GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt

24.09.2018, Dzień Powszedni, Łk 8, 16-18

Admin Rozważania na dziś 24 wrzesień 2018

Ewangelia, Łk 8, 16-18

Jezus powiedział do tłumów:
«Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem ani nie stawia pod łóżkiem; lecz umieszcza na świeczniku, aby widzieli światło ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic skrytego, co by nie miało być ujawnione, ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło.
Uważajcie więc, jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą nawet to, co mu się wydaje, że ma».

 

Lampa (lychnos), o której jest mowa w przypowieści, w rzeczywistości jest lampką oliwną, wykonaną z gliny lub metalu. Aby mogła oświecić jak największą przestrzeń wokół siebie, musiała stać w pokoju na specjalnie przygotowanym do tego świeczniku. Służyła nie tylko domownikom, ale i tym, którzy wchodzili do domu.

Ewangelista podkreślił słowa Jezusa: Uważajcie, jak słuchacie. 
Od sposobu słuchania zależy bowiem, czy słowo Boże zakorzeni się w sercu słuchacza i wyda swój owoc. Zacytowane przysłowie: Temu bowiem, kto ma, będzie dodane, a temu, kto nie ma, zostanie zabrane nawet to, co wydaje mu się, że ma wyraża tę prawdę, że od sposobu słuchania słowa Bożego zależy, czy człowiek będzie wzbogacał jego poznanie, czy też nie. 
Ci, którzy poszli za Jezusem, towarzyszyli Mu i słuchali Jego nauki z otwartym sercem, dostąpili poznania tajemnic królestwa Bożego (8, 10), a Jezus każdego dnia coraz głębiej poznawał ich (dodawał im) z odwiecznymi planami zbawienia.
Ci z kolei, którzy zamknęli swe serce na słowo Boże i związane z nim wymagania (ci, którzy „nie mają”), nie doszli do poznania zbawczej woli Bożej. Nawet nowy sposób głoszenia Dobrej Nowiny o królestwie Bożym nic im nie dał, gdyż nie byli w stanie zrozumieć najprostszych przypowieści Jezusa. Co więcej, ich stan zamknięcia się na Boga sprawił, że powoli tracili to, co wcześniej uzyskali. Tracili również tę mądrość, którą - jak im się wydawało - posiedli.


Uważajcie, jak słuchacie. Czy moje serce jest otwarte na słuchanie słowa Bożego? Czy szukam mądrości Bożej, czy buduję swoją przyszłość na ludzkiej wiedzy? Czy dostrzegam, że światłem lampy na świeczniku są otaczający mnie ludzie, którzy są gotowi pomóc mi zrozumieć dzieło zbawienia?

23.09.2018, Dwudziesta Piąta Niedziela zwykła, Mk 9, 30-37

Admin Rozważania na dziś 23 wrzesień 2018

Ewangelia Mk 9, 30-37


Jezus i Jego uczniowie przemierzali Galileę, On jednak nie chciał, żeby ktoś o tym wiedział. Pouczał bowiem swoich uczniów i mówił im: «Syn Człowieczy będzie wydany w ręce ludzi. Ci Go zabiją, lecz zabity, po trzech dniach zmartwychwstanie». Oni jednak nie rozumieli tych słów, a bali się Go pytać.
Tak przyszli do Kafarnaum. Gdy był już w domu, zapytał ich: «O czym to rozprawialiście w drodze?» Lecz oni milczeli, w drodze bowiem posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy.
On usiadł, przywołał Dwunastu i rzekł do nich: «Jeśli ktoś chce być pierwszym, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich». Potem wziął dziecko, postawił je przed nimi i objąwszy je ramionami, rzekł do nich: «Kto jedno z tych dzieci przyjmuje w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, nie przyjmuje Mnie, lecz Tego, który Mnie posłał».


Prowadzone przez uczniów spekulacje, kto z nich jest największy było skutkiem braku zrozumienia nauki Jezusa. Ujawniły one niewłaściwe rozpoznanie Jego posłannictwa. Dyskusja uwidoczniła kontrast między nauką Jezusa o wydaniu w ręce ludzi i zabiciu a rozważaniami uczniów na temat swojej roli w gronie osób towarzyszących Nauczycielowi. Każdy z nich chciał być największy i stać na czele wspólnoty.

Zazdrość i pycha niszczą wszystkie relacje. Chęć pokazania swojego pierwszeństwa, oczekiwanie nagród stanowią przeciwieństwo nauczania Jezusa.  Spełnianie powinności jest zadaniem, służeniem i obrazem pokory


Jak często oczekuję wdzięczności za to, że wykonałam tylko to, co do mnie należało? Czy z pokorą przyjmuję zadanie służenia? Czy nie wywyższam się korzystając z talentów, którymi mnie Pan obdarował?

22.09.2018, Dzień Powszedni, Łk 8, 4-15

Admin Rozważania na dziś 22 wrzesień 2018

Ewangelia Łk 8, 4-15


Gdy zebrał się wielki tłum i z poszczególnych miast przychodzili do Jezusa, opowiedział im przypowieść: «Siewca wyszedł siać swoje ziarno. A gdy siał, jedno padło na drogę i zostało podeptane, a ptaki podniebne wydziobały je. Inne padło na skałę i gdy wzeszło, uschło, bo nie miało wilgoci. Inne znowu padło między ciernie, a ciernie razem z nim wyrosły i zagłuszyły je. Inne w końcu padło na ziemię żyzną i gdy wzrosło, wydało plon stokrotny».
To mówiąc, wołał: «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!»
Pytali Go więc Jego uczniowie, co oznacza ta przypowieść. On rzekł: «Wam dano poznać wprost tajemnice królestwa Bożego, innym zaś w przypowieściach, „aby patrząc, nie widzieli, i słuchając, nie rozumieli”.
Takie jest znaczenie przypowieści: Ziarnem jest słowo Boże. Tymi zaś na drodze są ci, którzy słuchają słowa; potem przychodzi diabeł i zabiera słowo z ich serca, żeby nie uwierzyli i nie byli zbawieni. Na skałę pada u tych, którzy gdy usłyszą, z radością przyjmują słowo, lecz nie mają korzenia: wierzą do czasu, a w chwili pokusy odstępują. To, które padło między ciernie, oznacza tych, którzy słuchają słowa, lecz potem odchodzą, a zagłuszeni przez troski, bogactwa i rozkosze życia, nie wydają owocu.
Wreszcie ziarno w żyznej ziemi oznacza tych, którzy wysłuchawszy słowa sercem szlachetnym i dobrym, zatrzymują je i wydają owoc dzięki wytrwałości».


Jezus nauczając posługiwał się przypowieściami, typowym dla ludzi Wschodu obrazowym sposobem mówienia, porównywaniem rzeczywistości duchowej do rzeczy i czynności znanych słuchaczom z życia codziennego. Poprzez przypowieści Jezus przekazywał swoją myśl za pomocą obrazu, a nie abstrakcyjnych pojęć. Jednak nie zawsze porównania, których używał Jezus były dla uczniów zrozumiałe i niekiedy wymagały dodatkowego wyjaśnienia. Trudność powodowała rzeczywistość królestwa Bożego, która wydawała się słuchaczom zupełnie obca. Nie rozumieli nie tyle przypowieści, ale nie widzieli, co Jezus ma na myśli, gdy mówi o Królestwie Bożym.

Jakie jest moje rozumienie Królestwa Bożego? Czy słuchając Słowa Bożego w przypowieściach zatrzymuję się na ich dosłownym sensie i nie próbuję przedrzeć się przez fizyczną warstwę obrazów? Czy też moja refleksja nad symbolami pozwala mi poznać ukrytą rzeczywistość duchową?

21.09.2018, Święto św. Mateusza, apostoła i ewangelisty, Mt 9, 9-13

Admin Rozważania na dziś 21 wrzesień 2018

Ewangelia Mt 9, 9-13


Odchodząc z Kafarnaum Jezus ujrzał człowieka siedzącego w komorze celnej, imieniem Mateusz, i rzekł do niego: „Pójdź za Mną”. On wstał i poszedł za Nim.
Gdy Jezus siedział w domu za stołem, przyszło wielu celników i grzeszników i siedzieli wraz z Jezusem i Jego uczniami. Widząc to faryzeusze, mówili do Jego uczniów: „Dlaczego wasz Nauczyciel jada wspólnie z celnikami i grzesznikami?”
On, usłyszawszy to, rzekł: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: «Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary». Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”.

 

W Kafarnaum leżącym na pograniczu tetrarchii Antypasa panującego nad Galileą i Pereą i Filipa panującego nad Itureą, Trachomitis i Gaulanitis, był urząd celny. Chłopi i rzemieślnicy, którzy chcieli przewieźć swoje towary na rynek poza własnym okręgiem administracyjnym, musieli płacić za nie cło, które niekiedy było tak wysokie, że nawet przekraczało rzeczywistą wartość towaru. Był to jeden z powodów wielkiej niechęci ludności do celników.

Jezus powołał celnika Lewiego mówiąc: Pójdź za mną, a on po usłyszeniu słów Jezusa zostawił wszystko. Lewi całkowicie porzucił dawny styl życia, swoje znienawidzone przez ludzi zajęcie, rodzinę, zostawił wszystko, co mogłoby utrudniać jego pełne przylgnięcie do Nauczyciela. Wybrał nowe życie, którego istotą jest chodzenie za Jezusem.
Każde powołanie jest pójściem za Jezusem, aby dzielić z Nim swoje życie. Stawanie się uczniem nie jest procesem zdobywania wiedzy o Bogu, ale podjęciem Jezusowego sposobu życia. Trwanie w Chrystusie oznacza korzystanie z sakramentów, szczególnie branie udziału w sakramencie Eucharystii, która jest przyjęciem Boga do swojego domu, zasiadaniem z Nim przy jednym stole.

Co jestem w stanie porzucić, aby pójść za Jezusem? Co przeszkadza mi w pełnym przylgnięciu do Niego? Co uniemożliwia mi bycie uczniem i chodzenie za Jezusem?

 

20.09.2018, Wspomnienie świętych męczenników Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Pawła Chong Hasang i Towarzyszy, Łk 7, 36-50

Admin Rozważania na dziś 20 wrzesień 2018

 Ewangelia Łk 7, 36-50


Jeden z faryzeuszów zaprosił Jezusa do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że gości w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku i stanąwszy z tyłu u Jego stóp, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego stopy i włosami swej głowy je wycierała. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem.
Widząc to, faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co to za jedna i jaka to jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą».
Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś do powiedzenia».
On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu».
«Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który z nich więc będzie go bardziej miłował?»
Szymon odpowiedział: «Przypuszczam, że ten, któremu więcej darował».
On zaś mu rzekł: «Słusznie osądziłeś».
Potem, zwróciwszy się w stronę kobiety, rzekł do Szymona: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała mi stopy i otarła je swymi włosami. Nie powitałeś mnie pocałunkiem; a ona, odkąd wszedłem, nie przestała całować stóp moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje stopy. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje».
Do niej zaś rzekł: «Odpuszczone są twoje grzechy».
Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?»
On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju».i



Na Bliskim Wschodzie był powszechnie przyjęty zwyczaj zapraszania na posiłek wędrownych nauczycieli. Zwyczaj ten związany był zarówno z wymogiem gościnności, jak i chęcią wymiany poglądów z wykształconą osobą cieszącą się szacunkiem.

Ponieważ w czasie trwania uroczystych uczt drzwi domu były otwarte także dla niezaproszonych, którzy mogli wejść do środka, obecność kobiety, która prowadziła życie grzeszne (co nie oznacza, że była jawnogrzesznicą), nie była niczym niespotykanym. Jednak jej zachowanie: obmycie stóp Jezusa łzami, osuszenie włosami, których kobiety nie rozpuszczały w obecności obcych mężczyzn oraz namaszczenie drogim olejkiem było zaskakujące i zburzyło spokój ucztowania.

Egzegeci wskazują, że kobieta doznała już wcześniej przebaczenia grzechów i aby publicznie wyrazić miłość do Boga, która w niej się zrodziła z powodu doznanej łaski, okazała cześć Jezusowi. Jezus zaś, mówiąc: Odpuszczone są jej liczne grzechy, jedynie ujawnił na zewnątrz fakt, który wcześniej dokonał się w jej wnętrzu, a który On zna dzięki swej znajomości ludzkiego serc.

W rozmowie z faryzeuszem, Jezus udzielił pouczenia każdemu czytelnikowi Ewangelii. Nikt nie może odnosić się z pogardą, a tym bardziej z nienawiścią do drugiego człowieka z powodu jego grzechów. W gruncie rzeczy bowiem wszyscy są przed obliczem Bożym podobni do owych dłużników z przypowieści. Wszyscy poprzez grzech zaciągają u Niego dług, którego nie mają możliwości spłacić. Żaden akt pokuty i zadośćuczynienia nie jest w stanie do końca wymazać zła, którego przyczyną jest grzech. Aby grzesznik na nowo stał się wewnętrznie czysty, sam Bóg musi swą mocą go oczyścić, odpuszczając mu winy.

 

W jaki sposób odnoszę się do ludzi, którzy „prowadzą życie grzeszne”? Czy mam świadomość wielkości mojego długu u Boga?

 

 

  1. 19.09.2018, Dzień Powszedni, Łk 7, 31-35
  2. 18.09.2018, Święto św. Stanisława Kostki, zakonnika, Łk 2, 41-52
  3. 17.09.2018, Dzień Powszedni, Łk 7, 1-10
  4. 16.09.2018, Dwudziesta Czwarta Niedziela zwykła, Mk 8, 27-35

Strona 5 z 43

  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone.
GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt