwają nocami na modlitwie (Ps 134,1).

Prorok biblijny porównywany jest z nocnym strażnikiem, który powinien być gotowy na sygnalizowanie niebezpieczeństwa i wypełnienie swego obowiązku: „Synu człowieczy – mówi Pan do Ezechiela – ustanowiłem cię stróżem nad pokoleniami izraelskimi. Gdy usłyszysz słowo z ust moich, upomnisz ich w moim imieniu” (Ez 3,16–17; por. także 33,1–9). Tu odpowiedzialność spada na samego proroka. Później kobieta z Pieśni nad Pieśniami znajdzie zadziwiające określenie na nieustającą stałość swojej miłości: „Ja śpię, lecz serce me czuwa” (5,2).

Czuwanie staje się w ten sposób symbolem niosącym podwójną wartość. Pierwsza ma wymiar etyczny, egzystencjalny i wymaga wytrwałości wierzącego w integralnym i właściwym strzeżeniu siebie. Już mędrzec z Księgi Przysłów zachęcał ucznia: „z całą pilnością strzeż swego serca” (4,23). Święty Paweł z kolei kontynuuje upominanie chrześcijan: „Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się!”; „Baczcie […] pilnie, jak postępujecie”; „Przy każdej sposobności módlcie się w Duchu!”; „Uważaj na siebie i na nauczanie” (por. 1 Kor 16,13; Ef 5,15; 6,18; 1 Tm 4,16). Także św. Piotr w swoim Pierwszym Liście pisze: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając, kogo pożreć” (5,8). Istotnym elementem tego czuwania jest modlitwa, o czym wielokrotnie mówi Jezus: „Czuwajcie i módlcie się, abyście nie ulegli pokusie” (Mt 26,41; por. Łk 21,34–36; 22,40.46). Równie ważne jest czuwanie nad swoją mową: „Któż postawi straż przy moich ustach […], abym dzięki niej nie upadł i aby nie zgubił mnie mój język?” (Syr 22,27).

W słowach Chrystusa jednak czuwanie–stróżowanie (wyrażone w grece przez dwa czasowniki agrypnein– „być obudzonym”, i gregorein– „czuwać”) nabywa nowego znaczenia, które jest zdefiniowane w języku teologów jako „eschatologiczne”. Ma ono wywołać w słuchaczach napięcie, by byli gotowi na wkroczenie Pana, który przyjdzie sądzić każdego z nas, czy to u kresu ziemskiego życia, czy na końcu ludzkiej historii. Wezwanie jest jasne: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny” (Mt 25,13). I dlatego Chrystus przeciwstawia się powierzchowności i ślepemu używaniu życia, które jest porównywalne ze swego rodzaju nerwową katalepsją i dlatego, podobnie jak prorocy, głosi z niezwykłą mocą: „Co wam mówię, do wszystkich mówię: Czuwajcie!” (Mk 13,37). Święty Paweł przyjmie to zaproszenie Chrystusa i do chrześcijan w Rzymie powie: „Teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła! Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień” (Rz 13,11–13).”



Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Ofiara

Admin Teologia biblijna 15 maj 2019

„Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka […] i tam złóż go w ofierze […]. Abraham sięgnął ręką po nóż, aby zabić swego syna” (Rdz 22,2.10)

We wszystkich religiach ofiara jest podstawowym elementem kultu, chociaż różne są związane z nią rytuały. Ofiara ze zwierzęcia albo dar z roślin uosabiają wiernego, który oddaje samego siebie bóstwu, by ustanowić z nim więź wspólnoty. W Starym Testamencie mamy szeroką gamę ofiar opisanych szczegółowo w ich liturgicznej celebracji. Najbardziej uroczysty jest holokaust, czyli – jak wskazuje jego grecka nazwa – całopalenie ofiary, która dociera do Boga (hebr. 'olah– „to, co wznosi się” ku niebu) w całości. Czuje On „miłą woń” (Rdz 8,21), co oznacza, że przyjmuje ją łaskawie.

Innym znaczącym typem ofiary jest „komunia”, która zawiera rytualny posiłek: najlepsza część ofiary jest częściowo spalana, częściowo zarezerwowana dla kapłanów, czyli pośrednio dla Boga, reszta spożywana jest przez wiernych na dziedzińcu Świątyni. Poprzez tę ucztę ofiarną, w której w sposób idealny uczestniczy Bóg, powstaje więź wspólnoty i zażyłości. Nie brak też ofiar przebłagalnych za grzechy, w których odpokutowuje się winy różnego stopnia ciężkości, a w Izraelu zachowało się jeszcze wspomnienie ofiar z pierworodnych, składanych na starożytnym Bliskim Wschodzie, ale potępianych przez Biblię, która zastępuje je rytem alternatywnym: mamy tu na uwadze ofiarę Izaaka (Rdz 22) czy wykupywanie hebrajskich synów pierworodnych (Wj 13,11–16; Łk 2,22–24).

