Wigilia Niedzieli Bożego Miłosierdzia - ks. R.Herka SAC




Homilia w wigilię Uroczystości Miłosierdzia Bożego podkreśla szczególną rolę pallotynów w szerzeniu kultu Jezusa Miłosiernego i w promowaniu duchowego dziedzictwa św. Faustyny. Głównym przesłaniem jest wezwanie do życia miłosierdziem na wzór Boga: nie tylko przez pomoc materialną, lecz przez dar z siebie, obecność, dobroć i przebaczenie. ks. Radek zaznacza też, że trzeba być miłosiernym nie tylko wobec innych, ale również wobec samego siebie, przyjmując własną historię i wartość w świetle Boga. Drugim mocnym akcentem jest pokój: chrześcijanie mają nieść światu nie chwilowy spokój, ale głęboki pokój wypływający z relacji z Bogiem, który przemienia serce i buduje dobro w rodzinie, Kościele i świecie.

Homilię ks. Radka Herka SAC nagrano w dniu 11.04.2026.

 



Transkrypcja

Homilia z Wigilii Uroczystości Miłosierdzia Bożego - ks. Radek Herka SAC

Gorąco i serdecznie Was pozdrawiam w Wigilię Uroczystości Miłosierdzia Bożego. Chociaż jutro będziemy odczytywać list na temat Caritas w Polsce, pozwolę sobie dzisiaj powiedzieć krótką homilię. Zastanawiałem się bardzo mocno, nie przebywając w domu, bo byłem na zjeździe przyłożonych w Ząbkowicach Śląskich, zahaczyłem o Częstochowę i kiedy jechałem, modliłem się, co w tę sobotę wieczór powiedzieć? Że nie ma przypadków.

Nie wiem, czy drodzy przyjaciele wiecie, że kiedy siostry Miłosierdzia Bożego, mówię to z całą odpowiedzialnością, chowały obrazy Jezusa Miłosiernego, kiedy zamykały na spusty w kufrach wszystkie nieudolnie ręką napisane przez zakonnice po paru klasach szkoły podstawowej dzienniczki, to pierwszymi, którzy zainteresowali się dziełem Miłosierdzia Bożego i samą osobą siostry Faustyny byli właśnie Palotyni. Ponieważ pierwszy dom, który założyliśmy niedaleko Krakowa, w Kopcu, doskonale wiedział, że w Łagiewnikach jest taka zakonnica, która obcuje z Panem Jezusem i ma niebywałą z Nim relację. A pierwszą osobą, która się zainteresowała właśnie Faustyną był ksiądz Wierzbica, który był przełożonym przez kilka lat tutaj polskich Palotynów.

I on o tym Miłosierdziu bardzo dużo pisał, bardzo dużo mówił i zależało mu na tym, aby tam, gdzie po II wojnie światowej pojawiają się Palotyni, był Jezus Miłosierny. I gdybyście przejechali przez Polskę i popatrzyli na nasze kościoły, to jest jedna wspólna cecha, że w każdym z nich jest Jezus Miłosierny. I to taki Jezus Miłosierny, który nie jest malowany na potrzeby teraz, tu i tej danej chwili, ale taki Jezus Miłosierny od Hyły, który jako drugi, potem z Wilna, artyście Jezusa Miłosiernego malował.

I to jest niebywałe, że właśnie Palotyni chcieli, aby pierwszy kościół, który powstanie po II wojnie światowej był pod wezwaniem Miłosierdzia Bożego, kiedy był zakaz kultu Miłosierdzia Bożego. I to nie jest przypadek, że pierwszymi, którzy zbierali dokumenty dotyczące świętości siostry Faustyny, pomimo ogromnego oporu jej współsióstr, byli polscy Palotyni. I to nie jest przypadek, że w 1947 roku powstała słynna Dolina Miłosierdzia w Częstochowie, czyli to jest pisane w rys Palotynów.

A czym to miłosierdzie jest? Gdybyśmy poczytali znowu pamiętniki księdza Wierzbicy, byśmy zobaczyli, że on najpierw mówił bardzo dużo, żeby Bogu wynagradzać, bo to jest nasze miłosierdzie wobec Boga. I mówił tam w tym swoim dzienniku, że jeżeli my wynagradzamy, stajemy się niejako Chrystusami, którzy poprzez swoje cierpienia, niedoskonałości, dopełniają tego wszystkiego, czego potrzebuje ten świat. On pisał to dziesiąt lat temu.

A jakże te słowa są bardzo aktualne dzisiaj. Żeby swoim życiem iść pod prąd, kiedy świat jest coraz bardziej niemiłosierny, być miłosiernym. Miłosiernym wobec każdego napotkanego człowieka poprzez świadczenie tego, czego dzisiaj świat nie lubi albo o czym zapomina.

I to drodzy przyjaciele, miłosierdzie nie polega tylko na tym, że damy kromkę chleba, że damy jałmużnę, ale że damy temu człowiekowi cząstkę siebie. Tak jak Bóg dał człowiekowi siebie w swoje ręce, stając się miłosiernym do bólu, stając się obecnym pod postacią kruchej hostii, paru kropel wina czy ulotnych słów. To jest miłosierdzie Boga.

Boga, którego ludzie nie widzą, a czują Jego obecność. Taka obserwacja, kiedy wracam ze szkoły czy chodzę z różańcem po parku, późnym wieczorem, kiedy zmieniają się pielęgniarki, lekarze i wychodzą ze szpitala ci od chorych albo wychodzą chorzy, to idąc tutaj koło tej świątyni zawsze się przeżegnają i nie mówiąc o tym, że wchodzą do naszej dolnej kaplicy, gdzie jest Jezus Miłosierny. Bo od niedawna jest to kaplica Jemu poświęcona z odpustem -jutro.

Z odpustem, bo to jest kaplica pod wezwaniem miłosierdzia Bożego. Być miłosiernym jak Bóg dla drugiego człowieka. Ale drodzy przyjaciele, żeby być miłosiernym dla drugiego człowieka, pisze dalej Wierzbica, trzeba być miłosiernym dla siebie.

Proszę zobaczyć jacy my jesteśmy niemiłosierni dla siebie. Jesteśmy bardzo surowi dla siebie. Często nie umiemy widzieć dobra w sobie.

Często nie potrafimy siebie kochać takimi jakimi stworzył nas Bóg z konkretną historią życia. Taką, która jest gdzieś zaplanowana i która jest nadzorowana przez Boga. Gdzie wszystko ma sens i znaczenie.

Gdyby ktoś popatrzył na ziemskie życie Jezusa, to przecież tamto się kupy nie trzyma. Jakiś gość z Nazaretu, jakieś wydarzenia proste, jakiś nadpobudliwy w świątyni, jakiś oceniający, to się kupy nie kleiło. A okazywało się, że On tym ludziom świadczy miłosierdzie.

Dlaczego? Bo sam dla siebie był miłosierny. Czy wiecie, że Jezus sam dla siebie był miłosierny? Ale w rękach Boga, aby potem przez siebie otworzyć zdroje miłosierdzia dla tych, którzy będą za Nim szli.

Kiedy rozpoczynamy nasze świętowanie u Palotynów, gdzie nie ma przypadków, jesteście również wy, Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia.

Wpatrując się w ten obraz, uczmy się od Niego tego, czego uczyła się i Faustyna, i pierwsi Palotyni, dzięki którym ja mogę dzisiaj posługiwać, moi współbracia, gdzie mocno w nasz rys wpisana jest Dolina Miłosierdzia, pierwszy kościół Miłosierdzia Bożego, sanktuarium w Archidiecezji Warszawskiej i w niejednym kościele obraz czczony Jezusa Miłosiernego.
Ale przede wszystkim uczmy się, abyśmy byli dla siebie miłosierni. Bo jeżeli dla siebie nie będziemy miłosierni, to jakie miłosierdzie będziemy świadczyć tym, którzy mają gorzej.

Jedna rzecz, która bardzo mocno wybrzmiewa, szczególnie dzisiaj w naszych czasach, i zdania, które powtarzał Jezus dzisiaj trzykrotnie do swoich uczniów po zmartwychwstaniu.
I to jest rysem miłosierdzia, że tam gdzie pojawiają się ludzie żyjący na wskroś miłosierdziem, oni przynoszą tam pokój. Oni dają pokój.

Może dla kogoś na chwilę, ale może ta osoba się opamięta i chociaż uzyskuje przez nasz pokój, chwilowy spokój, to zapragnie wewnętrznego pokoju. Sam się na tym łapię, że jeżeli człowiek jest zsynchronizowany, jeżeli człowiek żyje z Bogiem za Pan brat, to pomimo tego, że różne rzeczy wokół niego mogą się dziać, on ma w sobie pokój. Spokój może być na chwilę, pokój może być zawsze.

Ja to usłyszałem w Medjugorje, Grażynka…, że Maryja często powtarza właśnie to, i to rozumiem na wskroś, że ważny jest pokój, nie spokój. Bo spokój może być na chwilę. Modlimy się dzisiaj z papieżem Leonem o pokój na świecie, a tak naprawdę ci, którzy myślą, co teraz zrobić, żeby zawiesić broń, dadzą temu światu trochę spokoju.

Na ile? Tam gdzie jest Bóg, jest wszystko zsynchronizowane, jest pokój. Kiedy idziecie do domu, mówcie swoim dzieciom, swoim rodzinom, pokój wam. Żyjmy w pokoju, bo z pokoju zrobicie spokój.

I może zły będzie się do nas dobierał, ale jeżeli będziemy żyć z Bogiem, będzie pokój. Pokój Mój daję wam. Tam gdzie jest Jezus, tam jest pokój.

Tam gdzie jest Maryja, tam jest pokój. Tam gdzie są chrześcijanie, tam jest pokój. Dzisiaj czytałem o tym, jak w Iranie wychodzą na ulicę prześladowani tam chrześcijanie.
Bo nie są religią, którą tam się uznaje. I w pokoju Bożym modlą się różańcem, prosząc o to, żeby on zapanował nie tylko tam, gdzie jest zawierucha wojenna, gdzie giną ludzie, ale żeby tak było na całym świecie. Gdybyśmy popatrzyli na nasze życie, to czego pragniemy? Czasami mówimy, jak się wkurzymy na kogoś: „daj mi święty spokój”.

Ale my jako chrześcijanie mówmy, daj mi pokój. Nie spokój, tylko daj mi pokój. Żebym mógł się rozwijać, żebym mógł normalnie funkcjonować, żebym mógł podejmować dobre decyzje, żebym mógł toczyć swój los i życie i twój los i życie do przodu razem z Bogiem, który jest dawcą pokoju.

Drodzy przyjaciele, w tą Wigilię Bożego Miłosierdzia życzę sobie i wam, aby to, co przyniósł Jezus, co spłynęło do serca Dwunastu, co cechowało pierwszych chrześcijan, ci, którzy byli naocznymi świadkami wydarzeń paschalnych, abyśmy byli ludźmi pokoju, i aby Jego pokój przekształcał nas wewnętrznie na Jego wzór. Przez to będziemy dla siebie miłosierni i to miłosierdzie będzie w nas obfitowało i będzie nas przemieniało. I również to będzie pięknym darem miłosierdzia dla tych, którzy żyją obok nas i ciągle odgryzają paznokcie, łapią się za głowy albo nie idą w tym kierunku i może zapragną, tak jak my, Bożego Pokoju.

Amen.


© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone. Stworzone przez Mega Group