GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt

Szatan

Admin Teologia biblijna 01 kwiecień 2019

„Jezus rozkazał mu surowo: „Milcz i wyjdź z niego!”. Wtedy duch nieczysty zaczął nim miotać i z głośnym krzykiem wyszedł z niego” (Mk 1,25–26)


Hebrajskie słowo „szatan” pojawia się w Nowym Testamencie 36 razy, a jego grecki odpowiednik diábolos – 37 razy. Spotykamy się zatem ze znaczącą obecnością, którą niełatwo wyeliminować jak jakąś pozostałość po ludowych wierzeniach. Niekiedy w języku biblijnym mowa jest o „duchu nieczystym”, co wskazuje na wszystko, co przeciwstawia się sacrum, dobru, temu, co pozytywne, przestrzeni świątyni i Boga. Oczywiście w pewnych sytuacjach – z powodu starożytnej koncepcji zła jako kary za grzechy – występuje skłonność do postrzegania obecności szatana także w poszczególnych syndromach chorobowych jak epilepsja (przykładem jest młody epileptyk opisany w Mk 9,14–27) czy szaleństwo (jest to być może przypadek opętanego z kraju Gerazeńczyków z Mk 5,1–20).

„Szatan” to „przeciwnik, oskarżyciel”, co wskazuje na pewien urząd publiczny, w Księdze Hioba związany z niebiańskim Sądem, którego zadaniem jest obnażanie ludzkich grzechów (Hi 2,1–7). Natomiast grecki „diabeł” oznacza „tego, który dzieli” i ma wydźwięk czysto negatywny. Jest to kusiciel, który usiłuje oderwać człowieka od Boga. W koncepcji biblijnej ten aspekt weźmie górę i szatan ukaże się jako ciemna obecność w historii, próbująca przechylić szalę ludzkiej wolności w stronę zła, w przeciwieństwie do łaski Bożej, która kieruje nas ku dobru i podtrzymuje w nim.

Chrystus zwraca się do demona bezpośrednio jak do osobowego rozmówcy, który niespodziewanie pojawia się na przykład w człowieku słuchającym słowa Bożego w synagodze (Mk 1,21–28). Jezus więc wszczyna wojnę z szatanem i ze złem. „Przeciwnik” szerzy bowiem zaczyn zniszczenia; znajduje naśladowców niekiedy nawet wśród tych, którzy mienią się uczniami Chrystusa. Znana jest rozmowa Jezusa z Piotrem, podczas której Piotr odrzuca drogę krzyża, a Jezus nazywa go „szatanem”. Mówi doń: „nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku” (Mt, 16,23).

Można by sądzić, że szatan, którego Księga Mądrości utożsamia z wężem kusicielem z Księgi Rodzaju („A śmierć weszła w świat przez zawiść diabła” – Mdr 2,24), święci tryumf w chwili śmierci Jezusa. W rzeczywistości jednak Pascha jest znakiem wielkiego przełomu. Nawet jeśli wydaje się, że szatan kontynuuje swe dzieło rozkładu i ruiny w tym „świecie”, który za nim podąża, ostatecznie jego los jest taki, jak symbolicznie ukazuje to Apokalipsa, umieszczając go na zawsze w „jeziorze ognia” (20,10). Również Jezus, na mocy czynów swoich i swoich uczniów, widział „szatana, który spadł z nieba jak błyskawica” (Łk 10,18). Ten obraz bez wątpienia odwołuje się do tradycji, która myśli o szatanie jako o upadłym aniele, ale także do pewności, że „Bóg […] pokoju zetrze wkrótce szatana pod waszymi stopami” (Rz 16,20).

Pierwszeństwo w historii nie należy bowiem do demona, ostatnie słowo ma majestat Boży, co jednoznacznie ukazuje końcowa scena Apokalipsy (por. 21–22).