Zwrot w interpretacji ofiary następuje u proroków. Nie negują oni kultu ofiarnego, ale żądają, by nie sprowadzał się on tylko do czystego rytualizmu bez oddziaływania na wiernego, który go sprawuje. Ich wezwanie jest pozornie bardzo surowe: „Miłości pragnę, nie krwawej ofiary” (Oz 6,6), „Kiedy składacie Mi całopalenia i wasze ofiary, nie znoszę tego, a na ofiary biesiadne z tucznych wołów nie chcę patrzeć” (Am 5,22). W rzeczywistości dla proroków ryt i życie, kult i sprawiedliwość, ofiara i prawość w życiu moralnym muszą się ze sobą łączyć. W przeciwnym razie liturgia staje się magią albo sakralnym alibi dla rozgrzeszenia nieczystego sumienia czy niedopuszczalnego postępowania.

Chrystus, chociaż uczestniczy w kulcie Świątyni Jerozolimskiej, wpisuje się w nauczanie proroków, o czym świadczy Jego porywczy gest oczyszczenia Świątyni z przekupniów czy polemika z zewnętrznym przestrzeganiem zasad judaizmu w tamtych czasach. Na koniec ofiaruje On samego siebie, nad którym to aktem będzie głęboko medytował List do Hebrajczyków. Za Jezusem, zgładzonym jako ofiara ekspiacyjna za grzechy świata, podąża także kult chrześcijański, który za jedyny ryt „ofiarniczy” i „wspólnotowy” ma Eucharystię i który rozwija się według zalecenia św. Pawła: „Proszę was […], abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu miłą” (Rz 12,1). One są „duchowymi ofiarami, miłymi Bogu” (por. 1 P 2,5).

Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Dusza

Admin Teologia biblijna 01 maj 2019

„Śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski namiot obciąża rozum pełen myśli” (Mdr 9,15)

W biblijnym rozumieniu dusza nie  jest niczym innym jak osobą ludzką żyjącą w ciele. Człowiek jest bytem żyjącym w swej całości, a nie jako dusza oddzielona i różna od ciała. Takie i podobne zdania są wspólne dla wszystkich tekstów poświęconych koncepcji osoby ludzkiej w Piśmie Świętym (tak zwanej antropologii biblijnej). I rzeczywiście, jeśli przyjrzymy się człowiekowi, który pojawia się na świętych stronicach, to zobaczymy go jako spójny mikrokosmos, byt jednostkowy i żywotny, w którym nie można oddzielić duszy od ciała, jak robi to filozofia grecka, przekonana, że ciało to grobowiec duszy.

Nie bez powodu wysławia ona nieśmiertelność duchowej duszy, podczas gdy Biblia zdecydowanie optuje za zmartwychwstaniem całej ludzkiej istoty, a Pascha Chrystusa jest tego najwyższym świadectwem. Wprawdzie w Biblii nie brak zdań odzwierciedlających wizję grecką, zwłaszcza w powstałej w epoce grecko-rzymskiej Księdze Mądrości, która wysławia nieśmiertelność duszy sprawiedliwej i oferuje nam sądy w rodzaju: „Śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski namiot obciąża rozum pełen myśli” (9,15). Niemniej, ideowym podłożem tej księgi i nicią przewodnią całej Biblii jest ciągłe ukazywanie psychofizycznej jedności osoby. Oczywiście, nie oznacza to, że w człowieku nie dostrzega się obecności trancendencji, różnej od ruah, czyli „ducha”, który jest pierwiastkiem życiowym posiadanym także przez zwierzęta. Chodzi o nishmat-hajjîm, „tchnienie” życia, właściwe jedynie Bogu i ludziom, którym zostało ono przekazane przez Stwórcę. Tę rzeczywistość Biblia nazywa „lampą Pana […], bo wnętrza głębi przenika” (Prz 20,27).

Ten typowo orientalny obraz wskazuje na to, co nazywamy świadomością, zdolnością wnikania w tajemnicę ludzkiego wnętrza. W praktyce, według Biblii, jest to dusza, będąca źródłem nie tylko samoświadomości, ale i świadomości moralnej. Przechodząc do Nowego Testamentu, znajdziemy fragmenty, które na pierwszy rzut oka zdają się przeciwstawiać duszę ciału: „Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą. Bójcie się raczej Tego, który duszę i ciało może zatracić w piekle” (Mt 10,28). Łatwo jednak zrozumieć, że nie znajdujemy się na tej samej płaszczyźnie kulturowej, gdyż Jezus mówi o zabiciu i zatraceniu duszy, co dla greckiej koncepcji duszy niematerialnej jest absurdem.

