W konferencji s. Urszula Kłusek SAC prowadzi słuchaczy przez biblijne i duchowe rozumienie działania Ducha Świętego. Pokazuje, że Duch Święty nie działa jedynie poprzez nadzwyczajne znaki czy spektakularne charyzmaty, ale przede wszystkim prowadzi człowieka ku miłości, pokojowi, wierności i codziennemu dojrzewaniu w wierze. Odwołując się do życia Jezusa, Maryi oraz nauczania św. Pawła, siostra wyjaśnia, jak rozpoznawać obecność Ducha Świętego w modlitwie, cierpieniu, relacjach i zwyczajnych sytuacjach życia. To głęboka refleksja o tym, że prawdziwe życie w Duchu Świętym rodzi się w ciszy, ufności i bliskiej relacji z Bogiem.
Konferencję nagrano w dniu 06.05.2026.
Transkrypcja
s. Urszula Kłusek SAC
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
Dobrze was zobaczyć.
Kochani, zaproponowałam temat o działaniu Ducha Świętego ze względu na to, że wraz z całym Kościołem przygotowujemy się do uroczystości zesłania Ducha Świętego.
I myślę, że już słuchając uważnie Słowa Bożego, tych codziennych czytań już czujemy i słyszymy, że jest coraz więcej mowy o Duchu Świętym i tak jakby trochę napięcie wzrastało. I dobrze, że tak jest, bo niedziela zesłania Ducha Świętego, to święto jest niebywale ważne w Kościele i dobrze się do niego przygotowywać. Ale myślę też, że ważną rzeczą jest abyśmy też od czasu do czasu wracali do takiej refleksji, zwłaszcza w świetle Słowa Bożego, do tego kim Duch Święty jest i jak On działa.
Bo oczywiście mogę się mylić, to jest moje prywatne zdanie, ale już z paroma osobami na ten temat rozmawiałam, takimi które też są bardzo zaangażowane w Kościół. I jakby te moje obawy trochę się potwierdzają w obawach tych innych osób, że troszkę zaczynamy w Kościele opacznie rozumieć działanie Ducha Świętego. I ja nie mam nic przeciwko ruchom charyzmatycznym, przeciwko modlitwie o wylanie Ducha Świętego, przeciwko modlitwie wstawienniczej.
Jak wiecie na rekolekcjach Hioba też jest modlitwa wstawiennicza, sama też posługuję modlitwą wstawienniczą. Ale z niepokojem patrzę na to, z czym coraz częściej kojarzone jest działanie Ducha Świętego. Że ono jest kojarzone z czymś nadzwyczajnym, czymś takim niezwykłym, z takimi też dość spektakularnymi darami, typu dar uzdrawiania na przykład.
I to oczywiście jest działanie Ducha Świętego, ale wcale nie najważniejsze i w ogóle nie jedyne. I gdybyśmy rolę Ducha Świętego ograniczyli tylko do tego typu działania, to byśmy dokonali zbrodni na Duchu Świętym. A tego po prostu czynić nie wolno.
I to co dzisiaj chcę powiedzieć, to ja to po prostu przygotowałam na podstawie Pisma Świętego, też trochę na podstawie nauki Ojców Kościoła. I to są takie najbardziej podstawowe wiadomości o Duchu Świętym i o tym, jak on działa w naszym życiu. I mam nadzieję, że pozwoli nam wszystkim to zobaczyć, bo ja jakby na nowo się w to zakorzeniłam, przygotowując to spotkanie.
W tym jak bogate i jak niezwykłe jest działanie Ducha Świętego. I pierwsza rzecz, jaką musimy sobie uświadomić. Przepraszam, znowu to będzie trochę w punktach, ale temat jest tak wielki, że nie da rady inaczej.
Więc taka zasada pierwsza, to to oczywiście i to wiemy, że Duch Święty jest trzecią osobą Trójcy Świętej, a Trójca Święta to jest miłująca obecność. I tak jak nas uczy Kościół, Duch Święty to jest osobowa miłość, czyli miłość tak wielka, która wydarzyła się między Ojcem a Synem, że aż zrodziła osobę Ducha Świętego. I mówiąc o Duchu Świętym, mówimy także o Synu i o Ojcu.
Bo cokolwiek mówimy o którejkolwiek z osób Trójcy Świętej, mówimy to o każdej z tych osób. To jest taka podstawowa zasada. Ponieważ Trójca Święta jest tą miłującą się obecnością i jednością, to nie ma tak, że Bóg Ojciec coś robi, a Syn odpoczywa.
Czy robi coś Syn, a Ducha Świętego w tym nie ma. Cały czas jest zaangażowana cała Trójca Święta. Natomiast my jakby poznając te działania trzech osób, możemy też zasmakować tego, jak bardzo Bóg nas kocha i my też jesteśmy wezwani do tego, żeby mieć osobistą relację, która będzie trochę inna z Ojcem, trochę inna z Synem i trochę inna z Duchem Świętym.
I teraz wiemy, że Duch Święty jest niewidzialny. Jest osobą, ale jest niewidzialny. Tak samo jak niewidzialny jest Bóg Ojciec.
Nawet Pismo nam mówi, że Boga nikt nigdy nie widział. I nie wiem, czy zauważyliście, ale w ogóle w Starym Testamencie w ogóle nie ma mowy o Bogu jako Ojcu. W ogóle się nie pojawia w Starym Testamencie takie określenie, że Bóg jest Ojcem.
Prawdę o tym, że Bóg jest Ojcem odsłania nam dopiero Jezus, czyli Bóg, który się wcielił. I może nam odsłonić tę prawdę, ponieważ stając się człowiekiem komunikuje się z nami na poziomie człowieczeństwa. A my jesteśmy w stanie zrozumieć te prawdy Boże, które nam są też przekazywane na tym poziomie.
I Jezus sam mówi o tym, że jeżeli chcemy poznać Ojca, to musimy poznać Jego. Ale jeżeli chcemy poznać Ducha Świętego, to musimy po pierwsze doświadczyć Jego działania, a po drugie zobaczyć jak Duch Święty działa w Jezusie. Bo Ducha Świętego poznajemy po Jego dziełach, albo przez Jego dzieła.
A najdoskonalszym dziełem Ducha Świętego jest Chrystus, jest Pan Jezus, jest człowieczeństwo Jezusa. Więc jeżeli chcemy poznać Ducha Świętego, to też musimy poznawać Jezusa, wpatrywać się w Jezusa, przyglądać się temu, jak Duch Święty działał w człowieczeństwie Pana Jezusa. I od razu możemy powiedzieć, bo taka jest prawda, że Pan Jezus jest największym charyzmatykiem.
Bo wszystko co się dzieje w człowieczeństwie Jezusa, łącznie z momentem Jego poczęcia jest owocem działania Ducha Świętego. Myślę, że znamy na pamięć scenę zwiastowania, kiedy anioł Gabriel mówi Maryi, że z Ducha Świętego pocznie się w niej, a później ona narodzi Pana Jezusa. I to Duch Święty jest sprawcą też cielesności Jezusa.
I to jest też niezwykłe i warto sobie nad tym porozmyślać, bo Duch Święty jest duchem, ale jest sprawcą cielesności Jezusa. Tego, że Jezus stał się człowiekiem. Czyli jaki stąd wniosek? Duch Święty oddziałuje na nas, możemy tak powiedzieć, w całości.
Nie tylko na naszego ducha, na naszą duszę, ale też oddziałuje na naszą cielesność. Bo my nie jesteśmy rozczłonkowani na trzy części, my stanowimy też pewną całość. I w tym też jest odpowiedź na to, co ciągle w Kościele pokutuje, czyli na takie pokłosie herezji manicheizmu.
Była taka herezja w Kościele, która mówiła o tym, że wszystko co jest związane z duchem i duchowością to jest dobre, a wszystko co jest związane z ciałem i cielesnością to jest złe. No to jest herezja. Ale mam wrażenie, że pewne pokłosie tej herezji ciągle gdzieś się po wierzących błąka.
I jesteśmy w stanie przeceniać pewne rzeczy takie czysto duchowe, a odrzucać to, co jest związane z tym światem doczesnym. I nie chodzi o to, że w świecie doczesnym nie ma grzechu, ale chodzi o to, że Bóg stworzył cały świat. To Bóg stworzył cały świat.
I tutaj na przykład jest rok św. Franciszka. Kiedy Franciszek napisał Pieśń Słoneczną, to uwielbienie Boga za to, że jest w przyrodzie, że jest wszędzie.
Po tym jak dostał stygmaty, czyli kiedy wszedł w najgłębszą relację z Bogiem, kiedy przeżył taką głębię duchowego spotkania z Bogiem, że nie jesteśmy sobie nawet w stanie wyobrazić, jak to mogło wyglądać, co się mogło w nim zadziać. I on dopiero po tym doświadczeniu wyśpiewuje taką modlitwę uwielbienia tego, co Bóg stworzył. Bo jeżeli człowiek patrzy na świat oczyma oświeconymi przez Ducha Świętego, to nie będzie demonizował świata, ale będzie też widział piękno stworzenia.
Zobaczcie jak są zbudowane psalmy. Ile w psalmach jest uwielbienia Boga za świat, który Bóg stworzył. Za słońce, gwiazdy, księżyc, powietrze, za to wszystko, co po prostu istnieje.
I to też jest działanie Ducha. Takie wewnętrzne prostowanie nas, można tak powiedzieć. Później zobaczcie, to jest też niebywałe.
I znowu warto sobie się nad tym zastanowić, bo my też w obecnych czasach mamy takie przyspieszenie w kierunku działania. I w Kościele też mamy przyspieszenie w kierunku działania. Żeby to jeszcze zorganizować i to, i to, i tamto, i sześćdziesiątą rzecz, i sto dwudziestą.
A Pan Jezus żyje na ziemi lat trzydzieści trzy, z tego trzydzieści lat żyje w całkowitym ukryciu. Poza Józefem i Maryją nikt nie wie, kim On jest. I można powiedzieć, że Jezus jakby tajemnice o sobie i prawdę o sobie tak doskonale ukrywa, że nikt się nie domyśla, że On jest Synem Bożym.
Ale znowu, jaki to jest wniosek dla nas? Że Duch Święty jest tym, który ukrywa i odkrywa pewne prawdy. Bo kiedy Jezus później wstępuje w wody Jordanu i przyjmuje chrzest janowy, następuje odkrycie tajemnicy. On tam już w Jordanie jest przedstawiony jako Mesjasz, jako Syn Boży.
Ukazuje się ta jakby gołębica, czyli symbol Ducha Świętego i słychać głos Ojca, cała Trójca się objawia, to jest mój Syn umiłowany. I to namaszczenie Jezusa do działalności jako Mesjasza, to jest też dzieło Ducha Świętego. Ale to jest bardzo ważne kochani dla nas, w naszym życiu wiary, że Duch Święty jest tym, który ukrywa i odkrywa, tylko my musimy wchodzić w relację z Duchem Świętym, pozwolić Mu na to.
A dalej Duch Święty wyprowadza Jezusa na pustynię. Wyprowadza Jezusa na pustynię. Kiedyś słyszałam takie tłumaczenie, że w którejś z Ewangelii jest nawet napisane nie to, że wyprowadził, ale że wręcz wypędził Jezusa na pustynię.
Ale czasami w naszym życiu duchowym, wewnętrznym, Duch Święty też będzie wyprowadzał na pustynię. I pustynia jest niezwykle ważnym elementem życia duchowego, bardzo istotnym, bardzo ważnym. Bo na pustyni człowiek poznaje siebie, poznaje też swoją słabość, a poza tym na pustyni zostaje sam na sam z Bogiem.
I uczy się walczyć ze swoją słabością i doświadcza tego, że w tej słabości jest z Nim Duch Boży. Tego też doświadczył Jezus przez tych 40 dni pustyni. Na pewno słyszeliście o takiej osobie Carlo Carretto, jeden z najsłynniejszych małych braci Jezusa.
Kiedy Karol de Foucault umierał, nie było wspólnot zakonnych, o których on marzył. Później właściwie wszystko się od Carlo Carretto jakby na nowo zaczyna. Ale on postanawia zostać małym bratem Jezusa w wieku prawie 50 lat i przeżywa nowicjat na pustyni.
I przeżywając ten nowicjat ciężko pracuje, bo oni tam kopali rowy melioracyjne. I przychodził do swojego domku, bo mieszkał zupełnie sam, miał tylko Najświętszy Sakrament albo aż Najświętszy Sakrament. I wspominał Carlo Carretto, ten wykształcony człowiek, taki wielki intelektualista, który mówił, że jak przychodził to był w stanie tylko paść twarzą na ziemię przed Najświętszym Sakramentem i jedyne co czuł to ból ciała, kości zmęczonych pracą.
I wspominał, że wtedy dopiero zaczął rozumieć, jaki jest ból ludzkości i jak bardzo trzeba ten ból przedstawiać Jezusowi. To była jego pustynia. Po ludzku w tym nie było żadnej satysfakcji, nic wielkiego.
Nikt o tym nie wiedział, pewnie gdyby tego nie zapisał, a później by to nie zostało wydane, to nikt by nie wiedział o takich jego przeżyciach i doświadczeniach. A było to ewidentnie działanie Ducha Świętego. I o wielu przeżyciach, które my mamy w sobie, które są naszą drogą przez taką pustynię, nikt nie będzie wiedział i w ogóle nie musi wiedzieć.
Im mniej człowiek opowiada o swoim życiu duchowym poza otwartością przed spowiednikiem czy kierownikiem duchowym, ale im mniej opowiada reszcie świata, że tak się wyrażę, tym lepiej. Bo życie duchowe, jeśli jest prawdziwe, jest bardzo intymne, jest bardzo głębokie. Nie mówimy lekko o rzeczach intymnych.
Nie ma bardziej intymnej relacji niż relacja z Bogiem. A tę relację tworzy właśnie Duch Święty. Dalej, kiedy patrzymy na życie Jezusa po tym czasie postu na pustyni, Jezus wraca do Galilei, naucza w synagogach, jest wysławiany przez wszystkich, no bo już zaczynają się dziać cuda i naucza w Nazarecie, gdzie się wychował.
Pozwólcie, że wam przytoczę fragment z Pisma. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano mu księgę proroka Izajasza.
Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane Duch Pański spoczywa na mnie, ponieważ mnie namaścił i posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie, abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. I to jest ten moment Pisma, który nam pokazuje, że Jezus napełniony Duchem Świętym odczytuje siebie jako proroka, jako Mesjasza. I to nie jest tak, że Jezus cały czas wszystko wiedział.
On też siebie odkrywał w tej relacji z Duchem Świętym jako człowiek. I tak bardzo widać tą Jego relację z Duchem Świętym, z Duchem Bożym, choć Żydzi nie umieją sobie tego nazwać. Ale coś takiego musi niejako bić z Jezusa, w sensie widać to w Jezusie, że chcą Go strącić w przepaść i nie są w stanie.
Przecież Pan Jezus się nie bronił. Oni byli wściekli jak to usłyszeli. Wywlekli Pana Jezusa z tej synagogi i nie byli w stanie Mu nic zrobić.
I to jest kolejne działanie Ducha Świętego. Duch Święty jest też naszym obrońcą. I broni również w ten sposób, tak jak obronił wtedy Jezusa, że w jakiś niewyrażalny słowami sposób tak biła obecność Ducha Świętego z Jezusa, że oni nie byli Go w stanie dotknąć, bo nie nadeszła godzina.
Kolejny element życia Jezusa, niezwykle istotny i ważny, który powinniśmy rozważać, bo on najbardziej nam odsłania to, jak bardzo Jezus był osobą charyzmatyczną, czyli zanurzoną w Duchu Świętym, w swoim człowieczeństwie też. To jest taki fragment z listu do hebrajczyków z dziewiątego rozdziału, w którym jest mowa o krwi Chrystusa, który przez Ducha Wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę. Co to znaczy? To znaczy, że Jezus jako człowiek też, to cały czas musimy mieć w pamięci, świadomie i dobrowolnie, wypełniony Duchem Świętym, świadomie składa Bogu Ojcu z siebie ofiarę.
I człowiek najbardziej jest napełniony Duchem Świętym, jest najbardziej charyzmatyczny nie w tym momencie, kiedy dokonuje spektakularnych rzeczy, ale w tym momencie, kiedy na wzór Jezusa, naśladując Jezusa, wpatrując się w Niego, wypełniony Duchem Świętym człowiek zgadza się na wolę Ojca, zgadza się na to, że w Jego życiu może się też pojawić cierpienie. Czy świadomie podejmuje taką decyzję, że ja chcę swoje życie ofiarować Bogu w taki czy inny sposób po to, żeby wszyscy byli zbawieni, żeby mieć swój udział w cierpieniu. To jest najbardziej charyzmatyczny czyn, jaki może podjąć człowiek.
Składać świadomie i dobrowolnie Bogu ofiarę z siebie. I znowu, tu nie chodzi o rzeczy nadzwyczajne, bo życie duchowe, czyli to życie prowadzone w nas przez Ducha Świętego, nie dzieje się przy fajerwerkach, nie dzieje się w sytuacjach nadzwyczajnych tylko, ale dzieje się w codzienności. W codzienności takiej, jaką mamy, nie innej.
Jak wstajemy o piątej rano, to od piątej rany, jak o szóstej, to od szóstej, jak kładziemy się spać o dwudziestej czwartej, to Duch Święty nam pozwala odpocząć. Jeśli wszystko kierujemy do Boga w Duchu Świętym, otwieramy się na działanie Ducha Świętego, to jesteśmy ludźmi głęboko charyzmatycznymi. Bo charyzmat to jest dar Ducha Świętego.
A Duch Święty jest uświęcicielem. I o tym będą nam mówiły Ewangelie tych najbliższych dni. Że Jezus mówi, że On nas będzie uświęcał, że On nam będzie tłumaczył to wszystko, co mówił Pan Jezus nam.
Jeśli my cokolwiek rozumiemy z wiary, to dzięki Duchowi Świętemu. Ale o tym będzie za chwilę. Możemy powiedzieć tak śmiało, że krzyż Jezusa, ukrzyżowanie to jest największy dowód na to, że Jezus był charyzmatykiem - największym.
I teraz co więcej, dowiadujemy się też z Pisma Świętego, że Duch Święty jest mocą wskrzeszającą Jezusa. I to czytamy na przykład w liście do Rzymian, to św. Paweł pisze, że jest to Ewangelia o Jego Synu pochodzącym według ciała z rodu Dawida, a ustanowionym według Ducha Świętości przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym, o Jezusie Chrystusie, Panu Naszym.
I pamiętacie, wspominałam na początku, że Duch Święty jest tym, który zasłania i odsłania. I teraz w momencie wcielenia, kiedy Jezus przybiera na siebie postać człowieka dzięki działaniu Ducha Świętego, z Ducha Świętego jest to, co się w tobie poczęło, to Duch Święty zasłonił bóstwo Jezusa, ale przez zmartwychwstanie je odsłonił. I to jest piękne też działanie Ducha Świętego.
Tylko zobaczcie, potrzeba było na to czasu. I tak samo dzieje się w naszym życiu. Duch Święty w nas też różne rzeczy zasłania i odsłania.
Pewnych rzeczy jeszcze nie rozumiemy, jeszcze nie pojęliśmy w naszej wierze, ale On je nam odsłoni, gdy przyjdzie na to czas. A Bóg jest Panem Czasu, nie my. Naszą rzeczą jest tylko troska o to, żeby Boga w tym czasie naszego życia szukać, żeby Go pragnąć.
Tyle do nas należy. I tak naprawdę gdybyśmy chcieli czytać Ewangelię od tej strony, jak widać działanie Ducha Świętego w życiu Jezusa, to zobaczymy, że we wszystkim widać. Widać we wskrzeszeniach, w uzdrowieniach, w nauczaniu Jezusa, w modlitwie Jezusa, w cudach, które czyni.
Ale co to znowu znaczy dla nas? To znaczy, że znowu w Jezusie mamy wzór działania Ducha Świętego, które powtarza się w nas i w całym Kościele. Duch Święty nie działa inaczej w nas niż działał w Jezusie jako człowieku. Przejawy są inne, bo też mamy inną otwartość na działanie Ducha Świętego.
Ale działanie jest to samo. Aby nas doprowadzić do całej prawdy, aby nas doprowadzić do uwielbienia Boga, aby nas doprowadzić do nieba, do zbawienia. Istota jest ta sama, przejawy mogą być inne.
I znowu taka podstawowa rzecz. Nie da się żyć wiarą bez Ducha Świętego i bez Ducha Świętego nie zrozumiemy Pana Jezusa. Ale też odwrotnie.
Nie zrozumiemy Ducha Świętego bez Jezusa. Są złączeni ze sobą. Jeszcze raz to powtórzę, bo to jest ważne.
Jeśli chcemy poznawać Ducha Świętego, musimy poznawać Pana Jezusa. Jeśli chcemy poznawać Pana Jezusa, musimy poddawać się pod działanie Ducha Świętego. Św.
Augustyn w swoich pismach, kiedy nauczał o Duchu Świętym, mówił, że Duch Święty jest jak takie spoiwo miłości, taki węzeł miłości. Ale to jest taki węzeł miłości zarówno między Ojcem i Synem, jak i między Duchem Świętym a mną czy tobą. To jest właśnie Duch Święty, ta miłość.
I oczywiście drugą osobą, w której najbardziej widać działanie Ducha Świętego jest Maryja. I nazywamy ją pierwszą charyzmatyczką. Wymieńcie mi jakiś cud, który zrobiła Matka Boża, który jest opisany w Ewangelii.
Coś spektakularnego, co ściągnęło tysiąc osób na plac. Nie ma czegoś takiego. I znowu, kiedy najbardziej objawia się miłość Maryi, czyli jej związek z Duchem Świętym? Kiedy stoi pod krzyżem, kiedy jest wierna Jezusowi do końca.
To jest największy dar Ducha Świętego. Poza tym, kiedy chcemy poznawać Ducha Świętego, powinniśmy też poznawać nauczanie św. Pawła.
Bo to św. Paweł najwięcej pisze o Duchu Świętym. I patrząc znowu na Jezusa, patrząc na św.
Pawła, patrząc na Maryję, możemy śmiało zaobserwować i zobaczyć, że ci którzy chodzą za Jezusem, Jezus pierwszy, bo w Nim mamy wzór wszystkiego, ale ci którzy chodzą za Jezusem są przeniknięci Duchem Świętym. I znowu to działanie Ducha Świętego w nich widać. I myślę, że sami widzicie też to, że jeżeli ktoś ma relację z Jezusem spośród wielu naszych znajomych, to też widać w Nim działanie Ducha Świętego.
Nie przez to, że stanie na środku kościoła i będzie uzdrawiał. Ale to widać w oczach, to widać w uśmiechu, to czuć na przykład, że spotykasz się z kimś, ja znam takie osoby, że mogę coś przeżywać nie wiadomo jak trudnego i wystarczy, że się z tym człowiekiem spotkam, pobędę chwilę w jego obecności. Nawet nie muszę o niczym rozmawiać, nie, nie.
Czy tam zwierzać się ze swoich spraw, zazwyczaj nie ma na to czasu, zresztą nie ma potrzeby. Ale zaczynam czuć pokój, jakby ktoś mnie wprowadzał w taką przestrzeń pokoju. Czy wiemy, że są takie osoby, o których głupot nie usłyszymy.
Nie będą jakoś tam źle mówić o kościele, o czymś takim, jakichś takich sławnych rzeczy teraz do powtarzania. Chce się ich słuchać, chce się przebywać w ich obecności. Człowiek jakby chce się karmić tym przebywaniem, a w gruncie rzeczy chce się karmić Duchem Świętym.
Bo Duch Święty to jest Duch miłości, to jest Duch pokoju, to jest Duch radości, to jest Duch łagodności. Zresztą mamy owoce Ducha Świętego, które nam wymienia św. Paweł.
Miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie. To tak jakby ktoś nam narysował portret Jezusa i Maryi. Wszystkie te owoce w nich są.
I to jest prawdziwy charyzmatyk. I teraz, żeby znowu nam to było łatwiej rozeznać, bo mamy dary Ducha Świętego, czyli charyzmaty i owoce Ducha Świętego. Jaka jest różnica? Otóż charyzmaty, które notabene nam wymienia też św.
Paweł w liście do Koryntian, oczywiście największym jest miłość, są dane dla świadectwa i dla służby w Kościele. Czyli są dane do posługi. Charyzmat nie jest dany danemu człowiekowi po to, żeby go se wziął i miał i się ucieszył, że ma, tylko żeby nim służył.
I charyzmaty nie świadczą o osobistej świętości. Dlatego też nie można nam się gorszyć takimi sytuacjami, bo czasem można tak słyszeć, że ojej, no tu robi takie wielkie rzeczy, a podejdź i o coś zapytaj, to tak ci odpowie, że po prostu przykro ci się robi, bo jest gburem ktoś na przykład. Charyzmaty nie świadczą o osobistej świętości.
Charyzmaty są dawane po to, żeby rósł Kościół. Pan Bóg może dać komu zechce. Natomiast kiedy toczy się proces beatyfikacyjny jakiejś osoby, to życie tej osoby jest sprawdzane pod kątem tym, czy jaśnieją w niej, czy widać w jej życiu owoce Ducha Świętego.
Bo owoce Ducha Świętego świadczą o osobistej świętości. I tutaj znowu mamy jakby dwa sposoby działania Ducha Świętego. Pierwszy to jest ten sposób przez udzielanie charyzmatów, do których Duch Święty wybiera kogo chce, jak chce i kiedy chce.
A drugi sposób to jest to, co nazywamy życiem duchowym w nas. Albo bardziej powinniśmy to jeszcze nazywać życiem Ducha Świętego w nas. Czyli droga naszego osobistego dojrzewania, dorastania do świętości.
I to jest stokroć ważniejsze. I tak naprawdę to o co mamy się troszczyć to o to, a działanie Ducha Świętego, ponieważ to jest Duch Miłości, nie inny Duch Miłości, to działanie Ducha Świętego we wnętrzu człowieka zawsze będzie pełne pokoju, pełne miłości. I kiedy mogę wiedzieć, że Duch Święty jest w relacji ze mną, a ja w relacji z Nim? Kiedy mogę mieć pewność, że On na mnie oddziałuje, a ja Go słyszę? Kiedy w swoim sercu, w swoim sumieniu słyszę takie przynaglenia i wezwania? Kochaj, bądź dobra, bądź dobry, przebacz, daruj winę, nie gniewaj się.
Wszystko w kierunku dobra i miłości. I jeśli takie pragnienia w sobie odnajdujemy, to jest dowód na działanie Ducha Świętego w nas. Bardzo proste.
I znowu, to nie dotyczy rzeczy spektakularnych, ale naszej codzienności, taką jaką mamy. Że boli mnie coś, nie chce mi się wstać, ale wstanę, bo wiem, że ktoś potrzebuje mojej pomocy. Nie mam ochoty się modlić, bo przechodzę przez ciemną dolinę, ale biorę do ręki różaniec, modlę się, bo chcę oddać chwałę Bogu, bo chcę się pomodlić za kogoś.
To jest działanie Ducha Świętego. Wielkie, piękne. I zawsze pamiętajmy, że Duch Święty dostraja się do nas, ale też uczy nas dostrajać się do Niego.
Czyli żeby nie gonić za tym, co niezwykłe, za tym, co wielkie, za tym, co jest związane z przeżyciem, z takim byciem na haju duchowym. Bo to nie jest Duch Święty, to są emocje i zmysły. Duch Święty to jest pokój, to jest podporządkowanie się.
I właśnie być człowiekiem charyzmatycznym, albo dokładnie być charyzmatykiem, to właśnie być bardzo wrażliwym na takie podszepty Ducha Świętego. Ku miłości, ku przebaczeniu, ku modlitwie, ku adoracji, ku wyrozumiałości, ku cierpliwości, ku cierpliwemu znoszeniu np. tego, że ktoś mnie nudzi swoją gadaniną.
Ile mamy takich sytuacji? To są zwyczajne, takie codzienne i proste sytuacje. Ja kiedyś byłam świadkiem zachowania człowieka, które po prostu to zachowanie mnie powaliło na kolana. Rozmawiałam z kimś, o kim wiedziałam, że w tym momencie się bardzo spieszy, musieliśmy szybko jakąś sprawę dogadać.
I w tym momencie dzwoni telefon do tej osoby. I ta osoba odbiera, ma na głośnomówiące ustawione, więc siłą faktów słyszę, dzwoni jakaś pani z tych takich, co tam mówią, że teraz możesz nowy telefon albo mamy dla ciebie ofertę. I szczerze, co ja w tym momencie robię? Przepraszam, nie mam czasu rozmawiać.
Wyłączam. I nagle słyszę. Bardzo dziękuję, że pani do mnie zadzwoniła, ale w tym momencie nie mogę rozmawiać.
Na pewno rozważę tak, ale coś tam, coś tam. Tak, ale w tym momencie nie mogę. Proszę do mnie zadzwonić w zupełnie innym czasie.
Życzę dobrego dnia. Mnie to powaliło, bo tacy ludzie są charyzmatykami. I wtedy sobie samo uświadomiłam, co ja robię.
Fajnie jest spotykać charyzmatyków, ale właśnie takich, którzy żyją Duchem Świętym na co dzień. I teraz. Święty Paweł nas też uczy o tym, że Duch Święty jest w nas sprawcą chcenia i działania zgodnego z wolą Bożą i modlitwy.
Temat modlitwy to jest w ogóle bardzo ważny temat w życiu duchowym i bardzo często się z nim borykamy, zwłaszcza wtedy, kiedy Duch Święty przestawia nas na dojrzałe życie wiary, czyli zaczyna zabierać cukierki pod tytułem pocieszenia. Żeby człowiek nie szukał fajerwerków, tylko żeby szukał Jego samego. I powiedział nam też Święty Paweł, że kiedy nie umiemy się modlić, wtedy sam Duch Święty modli się w nas i zanosi błagania, których nie możemy wyrazić słowami.
I to jest też taki fragment, który często powinniśmy rozważać. Bo wiecie, w obecnym świecie bardzo modne jest takie słowo sprawczość, że człowiek się czuje psychicznie dobrze, kiedy ma takie poczucie sprawczości, że panuje, że może, że daje radę i „se sam wystarczy”.
Ale w życiu modlitwy nie można być z Zosią samosią, bo to Duch Święty w nas się modli. I życie modlitwy wymaga od nas wiary. A wiara jest jednym z charyzmatów, bo może być wiara charyzmatyczna, czyli dana przez Ducha Świętego.
I co nam go trzeba w modlitwie? Potrzebny nam jest wysiłek w zachowaniu wierności, że świadomie, bez względu na to, co się we mnie dzieje, poświęcam czas na modlitwę. I potrzebne jest takie powierzenie się Duchowi Świętemu na przepadłe w ciemność. Na zasadzie takiej, że ja oddaję czas, a ty Duchu Święty módl się we mnie.
Czy ja to czuję, czy nie czuję, czy rozumiem, czy nie rozumiem, czy odczuwam chęć do modlitwy, czy niechęć. To ja trwam i zostawiam wszystko Duchowi Świętemu i wierzę, że On modli się we mnie. Bo Duch Święty nam jest dany od momentu chrztu świętego.
I my Ducha Świętego nie musimy szukać na zewnątrz siebie. To nie jest tak, że jak wołamy Ducha Świętego, to ma 300 kilometrów do pokonania, żeby do nas przyjść. Duch Święty mieszka w nas.
I kiedy ja Go proszę i wołam, żeby we mnie działał, to po pierwsze już odpowiadam na Jego natchnienia. Bo jak też w innym miejscu powiedział nam św. Paweł, nikt bez pomocy Ducha Świętego nie może powiedzieć, że Panem jest Jezus.
Czyli też wszystkie myśli wiary, wszystkie pragnienia, wszystkie dążenia, takie rozognienie serca, że chcę Jezusa kochać, to wszystko jest dar Ducha Świętego we mnie. Więc trzeba pozwolić Duchowi Świętemu działać. A On raz będzie w nas działał w wielkim świetle, a kiedy indziej będzie działał w ciemności wewnętrznej.
Ale jest i działa. I to jest istotne.
I chcę się zapytać, czy możemy też modlić się o działanie Ducha Świętego w innej osobie, za którą się modlimy?
Tak.
Nawet powinniśmy. Nawet powinniśmy. Bo pamiętacie jak jest ta przypowieść Pana Jezusa, kiedy Pan Jezus mówi, że jak tam syn prosi ojca o chleb, czy poda mu kamień itd.
I na koniec Pan Jezus mówi, że Bóg jest Ojcem dobrym i da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą. Ale my mamy tak i to, że budzi się w nas pragnienie wstawiennictwa. Bo modlić się za innych to jest wstawiennictwo.
To jest też dar Ducha Świętego. Jak najbardziej. Trzeba i powinniśmy się o to modlić.
I jeszcze jedno już tak na koniec. Bardzo was proszę. Pierwszy raz chyba jak tutaj przyjeżdżam do was, zostawiam zadanie na mowę.
Ale bardzo was proszę, wykonajcie to zadanie na mowę. Weźcie sobie, otwórzcie Pismo Święte na ósmym rozdziale Listu do Rzymian. I czytajcie ten ósmy rozdział od początku do końca, od końca do początku.
Sto razy, dwieście razy, zdanie po zdaniu. Rozważać to zdanie, które dotknie serca. To jest niezwykle ważna nauka o tym, jak działa w nas Duch Święty.
I to jest też taka nauka Świętego Pawła, którego przecież Duch Święty prowadził, która jest niezwykle podnosząca na duchu. Ona jest nasycona radością Ducha Świętego i taką wolnością, jaką możemy zyskiwać w Duchu Świętym. Naprawdę ogromną wolnością.
I pamiętajmy też, że nawet jeżeli doświadczamy rzeczy najtrudniejszych, jakie moglibyśmy sobie wyobrazić, duchowo, fizycznie, psychicznie, ale gdzieś wśród tych najtrudniejszych doświadczeń pojawia się w nas nawet najmniejsze pragnienie dobra. Nawet najmniejsze pragnienie kochania, bycia z Jezusem. I nieważne czy masz poczucie, że jesteś wtedy z Jezusem, że umiesz Go kochać, bo możesz mieć poczucie, że w ogóle nie umiesz.
Ale jest pragnienie, że chcesz. To jest znak, że żyje i działa w tobie Duch Święty. A przez ciemną dolinę każdy będzie musiał przejść w życiu duchowym.
Nikt nie lubi ciemnych dolin, nie? Wśród ciemności się źle idzie. Ale ciemne doliny mają to do siebie, że się kończą i mija wędrówka przez ciemną dolinę. Tak samo Jezus przeszedł przez swoją ciemną dolinę, Maryja przeszła przez swoją ciemną dolinę.
I jeszcze jedno. W modlitwie o to, żeby żyć Duchem Świętym nie są potrzebne żadne nadzwyczajne okoliczności. Zobaczcie, kiedy Maryja trwa z apostołami na modlitwie w Wieczerniku Jerozolimskim, tam się nic nie dzieje.
Dopiero kiedy wstępuje Duch Święty przychodzi z darem charyzmatów, po co? Po to, żeby poszli i wzywali do wiary innych, czyli żeby służyć Kościołowi. Ale na samej tej modlitwie, kiedy czekają na Ducha Świętego, nie dzieje się nic. I kiedy my widzimy działanie Ducha Świętego, bo są momenty w naszym życiu, że widzimy, to jest trochę właśnie tak, jakbyśmy za każdym razem przeżywali święto zesłania Ducha Świętego.
Czym się to święto charakteryzuje? Ono jest obchodzone w tym dniu, kiedy naród wybrany obchodził święto plonów, czyli obfitości życia, owocowania, tego że ludzie się napracowali i to przyniosło owoce. I w tym dniu my obchodzimy święto zesłania Ducha Świętego, które jest świętem owoców Paschy, zmartwychwstania Chrystusa. To jest takie święto, które jakby podsumowuje, jeśli święto może podsumowywać, cały czas Wielkiego Postu, cały ten czas paschalny i pokazuje nam jak wielkie są owoce zbawienia.
I stąd takie działanie Kościoła, że jest tyle tych charyzmatów naraz po to, żeby nam ukazać owoce zbawienia. Ale modlitwa o Ducha Świętego im bardziej jest spokojna, wyciszona, codzienna, ufna, tym bardziej jest zrodzona z Ducha Świętego. Rzeczy nadzwyczajne, jak nadzwyczajne przeżycia są potrzebne tylko po to, żeby kogoś pociągnąć do Pana Boga.
Jak cukierek, żeby pociągnąć. A reszta już się dokonuje w ciszy i w tajemnicy. Tak jak miłość Jezusa do Ojca, do nas, do Ducha Świętego, Jezusa człowieka działa się 30 lat w tajemnicy Nazaretu.
Przepraszam, że dzisiaj tak długo, ale to i tak są tylko zajawki tego tematu, ale mam nadzieję, że może nam to trochę pomoże przeżyć ten czas przygotowania do zesłania Ducha Świętego. I mam nadzieję, że zostaniemy z taką ufnością, że jesteśmy otuleni miłością Ducha Świętego i ona jest taka codzienna i prosta jak nasze życie. Bo nasze życie jest w gruncie rzeczy proste i zwyczajne.
Ale to tak jak pisała Faustyna o życie szare i monotonne. Ile jest w Tobie piękna? Bo piękno jest w miłości. No to pomódlmy się na koniec przez wstawiennictwo Matki Bożej, abyśmy mieli serca otwarte na Ducha Świętego.
Takie wytęsknione działania Ducha Świętego w nas i żebyśmy w codzienności pozwolili Mu w nas działać.
Pod Twoją obronę…
Naszymi prośbami Racz nie gardzić w potrzebach naszych,
Ale od wszelakich złych przygód Racz nas zawsze wybawiać
Panno chwalebna i błogosławiona
O Pani nasza Orędowniczko nasza
Pośredniczko nasza Pocieszycielko nasza
Z Synem swoim nas pojednaj
Synowi swojemu nas polecaj
Swojemu synowi nas oddawaj
Oblubienico Ducha Świętego…
W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego
Amen