 

Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Chrzest

Admin Teologia biblijna 15 marzec 2019

„Jan głosił: „Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym” (Mk 1,8)


U korzeni słów „chrzest”, „chrzcić”, „Chrzciciel” leży podwójny grecki czasownik: bápto/baptízein – „zanurzać”. Te dwa słowa i pochodne od nich (chrzest, Chrzciciel) rozbrzmiewają w Nowym Testamencie 116 razy. Wszystkie kultury religijne przyjęły ryty oczyszczające przez ablucję wodą. Także judaizm za czasów Jezusa podążał tym tropem, o czym świadczą baseny w Qumran nad brzegiem Morza Martwego, w siedzibie słynnej starożytnej wspólnoty hebrajskiej, skąd pochodzą odkryte w 1947 roku sławne rękopisy biblijne i judaistyczne. Jan Chrzciciel także udzielał „chrztu nawrócenia”.

Ten ryt, jak przyznaje sam Jan, nabiera przełomowego znaczenia wraz z chrześcijaństwem: nie będzie on już jedynie zanurzeniem oczyszczającym z grzechu, ale także zanurzeniem w Ducha Bożego, czyli w nowe życie. Jak w narodzeniu otrzymaliśmy tchnienie naszego życia fizycznego, tak w chrzcielnym odrodzeniu otrzymujemy inne tchnienie – Ducha, Ducha samego życia Bożego. I dlatego wzywamy Boga czułym zwrotem pochodzącym od samego Jezusa: „Otrzymaliście ducha przybrania za synów, w którym możemy wołać «Abba, Ojcze»” (Rz 8,15). Abba to aramejskie określenie, którym dzieci zwracały się do swego „taty” czy „tatusia”.

Dzieje się tak, ponieważ w chrzcie dokonuje się w nas szczególne wydarzenie, tak opisywane przez świętego Pawła: „Czyż nie wiadomo wam, że my wszyscy, którzyśmy otrzymali chrzest zanurzający w Chrystusa Jezusa, zostaliśmy zanurzeni w Jego śmierć? Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć, zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my postępowali w nowym życiu – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,3–4). Mamy tu więc dwa równoległe groby. Do tego w skale Chrystus wchodzi martwy, wychodzi jednak z niego zmartwychwstały i chwalebny. Do grobu z wody chrzcielnej wchodzi człowiek „stary” i martwy z powodu grzechu, a odradza się jako nowe stworzenie, oczyszczone i obdarzone Duchem Bożym, znakiem nowego życia.

Śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa powtarzają się więc w nas: „Bo wy wszyscy, którzy zostaliście ochrzczeni w Chrystusie, przyoblekliście się w Chrystusa” (Ga 3,27) mówi święty Paweł. Chrzest jest sakramentem, gdyż działa w nim sam Bóg przez swego Syna i jest on pierwszym sakramentem, ponieważ jest narodzeniem, które daje początek naszemu życiu. Jest ono wspólne wszystkim ochrzczonym, albowiem jest wyjątkowym darem Boga. Jak wszyscy jesteśmy synami Adama w naszym człowieczeństwie, tak też wszyscy jesteśmy dziećmi Bożymi przez chrzest i dlatego wszyscy jesteśmy braćmi zarówno w słabości naszego człowieczeństwa, jak i w chwale naszego przybranego synostwa: „Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni” (1 Kor 12,13). Z tego względu misja, jaką Chrystus przekazuje swojemu Kościołowi, witając się z nim po swym zmartwychwstaniu, jest wyraźna: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19).


Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Przypowieść

Admin Teologia biblijna 01 marzec 2019

„To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: „Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata” (Mt 13,34–35)

„Nigdy jeszcze nikt tak nie przemawiał, jak ten człowiek” (J 7,46) – tak kapłanom i faryzeuszom odpowiadają strażnicy. Posłano ich, by pojmali Jezusa, oni zaś wrócili oczarowani Jego słowem. Wiele razy odnotowuje się w Ewangeliach zachwyt ogarniający ludzi słuchających Jezusa, który „uczył ich bowiem jak ten, który ma władzę, a nie tak jak ich uczeni w Piśmie” (Mt 7,29).

Uprzywilejowanym sposobem porozumiewania się, wybranym przez Jezusa, była droga symboli, która znajdowała swój szczególny wyraz w przypowieściach, znanych jako rodzaj literacki już w Starym Testamencie. Można tu przytoczyć dla przykładu piękną, ale i surową historię o władzy, opowiedzianą przez Jotama w Księdze Sędziów (9,8–15), lub przypowieści prorockie, w szczególności Ezechiela, które w pełnym tego słowa znaczeniu są dramatycznymi opowieściami z przesłaniem.

W Ewangeliach znajdujemy przynajmniej 35 przypowieści w sensie ścisłym, język symboliczny obecny jest jednak w 72 albo i więcej fragmentach, gdzie spotykamy pewne szersze obrazy złączone z konkretnym przesłaniem. Przypowieść stanowi uprzywilejowaną formę nauczania Jezusa. Jego podstawową treścią jest głoszenie królestwa Bożego („Królestwo niebieskie podobne jest…”). Jezus poprzez symbol ilustruje Boży plan wobec świata i historii, wizję prawdy, sprawiedliwości i miłości. Właśnie dlatego przypowieści prezentują szeroką gamę obrazów, które przechodzą od oblicza Bożego do zaangażowania człowieka, od interpretacji wydarzeń z historii do rzeczy ostatecznych, od łaski Bożej do osobistych wyborów, od grzechu do przebaczenia, od miłości braterskiej do jawnej niesprawiedliwości itd.

W pewnym ogólnym ujęciu warto zauważyć również dwa fakty o charakterze teologicznym. Pierwszy dotyczy języka symbolicznego. Jest on uprzywilejowanym sposobem mówienia o Bogu, który jest transcendentny. Symbol pokazuje z jednej strony ludzkie ograniczenia, zakotwiczając się niejako w konkretnej rzeczywistości („podobne jest do…”, „jest jak…”); jednocześnie zaś obraz dąży do jakiegoś ekstremum – chce symbolicznie wyrazić treści wychodzące daleko poza jego właściwe znaczenie. Przemienia więc, dla przykładu, miłość ojca w nieskończoną miłość Bożą.

Jeden z egzegetów napisał, że przypowieść jest jak granica. Wpierw ukazuje świat ludzi z ich pytaniami, historią, cierpieniami i różnymi życiowymi sytuacjami; następnie objawia świat Boga, który niejako dostosowuje się do swych stworzeń, by przedstawić im swoje przesłanie, a swą tajemnicę uczynić bardziej dostępną.

Drugi fakt dotyczy pierwotnego Kościoła, który stopniowo wychodzi poza narracyjny język Jezusa, choć oczywiście nigdy go zupełnie nie porzuca (por. listy Pawłowe). W Ewangelii przypowieści bywają używane na dwa sposoby. Pierwszy ma charakter pozytywny i odwołuje się do Starego Testamentu: „To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: "Otworzę usta w przypowieściach” (Mt 13,34–35; por. Ps 78,2). Drugi sposób jest negatywny. Przypowieści są zakamuflowanym sposobem mówienia do tych, którzy są jeszcze niedojrzali i uparci w swych przekonaniach: „Wam dana jest tajemnica królestwa Bożego, dla tych zaś, którzy są poza wami, wszystko dzieje się w przypowieściach, aby patrzyli uważnie, a nie widzieli, słuchali uważnie, a nie rozumieli, żeby się nie nawrócili i nie była im odpuszczona wina” (Mk 4,11–12). To mocne zdanie pochodzi od proroka Izajasza i wyraża jedynie za pomocą typowego semickiego języka – odrzucenie Objawienia, o którym Jezus mówi właśnie w przypowieściach.

 

 

 

Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Usprawiedliwienie

Admin Teologia biblijna 15 luty 2019

„Nie mając mojej sprawiedliwości, pochodzącej z Prawa, lecz Bożą sprawiedliwość"(Flp 3,9)


"Przeświadczeni, że człowiek osiąga usprawiedliwienie nie dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, lecz jedynie dzięki wierze w Jezusa Chrystusa, my właśnie uwierzyliśmy w Chrystusa Jezusa, by osiągnąć usprawiedliwienie dzięki wierze w Chrystusa, a nie dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo, jako że nikt nie osiągnie usprawiedliwienia dzięki uczynkom wymaganym przez Prawo” (Ga 2,16). W tym fragmencie Listu do Galatów św. Paweł trzykrotnie ukazuje serce teologicznego przesłania, które przedstawi w tym piśmie i w następnym swym arcydziele, Liście do Rzymian. Ta teza jest zazwyczaj ujmowana syntetycznie w formule „usprawiedliwienie przez wiarę”, a jej treść była przedmiotem debat między Kościołem katolickim a protestantami od XVI wieku, chociaż w 1999 roku doszło do wspólnego oświadczenia katolików i luteranów pozwalającego wydobyć istotę wiary w tej fundamentalnej kwestii.

Grecki termin dikaiosyne, „usprawiedliwienie”, i pochodny czasownik dikaioun, „usprawiedliwiać”, wywodzą się z terminologii sądowniczej i oznaczają uznanie sprawiedliwości i uczciwości danej osoby. Koncepcja religijna wykracza jednak poza dziedzinę sądownictwa. Spróbujmy nakreślić ją w sposób uproszczony i esencjonalny. Punktem wyjścia jest „sprawiedliwość” Boga, czyli Jego wola zbawcza wobec stworzenia. Święty Paweł nazywa ją „łaską”, po grecku charis, która jest podstawą pojęcia caritas; chodzi więc o miłość Boga skierowaną do człowieka oddalającego się od Niego przez grzech. Bóg pierwszy wychodzi naprzeciw swemu stworzeniu.

Rzeczywiście, Paweł w Liście do Rzymian pisze: „Izajasz zaś odważa się powiedzieć: dałem się znaleźć tym, którzy Mnie nie szukali, objawiłem się tym, którzy o Mnie nie pytali” (Rz 10,20). Człowiek, będąc wolnym, może przyjąć lub odrzucić łaskę, zbawczą sprawiedliwość Bożą. Przyjęcie jej jest właśnie wiarą (gr. pistis), jest dobrowolnym i radosnym przylgnięciem do Bożego daru, otwarciem ramion na przyjęcie Jego zbawczej łaski, Jego wyzwalającej miłości. Ostatecznym stanem tego, kto ma wiarę, jest „usprawiedliwienie”, czyli pozostawanie sprawiedliwym dzięki Bogu, który uwalnia od zła i grzechu, od sarx, ciała. To ostatnie jest dla Apostoła wewnętrzną zasadą zła, która prowadzi naszą wolność do grzechu (gr. hamartia).

Człowiek może oczywiście próbować „usprawiedliwić się” sam, czyli zbawić się przez uczynki prawa, przestrzeganie norm, które narzucają praktykowanie uczynków sprawiedliwości, ale jest to podobne do samodzielnego usiłowania wydostania się z ruchomych piasków, bez pomocnej dłoni z zewnątrz wyciągniętej przez kogoś, kto stoi na stabilnej skale. To właśnie głosi Paweł, obnażając złudzenia tego, kto chce być zbawiony przez sprawiedliwość pochodzącą z Prawa, a nie przez Bożą sprawiedliwość, „otrzymaną dzięki wierze w Chrystusa, sprawiedliwość pochodzącą od Boga, opartą na wierze” (Flp 3,9).

Czy zatem uczynki sprawiedliwości są niepotrzebne? Nie, ale nie są one przyczyną naszego zbawienia, lecz niezbędnym „owocem”, który rodzi się z naszego „usprawiedliwienia” skłaniającego nas do spełniania uczynków niosących „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (Ga 5,22). Są one znakiem autentyczności naszego usprawiedliwienia i prawdziwości naszej wiary.