Chrystus więc, tu i w innych miejscach (zob. np. Mt 16,25–26), przez słowo „dusza” (gr. psyche) rozumie życie transcendentne i pełne, bliskość Boga ofiarowaną stworzeniu na mocy łaski. Najwyższym nieszczęściem nie jest zatem śmierć fizyczna, lecz utrata życiowej jedności z Bogiem, będącej korzeniem naszego zmartwychwstania i życia wiecznego z Nim. Święty Paweł sprecyzuje to, wprowadzając termin pneuma, „duch”. Człowiek w swej rzeczywistości stworzenia jest – twierdzi Apostoł – „ciałem zmysłowym”, obdarzonym psyche, duszą życiową, lecz Bóg daje mu swego Ducha, który czyni go „ciałem duchowym”. Pierwsza cecha bytu ludzkiego („ciało zmysłowe”) skazuje go na śmierć, jedynie z danym nam Duchem Świętym wchodzimy do wieczności i do chwały Zmartwychwstałego (por. 1 Kor 15,42–44).

Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Zmartwychwstanie

Admin Teologia biblijna 15 kwiecień 2019

„Jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Bóg wskrzesił Go trzeciego dnia i pozwolił Mu ukazać się” (Dz 10,39–40)

 

„Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara”. Te zwięzłe słowa św. Pawła skierowane do chrześcijan z Koryntu (1 Kor 15,14) wyraźnie potwierdzają centralne miejsce Wielkanocy w wierze chrześcijańskiej. Wszystko zaczyna się w ów wiosenny poranek, kiedy kobietom przybyłym uczcić Zmarłego objawia się anioł z przesłaniem: „Nie ma Go tutaj; zmartwychwstał” (Łk 24,6). Jest to proklamacja, która będzie się powtarzać przez wieki i będzie stanowić treść chrześcijańskiego nauczania, liturgii, pobożności, teologii, sztuki. Chrystus nie jest herosem, który umiera, ale Żyjącym par excellence. Ma On pełny udział w naszym człowieczeństwie, naszej śmierci, ale jest Synem Boga żywego, a Zmartwychwstanie jest tego świadectwem.

Nowy Testament używa dwóch greckich terminów na określenie wydarzeń paschalnych. Pierwszy to egéirein, dosłownie: „budzić się” ze snu śmierci za sprawą Ojca. Jest oczywiste, że odwołuje się on do powszechnego symbolu, w którym śmierć przedstawiona jest jako sen, a życie jako czuwanie (przychodzi tu na myśl modlitwa Requiemaeternam, w której błagamy o „wieczne odpoczywanie” dla zmarłych). W czasowniku z paschalnej nowiny – egérte „powstał” (Mk 16,6) – rozbrzmiewa echo słynnej wizji z 37 rozdziału Księgi Ezechiela, w której Duch Boży wlewa życie w szkielety w rozległej dolinie i każe im wyruszyć ponownie w drogę.

Jest też drugi termin grecki oznaczający zmartwychwstanie: anistemi, „wstanie na nogi”, niemal pełne mocy wywyższenie z grobu i z ziemi w stronę nieba, znak chwalebnej boskości. Podążając tropem właśnie tych dwóch terminów można wyróżnić w Nowym Testamencie dwa opisy Paschy Chrystusa. Mają one zilustrować misterium, które dokonuje się w tym wydarzeniu, rzeczywistość, której nie można zredukować do wskrzeszenia zmarłych, jak w przypadku Łazarza, syna wdowy z Nain czy córki przełożonego synagogi z Kafarnaum, którzy musieli ponownie umrzeć.

Przez Zmartwychwstanie – „przebudzenie” podkreśla się, że Chrystus wychodzi z łona śmierci i powraca do życia, do skutecznej obecności w dziejach świata: nie na darmo w Jego ukazywaniu się nacisk położony jest na sprawdzalność egzystencjalnej rzeczywistości Powstałego, którego można dotknąć, który mówi, spotyka się z uczniami i je. Zdecydowanie odrzuca się pojmowanie Chrystusa jako widma wywołanego za pomocą magii: „Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. […] Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam” (Łk 24,37.39).

Natomiast przez Zmartwychwstanie – „powstanie” zwraca się uwagę na to, że jest to wydarzenie, które wykracza poza czas i przestrzeń. Powstały jest zasadą wyzwolenia od zła i od śmierci, jest chwalebnym Panem, Synem Bożym, ku któremu zwraca się cała ludzkość, by znaleźć zbawienie, zmartwychwstanie i życie wieczne. Dlatego obok czasownika anistemi, „wstać” używa się wyraźniejszego hypsoun, „wywyższyć”: „A Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony, przyciągnę wszystkich do siebie” (J 12,32), „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM” (J 8,28). A „Jestem” jest w Biblii imieniem samego Boga („JESTEM, KTÓRY JESTEM” Wj 3,14).”

Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

  1. Szatan
  2. Chrzest
  3. Przypowieść
  4. Usprawiedliwienie

Strona 1 z 7

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone.
GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt