GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt

Ewangelia Łk 13, 10-21

Admin Egzegeza środowa 06 styczeń 2019

Ewangelia Łk 13, 10-21

10 W szabat Jezus nauczał w jednej z synagog.
11 Była tam kobieta, która od osiemnastu lat miała ducha niemocy. Była pochylona i nie mogła całkowicie się wyprostować.
12 Gdy Jezus ją zobaczył, przywołał do siebie i powiedział jej: „Kobieto, zostałaś uwolniona od swej choroby”.
13 Potem włożył na nią ręce, a ona natychmiast wyprostowała się i chwaliła Boga.
14 Ale przełożony synagogi, oburzony tym, że Jezus uzdrowił w szabat, mówił do tłumu: „Jest sześć dni, w których należy pracować. W te dni zatem przychodźcie, aby się leczyć, a nie w szabat”.
15 Pan zaś mu odpowiedział: „Obłudnicy! Czyż każdy z was w szabat nie odwiązuje swego wołu lub osła od żłobu i nie wyprowadza go, by napoić?
16 A tej córki Abrahama, którą szatan więził od osiemnastu lat, czy nie należało uwolnić od tych więzów w dniu szabatu?”.
17 Kiedy to mówił, wszyscy Jego przeciwnicy się zawstydzili. Cały zaś tłum radował się ze wszystkich wspaniałych czynów, dokonywanych przez Niego.
18 Mówił więc: „Do czego podobne jest królestwo Boże i z czym mam je porównać?
19 Podobne jest do ziarna gorczycy, które wziął pewien człowiek i zasiał w swoim ogrodzie. Ono wyrosło i stało się drzewem a, a ptaki podniebne założyły gniazda w jego gałęziach”.
20 Mówił dalej: „Z czym mam porównać królestwo Boże?
21 Podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i wymieszała z trzema miarami mąki, aż wszystko się zakwasiło”.

 

Egzegeza

10. W szabat Żydzi gromadzili się w synagodze na czytanie Pism świętych, rozważanie słowa Bożego i wspólną modlitwę, rabini zaś przy tej okazji uczyli lud, jak ma zachowywać Prawo. Jezus niekiedy postępował jak ówcześni rabini i nauczał w synagodze, by pokazać, że szanuje ustanowiony przez Boga dzień święty, oraz by wykorzystać atmosferę modlitwy i otwartości na słowo Boże do głoszenia ważnych prawd zbawczych.

11. Dolegliwość kobiety, która od osiemnastu lat nie mogła się wyprostować, być może polegała na tym, że miała stałe zwyrodnienie kręgosłupa. Łukasz przedstawił jednak przyczynę jej niemocy, zgodnie z ówczesnymi przekonaniami, rozpowszechnionymi zarówno wśród Semitów, jak i Greków. Według nich, choroba była najczęściej skutkiem działania złośliwego ducha, który znajdował zadowolenie w dręczeniu człowieka. Choroba kobiety trwała już 18 lat. Liczba osiemnaście w tekstach biblijnych nie ma znaczenia symbolicznego, a zatem ta informacja miała jedynie uświadomić czytelnikowi, że choroba trwała naprawdę długo i przez cały ten czas nikt nie był w stanie pomóc kobiecie.

12-13. Widok nieszczęścia kobiety wywołał u Jezusa uczucie litości, skutkiem czego sam wyszedł z inicjatywą pomocy. Decyzja o jej uzdrowieniu, przy jednoczesnym naruszeniu obyczajów związanych ze spoczynkiem szabatowym, stanowi dowód dowartościowania godności kobiety, którą kultura żydowska usuwała na drugi plan, a w synagodze wyznaczała jej miejsce wyraźnie oddzielone od mężczyzn. Uzdrowienie dokonało się poprzez słowo i gest. Jezus najpierw wypowiedział słowo, które nie jest tu poleceniem, ale stwierdzeniem faktu, który się dokonał: zostałaś uwolniona od swej choroby. Kobieta za swoje uzdrowienie zaczęła chwalić Boga, czym zwróciła uwagę na fakt, że słowo wypowiedziane przez Jezusa i objaśnione przez widzialny gest ma taką samą moc, co słowo Boga.

14. Nauczyciele żydowscy mocno napominali, aby w siódmy dzień tygodnia powstrzymywać się od jakiejkolwiek pracy i przeznaczać ten czas dany przez Boga na odpoczynek, modlitwę i rozważanie słowa Bożego. Przełożony synagogi, który podobnie jak inni przywódcy religijni narodu, uważał przestrzeganie szabatu za znak wierności przymierzu z Bogiem, uznał gest Jezusa za pracę naruszającą świętość szabatu i zwrócił się z upomnieniem.

15-16. Przekazując odpowiedź Jezusa, Łukasz napisał: Pan zaś mu odpowiedział, czym podkreślił Jego autorytet i wolność w stosunku do przepisów Prawa. Jezus nie zniósł święta szabatu i nie zmienił jego istoty. Swoją obecnością w synagodze potwierdził powszechne przekonanie, że w tym dniu należy poświęcić czas na rozważanie słowa Bożego i na modlitwę. Z drugiej jednak strony dał do zrozumienia, że szabat nie znosi miłości bliźniego.

Jak podawały tradycje rabiniczne w dzień szabatu można było prowadzić zwierzę na łańcuchu lub powrozie, pod warunkiem, że prowadzący je nic ze sobą nie niósł. Można też było zaczerpnąć wody ze studni lub źródła i wlać je do poidła, chociaż nie było wolno trzymać wiadra tak, by zwierzę z niego piło. Jeśli zatem ze względu na dobro zwierzęcia można było wykonać czynności niedozwolone w szabat, to tym bardziej taka sytuacja jest dopuszczalna ze względu na dobro i życie człowieka.

17. Uzdrowienie dokonane przez Jezusa stało się przyczyną podziału zebranych w synagodze na dwie grupy. Jedną z nich stanowili przeciwnicy, którzy albo nie zgadzali się z Jego nauczaniem, albo krytycznie odnosili się do Jego postępowania. Drugą grupę stworzył lud zebrany w synagodze. Czyny Jezusa wywołały w nich radość, ponieważ zapowiadały wyzwolenie spod nieludzkich tradycji i interpretacji Prawa.

18. Na wzór nauczania rabinów Jezus postawił na początku swej mowy pytania, aby zainteresować słuchacza (czytelnika) oraz wciągnąć go do refleksji, wypowiadając głośno jego własne wątpliwości lub problemy. Pytania z przypowieści potwierdzają fakt, że królestwo Boże nie jest przedmiotem osobistego doświadczenia słuchaczy. Nie można go poznać zmysłami, gdyż jest rzeczywistością duchową, dlatego należy je opisać obrazami, które dla słuchaczy są zrozumiałe. Pytania Jezusa zwracają też uwagę, że przedstawione obrazy służą jedynie jako porównania dwóch rzeczywistości, które co prawda mają różną naturę, ale są do siebie podobne pod pewnym aspektem. Ten aspekt podobieństwa ma odkryć sam słuchacz, aby w konsekwencji dojść do zrozumienia jakiejś konkretnej prawdy dotyczącej królestwa Bożego.

19. Jezus porównuje królestwo Boże do ziarna gorczycy. Zarówno dla Żydów, jak i dla Greków małość ziarna gorczycy była przysłowiowa jak u nas łepek od szpilki. Gorczyca, uprawiana w Azji Mniejszej, Palestynie i na Półwyspie Arabskim, jest rośliną, która służy jako przyprawa i warzywo, a jej nasiona są używane do wyrobu oleju. Niektóre gatunki gorczycy osiągają 3-4 m wysokości, a nawet rozmiary drzewa. Gdy ma już dojrzałe owoce przyciąga do siebie wiele ptaków, które przylatują by wydziobywać jej nasiona, ale nie po to, by w gałęziach gorczycy zakładać gniazda. Ten obraz jest zatem aluzją do tekstów, w których obraz drzewa stanowi symbol mocarstwa światowego, które daje ochronę i schronienie wielu narodom (Ez 17, 22-23 i Dn 4, 9. 18).

Jezus za pomocą obrazu wyjaśnia, że z królestwem Bożym sprawa ma się tak jak z ziarnem gorczycy. Jest ono bardzo małe, ale zawiera w sobie tak wielką energię, że powstaje z niego duża roślina. Podobnie głoszone przez Jezusa królestwo Boże ma niepozorny początek. Ludzie nie rozumieją Jego wzniosłej nauki, zaś Jego uczniowie, którzy towarzyszyli Mu wszędzie stanowili stosunkowo niewielkie grono. Mimo to Jezus ich zapewnia, że w przyszłości królestwo Boże ogarnie liczne narody, które przyjmą Ewangelię o zbawieniu.

20-21. Druga przypowieść – po takim samym pytaniu, jakie zaczynało przypowieść o ziarnie gorczycy – ukazuje prace związane z wypiekiem chleba, które codziennie wykonywała kobieta izraelska, a które są znane w piekarnictwie aż do naszych czasów. Po wyrobieniu ciasta nigdy ona nie wsadzała całej masy do pieca, lecz pozostawiała małą jej część na dnie misy. Ciasto to fermentowało, a następnie zasychało i stawało się zaczynem, dzięki któremu ciasto stawało się pulchne, miękkie i miało kwaskowaty smak. Przy następnym wypieku kobieta rozkruszała zasuszony kawałek zaczynu, mieszała z mąką, wszystko zalewała wodą, dokładnie mieszała całe ciasto i zostawiała na jakiś czas, by urosło. Chleb pieczony bez zaczynu był chlebem przaśnym. Nie psuł się tak prędko jak chleb kwaszony, ale był niewyrośnięty i twardy. W obrazie tym ważne są trzy elementy, znane tym, którzy zajmowali się wypiekaniem chleba. Po pierwsze, zaschnięta bryłka zaczynu tylko pozornie jest martwa, gdyż w rzeczywistości kryje w sobie wielką moc życiową, której źródłem są zawarte w niej bakterie i drożdże. Po drugie, zaczyn włożony do mąki i zalany wodą stapia się z całym ciastem tak ściśle, że przestaje być widoczny i już nie da się go ponownie oddzielić od wyrobionej masy. Dzięki temu – po trzecie – wystarczy odrobina zaczynu, by całe ciasto stało się kwaszone.

Kobieta włożyła zaczyn w trzy miary mąki. Trzy miary to prawie 40 litrów mąki, z czego można wypiec wiele bochenków chleba, nawet dla 100 osób. Wypiek z przypowieści przekracza zatem zwyczajne potrzeby rodziny i może być wpisany w przygotowania do wielkiej uczty.

 

Aspekt kerygmatyczny

Łukasz ukazał Jezusa jako Żyda pobożnego i praktykującego, uznającego świętość dnia siódmego i jego przeznaczenie na modlitwę i rozważanie słowa Bożego w synagodze.  Jednak dla Jezusa szabas jest nie tylko dniem innym od pozostałych, dniem odpoczynku, a tym samym obowiązkowego powstrzymania się od pracy. Jest to przede wszystkim dzień radości i wolności od wszystkiego, co człowieka na co dzień przytłacza i zniewala. Uwalniając się od swych powszednich spraw, trosk i zmartwień związanych z ludzką egzystencją, powinien on zająć się tym, co przynosi mu wytchnienie i radość.

Kobieta przez 18 lat chodziła ze wzrokiem nieustannie skierowanym ku ziemi, a jej pochylona postawa mogła być symbolem poddaństwa, największego uniżenia przed innym i zniewolenia. Po uzdrowieniu przyjęła postawę wyprostowaną, która może symbolizować niezależność od innych, wolność i panowanie. Co więcej, od tego czasu mogła normalnie spojrzeć ludziom w twarz, a nawet wzrok skierować ku niebu, ku mieszkaniu Boga. Dzięki Jezusowi odzyskała swą pełną godność ludzką i równość w stosunku do innych.

Bóg swymi zbawczymi planami odbiega bardzo daleko od czysto ludzkich wyobrażeń i spekulacji. Jezus pouczył, że początkowy etap panowania Boga w świecie jest tak niepozorny, jak małe ziarno gorczycy i jak sucha grudka zaczynu chlebowego. Ten skromny początek jednak nie powinien nikogo zniechęcać. Wprost przeciwnie, kiedy człowiek zrozumie Boży sposób działania, przekona się, że tylko on jest najlepszy.

Królestwo Boże ma charakter dynamiczny. Jest procesem rozwojowym, a nie rzeczywistością wprowadzoną jednym odgórnym aktem. Jezus zapewnił swych uczniów, że końcowy rezultat tego procesu i działania Bożego będzie imponujący, tak jak zdumienie budzą wielkie rozmiary drzewa gorczycznego oraz wielka ilość ciasta zakwaszonego przez mały zaczyn chlebowy.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 12, 49-59

Admin Egzegeza środowa 11 grudzień 2018

Ewangelia Łk 12, 49-59

49 Przyszedłem ogień rzucić na ziemię i jakże bardzo pragnę, aby już zapłonął.
50 Chrzest mam przyjąć i jakże jestem udręczony, aż się to spełni.
51 Czy sądzicie, że przyszedłem po to, by dać ziemi pokój? Ależ nie! – mówię wam– lecz rozłam.
52 Odtąd bowiem w jednym domu pięciu poróżni się między sobą: trzech stanie przeciw dwóm, a dwóch przeciwko trzem.
53 Poróżnią się ojciec z synem, a syn z ojcem, matka z córką, a córka z matką, teściowa ze swoją synową, a synowa z teściową.
54 Do tłumów zaś mówił: „Gdy widzicie chmurę podnoszącą się na zachodzie, natychmiast mówicie: «Będzie deszcz». I tak bywa.
55 A kiedy wieje wiatr z południa, mówicie: «Będzie upał». I bywa.
56 Obłudnicy! Umiecie oceniać wygląd ziemi i nieba, a czemu nie potraficie ocenić obecnego czasu?
57 Dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne?
58 Gdy bowiem idziesz ze swym przeciwnikiem do urzędnika, postaraj się już w drodze zawrzeć z nim zgodę, by cię nie zaprowadził do sędziego, sędzia zaś przekaże cię komornikowi, a komornik zamknie cię w więzieniu.
59 Mówię ci, nie wyjdziesz stamtąd, dopóki nie oddasz ostatniego grosza.

 

Egzegeza

49. Wypowiedź Jezusa oparta została na symbolice ognia, która w tekstach biblijnych przyjmuje różne znaczenia. W Starym Testamencie ogień wskazuje na obecność Boga i uzmysławia Jego naturę. Symbolizuje nietykalność i transcendencję Boga, ponieważ człowiek nie może go dotknąć ani nad nim zapanować. Bóg objawił się Mojżeszowi w znaku płonącego krzewu (Wj 3, 2), prowadził Izraela przez pustynię w słupie obłoku w ciągu dnia i w słupie ognia w nocy (Wj 13, 21), zaś Jego objawieniu na Synaju towarzyszyły grzmoty, błyskawice i wybuchy przypominające erupcje wulkanu (Wj 19, 16-18). Ogień wyobraża także oczyszczenie. Spalając wszystko, co znalazło się w jego zasięgu, zarazem usuwa z powierzchni ziemi to, co nieczyste lub co może być szkodliwe dla człowieka.
Wypowiedź Jezusa o ogniu zapowiada sąd Boży nad światem (Łk 12, 20-21). Ogień, który Jezus przyszedł rzucić na ziemię, wskazuje na działanie samego Boga. Ma też związek z wyrocznią Jana Chrzciciela, zawierającą wizję Mesjasza jako tego, kto będzie chrzcił Duchem Świętym i ogniem, a po dokonaniu sądu spali w ogniu nieugaszonym plewy.

50. Jezus mówi o własnym chrzcie - zanurzeniu, który ma przyjąć. Łukasz nie wyjaśnia jednak, o jakie zanurzenie tu chodzi. Pomocny w zrozumieniu tej wypowiedzi może być tekst Mk 10, 38-39, w którym jest przytoczona rozmowa Jezusa z synami Zebedeusza. Jezus w niej mówi o zanurzeniu (chrzcie), który ma przyjąć, a zanurzenie zestawia z symbolem kielicha, użytym również w modlitwie w Getsemani (Mk 14, 36; Łk 22, 42), który jednoznacznie odnosi się do śmierci męczeńskiej.

51. Prorockie zapowiedzi ukazywały czasy mesjańskie jako czasy pokoju między ludźmi i harmonii, która ma nastać w świecie stworzeń. Izajasz nazwał Mesjasza Księciem Pokoju (Iz 9, 5-6), a Zachariasz zapowiadał, że Mesjasz „ogłosi ludom pokój” (Za 9, 10). Jezus w swoim nauczaniu wypełniał starotestamentalne zapowiedzi obwieszczając pokój w świecie. Część słuchających Go przyjmowało z entuzjazmem Jego orędzie. Niektórzy jednak oskarżali Go o bluźnierstwa, a nawet czyhali na Jego życie. W efekcie głoszone przez Niego słowo o królestwie Bożym rodziło wśród słuchaczy podziały.
Jezus w swoje wypowiedzi potwierdził, że nie przyszedł po to, by w świecie ludzi zaprowadzić pokój tanim kosztem, głosząc obietnice i mrzonki niezgodne z radykalnymi wymogami królestwa Bożego. Zamierzał zaprowadzić pokój wzywając do nawrócenia, piętnując zło i głosząc prawo miłości, mimo że miał świadomość, jak wielu ludzi sprzeciwi się tak radykalnemu orędziu.

52-53. Podział wśród słuchaczy słowa Bożego Jezus zobrazował konkretną sytuacją w przykładowej rodzinie. Rozłam w rodzinie jest w pewien sposób wpisany w zbawcze plany Boże, choć sprawcą tych podziałów nie jest Jezus, ale ludzie, którzy zajmują określone stanowisko wobec Niego. Dokonany w przykładowej rodzinie podział po jednej stronie ustawił starsze pokolenie (ojciec i matka), a po drugiej stronie młodsze pokolenie (syn, córka, synowa). Jezus nie wskazał, który z tych dwóch obozów jest za Nim, a który przeciw Niemu, ale podkreślił, że wrogość między nimi jest dwustronna, a przez to trudna do pokonania.

54-55. Zwracając się do otaczających Go tłumów, Jezus nawiązał do ich umiejętności przewidywania pogody na podstawie obserwacji wyglądu nieba w odpowiednich porach dnia. Mieszkańcy Palestyny, którzy zajmowali się głównie rolnictwem, musieli umieć oceniać zjawiska meteorologiczne. Unoszące się nad horyzontem chmury od strony Morza Śródziemnego (na zachodzie) zwiastowały ulewny deszcz. Z kolei wiatr z południa (notos) przynosił latem i jesienią – upał, a zimą opady deszczu. Wiedza o zależności między zjawiskami meteorologicznymi a ich skutkami niezbędna była do przewidzenia pogody, aby zabezpieczyć swe zbiory przed gwałtowną ulewą lub upałem.

56. Jezus skarcił słuchaczy, że choć umieli ocenić skutki zjawisk zauważanych na niebie i na ziemi nie potrafili wykorzystać swych umiejętności na płaszczyźnie religijnej i duchowej. Na określenie czasu został tu użyty grecki termin kairos, który nie oznacza czasu mierzonego zegarem, lecz chwilę, jaką człowiek właśnie przeżywa. Jezus zestawił obok siebie umiejętność odczytywania znaków wytwarzanych przez przyrodę oraz brak umiejętności rozpoznawania znaków dostarczanych przez historię. Nazywając swych słuchaczy obłudnikami (hipokrytami - hypokritai), wskazał, że ten brak umiejętności jest przez nich zawiniony, ponieważ udając posiadaczy wszechstronnej wiedzy zamykali jednocześnie oczy na istotne sprawy, które działy się wokół nich. Pytając "Czemu nie potraficie ocenić obecnego czasu?" Jezus usiłował skłonić swych słuchaczy, aby dostrzegli niezwykłe wydarzenia, których są świadkami i wyciągnęli z nich właściwe wnioski.

57. Rzeczą normalną w życiu każdego człowieka jest, że na podstawie własnego rozumu i doświadczenia dokonuje osądu i podejmuje decyzje, wybierając to, co jest słuszne i najlepsze. Użyty w tym wersecie przymiotnik słuszny (dikaios) oznacza to, co jest zgodne z wolą Boga i Jego zbawczym planem.

58-59. W przypowieści jest mowa o wierzycielu, który prowadzi swego dłużnika do urzędnika. Jezus wskazał, że w takiej sytuacji dłużnik powinien posłuchać głosu rozsądku, który podpowiada, że najlepszym rozwiązaniem jest dojście do zgody ze swym przeciwnikiem. Brak zgody "już w drodze" może zakończyć się aresztowaniem i wtrąceniem go do więzienia do czasu oddania całego długu.
Użyty przez Jezusa zwrot: "Mówię ci" oznacza, że taka lub podobna sytuacja może się zdarzyć w życiu każdego adresata Ewangelii. Każdy człowiek może uniknąć kary, jeśli właściwie oceni swą sytuację i zacznie w porę działać. Dłużnik jest też obrazem grzesznika, a droga, którą ma przed sobą do przebycia on i jego wierzyciel, jest symbolem ludzkiego życia, które zakończy się sądem. Aby w czasie tego sądu człowiek uniknął oskarżenia i wiecznej kary, powinien zawczasu uregulować wszystkie swe sprawy i naprawić wyrządzone zło.

 

Aspekt kerygmatyczny

Jezus podążał do Jeruzalem wiedząc, że tam będzie mógł doprowadzić do końca swe zbawcze dzieło. Jego męka, śmierć i zmartwychwstanie sprawiły, że ogień Jego słowa i ogień sądu Bożego, który przyniósł na ziemię, w końcu rozpalił się na dobre. Ludzie wreszcie mogli w pełni poznać i zrozumieć Jego posłannictwo, a także musieli zająć jednoznaczne stanowisko wobec głoszonej przez Niego nauki. W świecie, w którym panują wojna, zakłamanie, zło i nienawiść, Jego Ewangelia i pragnienie pokoju musi stać się przyczyną rozłamu. Odrzucenie tego wszystkiego, co nie ma nic wspólnego z Bogiem, jest często bardzo bolesnym procesem, stąd rodzi tak wielki opór i sprzeciw ze strony wielu i staje się ostatecznie przyczyną podziału na ludzi oddanych Jezusowi i Jego wrogów. Łukasz wskazał, że rozłam w społeczeństwie z powodu Jezusa nie będzie miał miejsca dopiero w czasach eschatologicznych, ale zaczął już w czasach Pierwszego Kościoła.

Jezus dzisiaj również mógłby powiedzieć z ironią: „Umiecie badać kosmos, wielkimi teleskopami sięgacie nawet do bardzo odległych galaktyk, ale nie potraficie zobaczyć i właściwie ocenić tego, co dzieje się wokół was? Martwicie się o istnienie ludzkości na Ziemi w przyszłych tysiącleciach, ale całkowicie zapominacie o swym obecnym życiu duchowym?”. Jezus żyje pośród nas, działa i różnymi znakami objawia nam swoją obecność. Aby dostrzec te znaki i odczytać ich sens, wystarczy mieć szeroko otwarte oczy serca i  czas na rozmowę z Panem, który również do nas na różne sposoby kieruje swe słowo. Każdy z nas wobec jest Boga niewypłacalnym dłużnikiem, ponieważ wraz z życiem otrzymaliśmy wiele darów duchowych, które nie zawsze wykorzystywaliśmy zgodnie z ich przeznaczeniem. Jesteśmy dłużnikami wobec Boga, gdy sprzeniewierzamy się Jego woli. Na nasze szczęście otrzymaliśmy życie, które jest wystarczająco długą drogą, aby w porę pojednać się z naszym Panem i Wierzycielem. Tylko od nas zależy, czy w porę skorzystamy z Bożych darów, narzędzi, które mogą przywrócić w nas przyjaźń z Bogiem: modlitwy, sakramentu pojednania, pokuty i Eucharystii.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 12, 35-48

Admin Egzegeza środowa 26 listopad 2018

Ewangelia Łk 12, 35-48

35 Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie!
36 A wy [bądźcie] podobni do ludzi, oczekujących swego pana, kiedy z uczty weselnej powróci, aby mu zaraz otworzyć, gdy nadejdzie i zakołacze.
37 Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał.
38 Czy o drugiej, czy o trzeciej straży przyjdzie, szczęśliwi oni, gdy ich tak zastanie.
39 A to rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie złodziej ma przyjść, nie pozwoliłby włamać się do swego domu.
40 Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie». 
41 Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?»
42 Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność?
43 Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności.
44 Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem.
45 Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się,
46 to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i.
47 Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę.
48 Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

 

Egzegeza

35. Przypowieść zaczyna się dwoma obrazami, które miały bogatą symbolikę na starożytnym Wschodzie. Jezus poleca uczniom, by ich biodra były przepasane. Sam pas w kulturze wschodniej był symbolem siły, a swoimi ozdobami wskazywał na godność osoby (inny pas nosił żołnierz, inny kapłan i prorok, a jeszcze inny król). Jednak w zdaniu tym użyte jest nie słowo pas, lecz czasownik przepasać, który charakteryzuje się innym rodzajem symboliki. W starożytności nie szyto ubrań na miarę. Tuniki często były obszerne i długie. Gdy ktoś zabierał się do wykonania jakiejś pracy lub wybierał się w drogę, musiał przepasać biodra, by szata nie krępowała jego ruchów. Z kolei zdjęcie pasa wiązało się z odpoczynkiem i odprężeniem. W tym kontekście przepasanie bioder oznacza gotowość do wykonania jakiejś pracy lub spełnienia jakiegoś obowiązku. 
Drugim symbolem jest zapalona lampa. Użyte w tekście greckim słowo lychnos oznacza między innymi lampkę oliwną, kaganek, który zapala się, by rozproszyć ciemności nocy i móc swobodnie poruszać się po pomieszczeniu, natomiast gasi się przed udaniem się na spoczynek. Zapalona lampa w przypowieści wzmacnia zatem symbol przepasanych bioder i również oznacza gotowość oraz czuwanie nocą. Te dwa krótkie polecenia: Niech będą wasze biodra przepasane, a lampy zapalone służą jako wprowadzenie w przypowieść oraz jako jej swoisty tytuł. Jezus wzywa swych uczniów do przyjęcia postawy gotowości, zaś w następnych wersetach wyjaśnia, jaki ma ona cel.

36. Jezus porównuje swych uczniów do sług, których pan udał się na ucztę i ma powrócić nocą. Obowiązkiem sług jest otworzyć drzwi natychmiast, gdy tylko powracający pan zastuka kołatką. Muszą zatem przez cały czas czuwać, nie mogąc dopuścić do tego, by pan choćby przez chwilę stał na progu własnego domu.

37-38. W Palestynie i świecie greckim noc dzielono na trzy straże (warty), Rzymianie natomiast dzielili ją na cztery. Tekst Łukasza zawiera system palestyński i daje do zrozumienia, że pan może przyjść zarówno w środku nocy (straż druga), jak i na krótko przed świtem (straż trzecia). Jeśli przybędzie o jakiejkolwiek, nieznanej wcześniej godzinie, i zastanie swą służbę czuwającą i w pełni gotową do spełnienia swych obowiązków, wynagrodzi ich oczekiwanie. Jezus mówi o nim, że się przepasze, posadzi ich przy stole, i obchodząc, będzie im usługiwał. Ponieważ w przypowieści jest mowa o zwyczajnych okolicznościach życia pana i jego sług, na ich tle zachowanie pana jest całkowicie niezwykłe i niespotykane. Każdy słuchacz tego opowiadania uznaje, że rzeczą naturalną jest raczej to, iż pan po powrocie z uczty na pierwszym miejscu potrzebuje się położyć i wyspać, aby ochłonąć z upojenia alkoholowego, nie zaś usługiwać sługom. Tę niezwykłość zachowania pana należy raczej interpretować alegorycznie.

39. Bezpośrednio po pierwszej przypowieści następuje bardzo krótka, jednozdaniowa druga przypowieść. Ukazuje ona gospodarza, którego zadaniem jest strzec bezpieczeństwa swego domu. Można odnieść wrażenie, że nawiązuje ono do jakiegoś rzeczywistego wydarzenia, w którym gospodarz domu nie spodziewał się nadejścia złodzieja, nie czuwał i został okradziony. Jezus wyciąga wniosek z tego faktu i stwierdza, że gospodarz ów uchroniłby dom przed nocną kradzieżą, gdyby wcześniej ją zdołał przewidzieć, i czuwałby o właściwej porze.

40. Werset ten stanowi zakończenie, podsumowanie obu przypowieści i wyjaśnienie alegorii. W centrum ich przesłania teologicznego znajduje się wezwanie do czuwania. Jezus, który utożsamia się z postacią Syna Człowieczego (Dn 7, 13), zapowiada, że powtórnie przyjdzie, aby dokonać sądu nad światem, ale nikt nie zna dnia, w którym to się stanie. Aby chrześcijanin właściwie się przygotował na to wydarzenie, musi czuwać. Czuwanie to jednak nie ma nic wspólnego z bierną postawą, lecz oznacza wierność swemu powołaniu i związanym z nim obowiązkom. Komentatorzy wskazują, że wers ten wyjaśnia również, że słudzy z pierwszej przypowieści symbolizują uczniów, pan – Syna Człowieczego, jego przyjście – powtórne przyjście Chrystusa, czuwanie sług – pełną gotowość uczniów na dzień przyjścia Chrystusa, zaś ich uczta – nagrodę w życiu wiecznym, którą już prorocy starotestamentalni opisywali w obrazie uczty (zob. np. Iz 25, 6). Uczniów symbolizuje także gospodarz domu z drugiej przypowieści, przy czym złodziej nie jest metaforą Syna Człowieczego, ale raczej wskazuje na nieoczekiwane Jego przyjście "jak złodziej".

41. Pytanie Piotra, którego celem jest ustalenie właściwego grona adresatów mowy Jezusa, wprowadza trzecią przypowieść. Ewangelista za pomocą tego wprowadzenia podkreśla, że wezwanie do czuwania odnosi się do wszystkich wierzących w Chrystusa, ale w sposób szczególny do tych, którzy pełnią we wspólnocie Kościoła jakikolwiek urząd przełożonego.

42. W odpowiedzi na pytanie Piotra Jezus przedstawia mu przypowieść, którą zaczyna pytaniem: Któż jest tym wiernym i rozsądnym zarządcą... Pytanie to ma za zadanie skupić uwagę słuchacza na postaci zarządcy oraz skłonić go do utożsamienia się z tamtą osobą. Zarządca zazwyczaj cieszył się ze strony pana pełnym zaufaniem, dysponował dobrami powierzonymi jego pieczy, a nawet na zewnątrz reprezentował samego właściciela majętności tak, jakby to on był ich gospodarzem. Do jego zadań należała troska zarówno o służbę, jak i o finanse pana domu, co wyrażało się m.in. wydawaniem pożywienia odmierzonego każdemu według jego zasług i możliwości. Jezus przedstawia go jako zarządcę wiernego i roztropnego, na którym można polegać i który wie, jak należy postąpić w danej sytuacji.

43-44. Błogosławieństwo, które Jezus kieruje pod adresem tego zarządcy, jest bardzo podobne do błogosławieństwa sług z w. 37: Szczęśliwy ten sługa. Uroczysty ton wypowiedzi Jezusa podkreśla zawartą w niej pochwałę i wyniesienie wiernego zarządcy. Na płaszczyźnie duchowej błogosławieństwo to można rozumieć w taki sposób, że za swą wierność i roztropność sługa cieszy się jeszcze większym zaufaniem ze strony swego pana, który darzy go też coraz większą przyjaźnią.

45. W drugiej części przypowieści Jezus przedstawia przykład całkowicie odwrotnego zachowania sługi. Nie chodzi tu o radykalną zmianę postępowania poprzedniego sługi, lecz o zupełnie inny typ zarządcy, nie będącego wiernym i roztropnym, lecz złym i gnuśnym. Taki sługa zupełnie nie troszczy się o dobro powierzonego mu majątku, korzysta z nieobecności swego pana, aby prowadzić wygodne życie, a nawet żeby się upijać i bić sługi. Zachowuje się tak, jakby sam siebie uważał za pana domu i pracującej w nim służby, a przy tym szedł za najgorszymi instynktami zwierzęcymi.

46. Brutalność, gnuśność i bezmyślność złego sługi musi nieuchronnie mieć swój kres. Takie zachowanie pociąga za sobą surową karę. Kara ta zaczyna się niespodziewanym nadejściem pana, które musi nastąpić o godzinie, której (sługa) nie zna, tak aby można go było przyłapać na gorącym uczynku. Ukaranie go ćwiartowaniem, stosowanym rzadko i wyłącznie w przypadku bardzo poważnych przestępstw, wydaje się nieproporcjonalnie okrutne w stosunku do winy. Niektórzy egzegeci wskazują więc raczej na surowe ukaranie chłostą i odłączenie od wspólnoty (z niewiernymi wyznaczy mu miejsce).

47-48. Przypowieść o słudze wiernym i niewiernym kończy się sentencją podkreślającą zależność pomiędzy świadomością zaciągniętej winy a karą. Im ktoś lepiej zna własne zadania, tym większą zaciąga winę, jeśli ich nie wypełni, i tym surowiej wówczas zostanie ukarany. I odwrotnie, jeśli ktoś nie zna dobrze swoich obowiązków i uczyni coś złego, ponosi mniejszą winę i wymierzona mu kara będzie łagodniejsza. W każdym przypadku jednak wina nieuchronnie pociąga za sobą jakąś karę. Ponieważ cała perykopa 12, 35-48 dotyczy czujności, oczekiwania i gotowości na przyjście Syna Człowieczego, w karze, o której jest tu mowa, należy widzieć karę eschatologiczną, a nie doczesną.
Całą perykopę i wszystkie zawarte w niej cząstkowe przypowieści zamyka sentencja o charakterze mądrościowym: każdy, kto we wspólnocie otrzymał jakiś urząd, został też obdarzony odpowiednimi narzędziami i charyzmatami, potrzebnymi do wypełnienia tego zadania. Nie może jednak dysponować nimi według własnego widzimisię, lecz musi właściwie je wykorzystać w służbie Panu i dla dobra całej Jego wspólnoty. W dniu, w którym będzie musiał się rozliczyć z całego swego życia, będzie musiał też zdać sprawę z tego, ile dobra przyniosły ludziom udzielone mu dary.

 

Aspekt kerygmatyczny

Jezus w swych zapowiedziach męki, śmierci i zmartwychwstania dawał swym uczniom do zrozumienia, że musi odejść, ale kiedyś powróci, by nawiedzić tych, którzy w Niego wierzą. Wraz ze wstąpieniem do nieba odszedł do Ojca, ale na czas swej nieobecności we wspólnocie Kościoła nie pozostawił jej na pastwę losu, lecz zarząd nad nią przekazał swoim uczniom. Oni w Jego zastępstwie jako przełożeni mają służyć wierzącym i troszczyć się o ich życie duchowe. Otrzymali też wiele darów, które mają im ułatwić, a niekiedy wręcz umożliwić właściwe wypełnienie powierzonych im obowiązków. Jednakże w sprawowaniu swej funkcji nigdy nie mogą zapomnieć, że nie są oni w Kościele monarchami absolutnymi, panami życia i śmierci, którzy w hierarchii społecznej nie mają już nikogo nad sobą. Jedynym Panem Kościoła zawsze pozostaje ich Zbawiciel, dlatego wszystkie przypowieści z tej perykopy tak mocno uwypuklają zawarty w nich obraz Pana. Oni natomiast są Jego sługami.

We wszystkich trzech przypowieściach z tej perykopy wezwanie do czuwania odnosi się nie tylko do tych, którzy otrzymali w Kościele odpowiedzialne obowiązki i urzędy, ale do wszystkich chrześcijan. Chrystus zmartwychwstały i uwielbiony powróci w chwili, kiedy się nie spodziewacie do wszystkich wierzących i każdy powinien być odpowiednio przygotowany na Jego przybycie. Oczekiwanie na Jego przyjście nie powinno nikogo napawać strachem, ponieważ jest on Panem pełnym miłości, który umie dostrzec i wynagrodzić każde najmniejsze dobro w swoim uczniu. Wprost przeciwnie, myśl o przyszłej nagrodzie powinna chrześcijanina napełniać radością, że to spotkanie ze Zbawicielem być może już niebawem nastąpi.

Dzień i godzina ponownego przyjścia Syna Człowieczego jest nieznana, dlatego Jezus tak bardzo zachęca do cierpliwości w oczekiwaniu na to wydarzenie. Ale jest też prawdą, że Jezus nieustannie przychodzi do swego Kościoła i nawiedza swych wiernych. Tak niewielu ludzi zauważa Jego obecność w swym życiu być może dlatego, że nie czuwają, a ich myśli są bardzo daleko od ich Pana. Żyją więc tak, jakby w ogóle nie było z nimi Chrystusa i jakby byli panami swego losu i losu innych. Niekiedy potrzeba, by przeżyli jakiś głęboki wstrząs duchowy, aby przejrzeli, doświadczyli przy sobie obecności Jezusa i na nowo zaczęli żyć Jego słowem.

Prawdą wreszcie jest to, że każdy człowiek z osobna spotka swego Pana po swej śmierci. Również to odejście z tego świata jest chwilą, której nikt z nas nie zna, choć wie, że ona nieuchronnie kiedyś nastąpi. Życie prawdziwie chrześcijańskie polega na tym, że człowiek przygotowuje się na ten jedyny i niepowtarzalny dzień z wiarą, bez lęku, cierpliwie i z miłością, aby wówczas, gdy on nadejdzie, stanąć przed swym Panem ze świadomością dobrze przeżytego życia.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 12, 22-34

Admin Egzegeza środowa 12 listopad 2018

Ewangelia, Łk 12, 22-34

22 Potem rzekł do swoich uczniów: «Dlatego powiadam wam: Nie troszczcie się zbytnio o życie, co macie jeść, ani o ciało, czym macie się przyodziać.
23 życie bowiem więcej znaczy niż pokarm, a ciało więcej niż odzienie.
24 Przypatrzcie się krukom: nie sieją ani żną; nie mają piwnic ani spichlerzy, a Bóg je żywi. O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki!
25 Któż z was przy całej swej trosce może choćby chwilę dołożyć do wieku swego życia?
26 Jeśli więc nawet drobnej rzeczy [uczynić] nie możecie, to czemu zbytnio troszczycie się o inne?
27 Przypatrzcie się liliom, jak rosną: nie pracują i nie przędą. A powiadam wam: Nawet Salomon w całym swym przepychu nie był tak ubrany jak jedna z nich.
28 Jeśli więc ziele na polu, które dziś jest, a jutro do pieca będzie wrzucone, Bóg tak przyodziewa, o ileż bardziej was, małej wiary!
29 I wy zatem nie pytajcie, co będziecie jedli i co będziecie pili, i nie bądźcie o to niespokojni!
30 O to wszystko bowiem zabiegają narody świata, lecz Ojciec wasz wie, że tego potrzebujecie.
31 Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane.
32 Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo.
33 Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy.
34 Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze.

 

Egzegeza

22. Poprzednia przypowieść z dołączonymi do niej napomnieniami była skierowana do tłumów, w tej perykopie Jezus powraca do formacji swych uczniów. Uczniowie stanowiący krąg osób najbliższych Jezusowi, znajdują się na wyższym poziomie doskonałości i mogą stanowić dla towarzyszącemu Mu tłumowi przykład do naśladowania. Uczniowie przez sam fakt, że towarzyszą Jezusowi i naśladują Jego ubogi tryb życia, wyraźnie odróżniają się od tłumu, który wciąż jeszcze jest zaabsorbowany sprawami materialnymi. Pierwsze wezwanie w trybie rozkazującym brzmi: Nie martwcie się o życie... ani o ciało i wprowadza temat, który Jezus będzie rozwijał aż do w. 31. To pierwsze zdanie wezwania o wyzbycie się zmartwień streszcza całą mowę Jezusa i ma charakter reguły, którą powinien kierować się uczeń Jezusa. Za pomocą dwóch wyrażeń wskazuje na podstawowe ludzkie potrzeby: psychē (dusza/życie), do którego podtrzymania w rzeczywistości ziemskiej potrzeba pokarmu oraz sōma (ciało), które wymaga odzienia. Bez zaspokojenia tych potrzeb człowiek nie jest w stanie przeżyć. W zdaniu tym nie ma sprzeczności z innymi wypowiedziami Jezusa. On nie zabrania interesować się dobrami ziemskimi, lecz poucza, że należy to czynić bez niepokoju czy dręczenia się o przyszłość.

23. Po podaniu reguły postępowania, Jezus przytacza na jej potwierdzenie pierwszy z argumentów: Życie bowiem jest ważniejsze od jedzenia, a ciało od ubrania. Zwraca uwagę uczniów na oczywisty fakt, że życie i ciało nie są wynikiem wysiłków człowieka, ale darem Boga. Jezus skłania tym sposobem do myślenia, że skoro Stwórca obdarzył człowieka tak wielkimi darami, to może mu udzielić również rzeczy mniej ważnych, tego, co niezbędne dla jego egzystencji. Człowiek w swoim zatroskaniu o pokarm i odzienie może łatwo zmarnować życie, gubiąc się w rzeczach drugorzędnych.

24. Druga część pierwszego argumentu jest oparta na obserwacji przyrody, a konkretnie życia ptaków. Jezus nawiązuje do kruków, które w tradycji biblijnej mają szczególne miejsce. Kruk uchodzi za ptaka nieczystego (Kpł 11, 15; Pwt 14, 14), ponieważ żywi się padliną. Budzi negatywne uczucia ponieważ swoim ofiarom wydziobuje oczy (Prz 30, 17) oraz zamieszkuje ruiny (Iz 34, 11). Z drugiej jednak strony kruki, gdy są małe, szczególnie potrzebują pomocy, ponieważ bardzo wcześnie po swoim wykluciu się z jaja są opuszczane przez rodziców. Stąd w literaturze mądrościowej kruki służyły jako przykład dla ukazania Bożej troski wobec stworzenia (Hi 38, 41, Ps 147, 9). Co więcej, Bóg czyni kruki narzędziem w swoich rękach i właśnie przez nie posyła pożywienie prorokowi Eliaszowi, ukrywającemu się nad potokiem Kerit (1 Krl 17, 4-6).
Jezus podkreślając: O ileż ważniejsi jesteście wy niż ptaki! nie zachęca do bezmyślnej beztroski. Nie chodzi Mu też o to, by człowiek naśladował ptaki w tym, że one nie pracują, bo w rzeczywistości także one całymi dniami zbierają pożywienie dla siebie i dla swych piskląt. Akcent w tym argumencie spoczywa na trosce Boga o swoje stworzenie. Bóg bowiem nigdy nie zapomina o tych, których powołał do swojej służby, i udziela im tego, co jest najbardziej konieczne do ich egzystencji.

25-26. W kolejnych wersetach Jezus wypowiada dwa pytania retoryczne, które podkreślają mądrościowy styl mowy. W pierwszym pytaniu Jezus uświadamia słuchaczom prawdę, że człowiek nie jest w stanie przedłużyć swojego życia choćby o jedną chwilę. Sam moment śmierci bowiem, w gruncie rzeczy, zawsze zależy od Boga. Drugie pytanie potęguje tę niemoc: jeśli człowiek nie potrafi przedłużyć swego życia, to dlaczego zamartwia się o pozostałe, drugorzędne rzeczy, takie jak jedzenie czy ubranie? Te sprawy przecież po utracie życia przestają mieć jakiekolwiek znaczenie.

27-28. W celu zobrazowania Bożej łaskawości, Jezus ponownie podaje przykład ze świata natury, każąc dokonać obserwacji i wyciągnąć z niej właściwe wnioski, poleca przyjrzeć się kwiatom. W tradycji biblijnej kwiaty są symbolem przemijania wszystkiego, co ziemskie. Służą często do zobrazowania krótkości i znikomości ludzkiego życia (Ps 103, 15; Ps 37, 2; Iz 40, 6-8). Jeśli zaś tak niepozorne stworzenie, jakim jest trawa na polu, tak mało użyteczne i skazane na spalenie, Bóg w swej cudownej miłości ubiera wspanialej niż króla Salomona, to tym bardziej zatroszczy się o ucznia, który zostawia wszystko (Łk 14, 33), aby swoim życiem dawać świadectwo Ewangelii. Argument ten Jezus kończy zarzutem pod adresem uczniów, nazywając ich ludźmi słabej wiary, którzy nie ufają Bogu zatroskanemu o egzystencję wszystkich swoich stworzeń.

29. Podsumowując Jezus poucza swych uczniów, że w centrum ich zabiegów nie powinny być sprawy wyłącznie egzystencjalne, gdyż takie czysto przyziemne troski nie licują z postawą tych, którzy od Niego samego uczą się doskonalszego życia.

30. Jezus wskazuje przykład błędnej postawy pogan (narodów świata), którzy martwią się o rzeczy konieczne do życia, ponieważ „nie znają Boga”, który nie tylko stworzył świat, ale także utrzymuje w istnieniu wszystkie byty. Po tym uzasadnieniu społecznym Jezus podaje argument teologiczny, który każe z wiarą uświadomić sobie obecność Boga w świecie. Wprawdzie wiara w Boga nie sprawia, że znikają zmartwienia, ale to właśnie ona usuwa lęk o sprawy egzystencjalne. Człowiek, który nie ma wiary, zacieśnia swoje pragnienia i dążenia do troski o rzeczy potrzebne mu do życia, ponieważ jest zaniepokojony o swój byt, i zamartwia się, gdyż liczy jedynie na własne wątłe siły. Natomiast postępowanie ucznia (chrześcijanina) jest całkowicie odmienne. Ono opiera się na pewności, że Bóg jest kochającym Ojcem wszystkich. On miłuje wszystkie swoje stworzenia i w równej mierze troszczy się o każde z nich. Użyty termin „Ojciec”, który ukazuje prawdziwą tożsamość Boga podkreśla bliski związek Boga ze swoim stworzeniem.

31. Jezus kończy swe pouczenia wezwaniem: Szukajcie raczej Jego królestwa, ponieważ w świetle użytych przez Niego argumentów troska wierzących (uczniów) winna mieć tylko jeden przedmiot, którym jest królestwo Boże. Zwrot „szukać królestwa Bożego” wskazuje, że ma ono tak wielką wartość, iż powinno stać się przedmiotem wszelkich ludzkich starań oraz największych pragnień serca ludzkiego. Co więcej, powinno się stać jedynym celem, dla którego warto żyć i za który warto oddać wszystkie inne skarby świata. Szukanie królestwa realizuje się w uległości woli Ojca, co jest możliwe dzięki całkowitemu wyborowi Boga, uznaniu Go za Najważniejszego. Jednocześnie jednak w słowach "tamto zostanie wam dodane" Jezus nie zachęca do oczekiwania na cudowne interwencje Boże. Nie jest tak, że za każdym razem, gdy człowiek wierzący szuka królestwa Bożego, Bóg w cudowny sposób udziela mu potrzebnych do życia dóbr materialnych. Ten, kto potrafi zauważyć panowanie Boga w świecie ludzi, jest w stanie zrozumieć, iż wszystko, co dzieje się w jego życiu, nawet każdy posiłek, jest dziełem Stwórcy i wyrazem Jego opieki nad stworzeniami.

32. Zdanie, którego adresatem jest mała trzódka, pełni funkcję łącznika pomiędzy pouczeniem, by nie martwić się o dobra konieczne do życia (ww. 22-31), a końcowymi wnioskami wypływającymi z mowy (ww. 33-34). Wezwanie: nie bój się ma na celu uspokoić osoby, które znajdują się w obliczu jakiegoś zagrożenia, w sytuacji wywołującej obawę lub lęk. Jezus nazywając swych uczniów małą trzódką, wprowadza kontrast między wielotysięcznym tłumem, który Go, a małą grupką uczniów, którzy zdecydowali się pójść za mesjańskim pasterzem i są posłuszni słowu Bożemu, objawionemu przez Jezusa. Z tego powodu są oni szczególnie umiłowani przez Boga, który jest ich Ojcem w niebie i któremu spodobało się dać królestwo za ich wyrzeczenie się wszystkiego i pójście za Chrystusem.

33. Wnioskiem praktycznym, jest zalecenie sprzedania swych dóbr i udzielenia jałmużny. Postawa ucznia całkowicie sprzeciwia się trosce o to, by gromadzić skarby dla siebie, jak czyni to bogacz nazwany głupim (ww. 16-21) albo poganin nieznający Boga (w. 30). Wymaganie Jezusa brzmi u Łukasza jednoznacznie: żaden z was, kto nie wyrzeka się wszystkich swych dóbr, nie może być moim uczniem (14, 33). Sprawiedliwi będą mogli bez lęku odchodzić z tego świata, ponieważ będą mieć złożone w Bożym skarbcu zasługi swych dobrych czynów.

34. Perykopa kończy się sentencją: Bo gdzie jest wasz skarb, tam będzie też serce wasze, która prawdopodobnie była znanym w starożytności przysłowiem. Można powiedzieć, że skarbem dla człowieka jest to, dla czego pracuje on z poświęceniem, co leży mu szczególnie na sercu i czym się pasjonuje. Jezus przestrzega przed umiłowaniem bogactwa, które jest pokładaniem nadziei w dobrach nietrwałych, przemijających, bo tylko Bóg najpełniej odpowiada na pragnienie serca ludzkiego. Prawdziwym skarbem jest królestwo Boże, którego nic nie jest w stanie odebrać człowiekowi. Dlatego uczeń Jezusa jest zaproszony nie tylko do jego wyboru, ale również do zaangażowania w królestwo Boże całego swego serca.

 

Aspekt kerygmatyczny

Przekazując bardzo radykalne pouczenia dotyczące ubóstwa, Jezus przede wszystkim stawia samego siebie za wzór postępowania. On sam bowiem na stałe opuścił swój dom, został nawet odrzucony przez swych rodaków, prowadził życie tułacze, zajęty ciągłą służbą na rzecz słuchaczy spragnionych Jego słowa oraz na rzecz chorych i opętanych. Żył we wspólnocie ludzi, których powołał, aby Mu towarzyszyli i wspierali Go w Jego działalności, i którzy przyjęli to Jego wezwanie. Na wzór swego Mistrza także Jego uczniowie nie mieli stałego miejsca zamieszkania. Byli nieustannie w drodze, aby głosić i przybliżać ludziom królestwo Boga.

Chociaż Jezus kieruje swe słowa do grona najbliższych uczniów, to jednak czyni to w obecności otaczających Go tłumów (zob. 12, 1. 13). Wśród nich znajdowali się chorzy, opętani, epileptycy, ślepi i inni zepchnięci na margines społeczeństwa. Los czynił ich bardziej otwartymi na Jego słowo. To oni byli przedmiotem Jego szczególnej troski i adresatami nauki oraz całego dzieła zbawczego.

W swej mowie o troskach Jezus odwołuje się również do obrazów i stwierdzeń znanych z mądrościowej tradycji judaizmu. Dotyka przy tym ważnego problemu egzystencjalnego, który intrygował również starożytnych myślicieli niektórych szkół filozoficznych. Zapewnienie środków materialnych koniecznych do życia wywołuje bowiem powszechny niepokój człowieka w każdej epoce historycznej. Jezus nie mówi, że bogactwo jest złe ze swej natury ani też nie zabrania troszczyć się o zaspokojenie swych potrzeb materialnych. Swymi wypowiedziami uwrażliwia raczej uczniów, że można zagubić się w troskach o codzienne sprawy, ulec paraliżującemu niepokojowi, a przez to stać się ślepym na prawdziwe dobra w życiu człowieka. On chce uwolnić ich od lękliwej troski i wzbudzić w nich ufność wobec Boga, który jest czułym Ojcem – Stworzycielem i Zbawicielem człowieka.

Chrześcijanie, którzy w następnych wiekach zaczęli praktykować ślub ubóstwa, czynili tak dlatego, że w wyzbyciu się dóbr materialnych widzieli akt zaufania Bożej Opatrzności. Ideał chrześcijańskiego ubóstwa bowiem pokazuje, że życie ucznia Chrystusa ma być ukierunkowane na Boga, który nigdy nie zawodzi, a nie na zdobywanie nietrwałych dóbr i szukanie w nich zabezpieczenia swojej egzystencji.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

Ewangelia Łk 12, 13-21

Admin Egzegeza środowa 28 październik 2018

Ewangelia, Łk 12, 13-21

13 Wtedy ktoś z tłumu rzekł do Niego: «Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem». 
14 Lecz On mu odpowiedział: «Człowieku, któż Mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?»
15 Powiedział też do nich: «Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia».
16 I opowiedział im przypowieść: «Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole.
17 I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów.
18 I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra.
19 I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj!
20 Lecz Bóg rzekł do niego: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?"
21 Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem».


Egzegeza

13. W świetle Prawa Mojżeszowego wszyscy synowie mieli prawo do otrzymania części majątku pozostawionego przez zmarłego ojca, przy czym syn pierworodny miał prawo do dwóch jego części. Ktoś z tłumu słuchający pouczeń Jezusa, był przypuszczalnie młodszym bratem tego, który nie chciał podzielić się spadkiem. Traktując Jezusa jako znawcę Prawa i niepodważalny autorytet, słuchacz zwrócił się do Niego spodziewając się skutecznej interwencji.

14. Pierwsza część odpowiedzi Jezusa stanowiła wyraźne odrzucenie prośby słuchacza. Jezus nie chciał interweniować w przedstawionej Mu sprawie. Przypuszczać należy, że nie chciał odgrywać roli znawcy Prawa, ani nie chciał rozsądzać sporów o dobra tego świata. Jego misja ze swej istoty nie dotyczyła spraw materialnych, lecz królestwa Bożego, które jest rzeczywistością duchową.

15. Wykorzystując poruszony temat, Jezusowi wygłosił pouczenie o tym, jakie powinno być nastawienie człowieka do dóbr materialnych. Przestrzegł otaczający Go tłum przed chciwością, dając do zrozumienia, że kierowali się nią obaj bracia, zarówno ten, który nie chciał się podzielić spadkiem, jak też jego brat, który dopominał się swojej części po ojcu. Pouczył też, że człowiek powinien wystrzegać się chciwego gromadzenia bogactw, ponieważ od nich nie zależy ludzkie życie. Nawet najbogatszy człowiek nie może się wykupić od śmierci, a nagromadzone dobra nie są w stanie przedłużyć ziemskiej egzystencji.

16-17. Przypowieść, która miała na celu zilustrowanie pouczenia o potrzebie wystrzegania się chciwości przedstawia właściciela wielkiego majątku ziemskiego. Był bogaty, ponieważ miał żyzną ziemię wydającą obfite plony. Ta obfitość dóbr stała się przyczyną zmartwienia, ponieważ z czasem nie miał gdzie pomieścić zbiorów. Rozważania bohatera, który rozsądnie starał się zarządzać swym majątkiem tak, by nic z niego się nie zmarnowało, nie sugerowały jednak jego chciwości.

18-19. Obfitość dóbr pozwoliła bogaczowi na snucie planów na przyszłość oraz na zmianę dotychczasowego sposobu życia. Doszedł do wniosku, że najlepszym rozwiązaniem będzie zburzenie starych, zbyt małych spichlerzy i pobudowanie nowych, które będą odpowiadały nowej sytuacji. Liczył na to, że nieoczekiwany urodzaj może mu zapewnić beztroskie i dostatnie życie przez długie lata. Wewnętrzny monolog bogacza (odpoczywaj, jedz, pij i baw się) sugeruje jego samotność, prawdopodobnie nie miał przy sobie bliskiej osoby, z którą mógł podzielić się przemyśleniami. Pewność siebie opierał na swym bogactwie, obfity majątek spowodował, że nie musiał się z kimkolwiek liczyć.

20. Bóg, o którym nie myślał bogacz, przerwał jego plany nieoczekiwanie wkraczając w jego życie i nazywając go głupcem. Stary Testament w psalmach i księgach mądrościowych często tym mianem określał człowieka, który nie liczy się z Bogiem, nie usiłuje poznać dzieł Bożych, nie chce oddawać Bogu należnego Mu szacunku, a nawet znieważa Jego imię. W tekstach biblijnych to określenie jest zarazem oskarżeniem nierozumnego postępowania, które jest bezbożne i pełne nieprawości. W przypowieści Jezusa głupotą została nazwana postawa człowieka w stosunku do bogactw i przyszłej egzystencji. Głupotą jest pewność długiego życia, bezgraniczne pragnienie używania dóbr materialnych oraz zaufanie swym majętnościom. Bogacz najwyraźniej zapomniał, że jego życie jest darem, który w każdej chwili może mu być odebrany. Człowiek nie jest przecież właścicielem swego życia, lecz otrzymał je w darze, jest za nie odpowiedzialny i na koniec będzie musiał zdać sprawę przed Bogiem z tego, jak nim zarządzał. W tym zdaniu wybrzmiewa również samotność bogacza, gdyż tekst zdaje się sugerować, że bogacz nie ma dziedzica, a cały majątek po jego śmierci pozostanie niczyj.

21. Jezus zakończył przypowieść podsumowaniem, w którym podkreślając wielki egoizm bogacza, nawiązał do tematu chciwości, wyjaśniając, że jego głupota polegała na tym, że gromadził majątek tylko dla siebie, nie myśląc o swych bliźnich. Dopiero gdy musiał stanąć przed Bogiem, okazało się, że właściwie nie ma nic, co by mógł Mu ofiarować. Jezus przestrzegł nie tyle przed bogactwem, co raczej przed bezmyślnym używaniem dóbr, które w ostatecznym rozrachunku czyni człowieka tragicznym nędzarzem.


Aspekt kerygmatyczny

Pisma Starego Testamentu prezentują zazwyczaj bogactwo jak źródło ludzkiego szczęścia na ziemi. W Izraelu powszechnie uważano bogactwo za Boże błogosławieństwo, a najstarsi pisarze biblijni przedstawiali osoby wybrane przez Boga jako bardzo zamożne i wyposażone w wiele dóbr, które były znakiem szczególnej opieki Bożej nad nimi. Jednak już prorocy zauważali i bardzo mocno piętnowali dysproporcje zachodzące między bogatymi a biednymi. Wskazywali również na to, że nędza bywa spowodowana wyzyskiem ze strony możnych, a także domagali się sprawiedliwości wobec pracowników i litości wobec sierot i wdów. Przekonywali, że zdobywanie bogactw kosztem innych jest nieuczciwe i zasługuje na surową naganę. Jednocześnie w księgach mądrościowe znaleźć możemy liczne rozważania nad sensem ludzkiego życia, prowadzące do wniosku, że bogactwo nie jest dobrem największym i że są rzeczy, których nie można kupić za srebro lub złoto. Co więcej, bogactwo może być przyczyną niepotrzebnych trosk i zmartwień, dlatego człowiek nie powinien się do niego przywiązywać.

Jezus w swym nauczaniu nie zaprzeczał tradycji starotestamentalnej. Nie twierdził, że bogactwo ze swej natury jest złe, raczej podkreślał, że zostało ono dane po to, by korzystać z niego w sposób mądry i rozsądny. Bogaty rolnik z przypowieści zasługiwał na miano głupca, ponieważ jego myśli i plany zajmowało wyłącznie zabezpieczenie swego majątku i beztroskie używanie dóbr w przyszłości. Zapomniał przy tym o potrzebach innych ludzi, o Bogu i o tym, co go czeka po śmierci.

Chwila śmierci dla każdego człowieka jest spotkaniem z Bogiem, w którym decyduje się jego los w królestwie niebieskim. Jest ona dla każdego tak bardzo ważna, że człowiek powinien przygotowywać się do niej przez całe swe życie. Dlatego każdy z nas zabiegając o zbawienie wieczne, powinien na pierwszym miejscu troszczyć się o to, by w chwili śmierci mieć skarb duchowy i wieczny, z którym będzie mógł wejść do królestwa Bożego.

 

Oprac. na podstawie Ks. F. Mickiewicz SAC, „Nowy Komentarz Biblijny - Ewangelia według świętego Łukasza".

  1. Ewangelia Łk 12, 1-12
  2. Ewangelia Łk 11, 45-54

Strona 2 z 3

  • 1
  • 2
  • 3
© 2026 Grupa Uwielbienia Bożego Miłosierdzia. Wszystkie prawa zastrzeżone.
GUBM GUBM
  • Start
  • Aktualności
    • Wydarzenia
    • Nadchodzące spotkania
    • Archiwum aktualności
  • O Nas
    • Historia
  • Media
    • Konferencje
    • Śpiewnik
  • Świadkowie Miłosierdzia
  • Czytelnia
    • Dzienniczek
    • Egzegeza środowa
    • Boże Narodzenie
    • Pasja wg Brandstaettera
    • Teologia biblijna
    • Szkółka
    • Rozważania na dziś (archiw.)
  • Kontakt