 

Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

Grzech

Admin Teologia biblijna 01 luty 2019

„Żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów" (Mk 2,10)

To, że grzech jest jednym z głównych tematów nie tylko Biblii, ale wszystkich religii, wynika nawet z prostego faktu bogatej gamy jego określeń. Sam biblijny język hebrajski, mimo że ubogi, bo składający się z 5750 słów, posługuje się zróżnicowanym spektrum terminów opisujących grzech, w którym dominuje „zejście” z właściwej drogi albo „chybienie celu”: stąd mamy pojęcie „nawrócenia” (hebr. shub). Wagę tego zagadnienia, czego z pewnością nie można wykazać w kilku zdaniach, podkreśla także to, że uwerturą do Biblii jest właśnie scena grzechu (Rdz 2–3).

Człowiek, który został stworzony przez Boga w harmonii z sobą, z bliźnim i z naturą, łudzi się tworzeniem alternatywnej moralności, która oddziela go od Boga, stawia w stan walki z bliźnim, a ze stworzenia czyni wroga. To właśnie nazywa się „grzechem pierworodnym”, czyli takim, który jest u zarania naszego bycia mężczyznami i kobietami. Symbolicznie przedstawia się go jako zerwanie owocu z „drzewa poznania dobra i zła”, a więc roszczenie sobie pretensji do „wyrwania” Bogu definicji tego, co jest dobre, a co złe. Źródłem grzechu, możliwego dzięki ludzkiej wolności, jest pycha człowieka, który chce „jak Bóg znać dobro i zło”.

Grzech szerzy się w dziejach świata, a Biblia przedstawia go w jego rozlicznych formach i całej jego ohydzie, wskazując palcem przede wszystkim na bałwochwalstwo i niesprawiedliwość, czyli na zakłócenie dwóch relacji: z Bogiem i z bliźnim. Dochodzimy w ten sposób do wyboru Boga, który „zesłał Syna swego w ciele podobnym do ciała grzesznego i dla usunięcia grzechu wydał w tym ciele wyrok potępiający grzech” (Rz 8,3). Nie dokonało się to tylko dla osądzenia grzechu: „Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał […]. Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,16–17).

Bardziej obszerną refleksję nad grzechem i Odkupieniem znajdziemy u św. Pawła. Człowiek jest zakorzeniony w „ciele”, które dla Apostoła nie jest słabością naszą jako stworzeń, ale grzesznością, związaną z okaleczoną wolnością. Na próżno staramy się wydźwignąć z tej ciemnej otchłani przez uczynki prawa: jesteśmy jak ten nieszczęśnik, który próbuje się wyswobodzić z ruchomych piasków, wznosząc ręce do góry. Konieczne jest, by Bóg wyciągnął swą dłoń i uwolnił nas – to właśnie „łaska”, która wyzwala nas z bagna grzechu i prowadzi do „usprawiedliwienia”. Aby tak się stało, musimy otworzyć się na Boga przez wiarę, pozwalając, by On wydostał nas z ciemności grzechu.

Chrystus, będąc człowiekiem, solidaryzuje się z nami, stając po stronie grzeszników, ale dzięki swej Boskości nie podlega złu i czyni nas nowymi stworzeniami ożywionymi Duchem Bożym. Takim aktem Bożej miłości jest chrzest: „stary” grzeszny człowiek umiera w grobie wody wraz z martwym Chrystusem i zmartwychwstaje z Nim jako „przybrany syn”. Chrystus „wydał samego siebie za nasze grzechy, aby wyrwać nas z obecnego złego świata, zgodnie z wolą Boga i Ojca naszego” (Ga 1,4).

 


Biblia jest dla ciebie. Mały kurs teologii biblijnej
Kard. Gianfranco Ravasi

  1. Wcielenie
  2. Rodzina
  3. Maryja
  4. Jerozolima

Strona 2 z 7

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone.
GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt